1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Muzyka

Katarzyna Nosowska na czele rewolucji. Słuchamy płyty Basta, która trafia w punkt

katarzyna nosowska
376 interakcji
dołącz do dyskusji

Katarzyna Nosowska prezentuje swój siódmy album solowy, który ma być całkowitym odcięciem od dotychczasowej działalności. I faktycznie, Basta przynosi rewolucję. Niezauważalną w skali globalnej, fundamentalną dla samej artystki.

Gdzieś pomiędzy zawieszeniem działalności zespołu Hey, a pierwszym "A ja żem jej powiedziała" na Instagramie, Katarzyna Nosowska zaczęła zmieniać się z posągu usadowionego na scenie (sama śpiewa „Stoję na scenie ćwierć wieku jak słup, kurczowo chwytam się braw”) w kolorowego ptaka, pełnego ekspresji i odwagi. A z drugiej strony gorzkich konstatacji.

Kiedy w Nosowskiej pojawiło się tyle zgryzoty?

Nie od dziś teksty Nosowskiej, przemycane w solowej twórczości i te z dyskografii Hey, przepełnione są trwogą, smutkiem i czarnymi myślami autorki, która nigdy nie była typem pewnej siebie i swoich zalet osoby. Ona sama często o tym mówi, czy to we wspomnianych tekstach piosenek, wywiadach, czy w felietonach.

Mam wrażenie, że Basta nie jest odcięciem od tej postawy. Jest wręcz jej natężeniem. Jednocześnie Nosowska chyba nigdy nie była tak odważna i bezpośrednia w opisywaniu problemów. Jakkolwiek muzyka na albumie wywołuje we mnie mieszane uczucia - raz sprawia przyjemność, innym razem irytuje trzaskającymi bitami - tak teksty po prostu mnie ruszają. Z każdym kolejnym coraz bardziej.

Tak bardzo się boję, boję, że jestem małpą przed telewizorem. Że mnie przez kraty karmią słodyczami, a mogłam skakać z liany na lianę.
Tak bardzo się boję, boję, że jestem koniem pod Morskim Okiem. Że ciągnę brykę pełną dup pod górę, a mogłam galopować po stepie.

Boję się, jeden z moich ulubieńców na tej płycie, pełen jest takich dołujących, acz celnych i szyderczych linijek.

Przeciwstawia się im głos Adama Zielińskiego, znanego wam prędzej jako Łona. Raper wysuwa kontrargumenty wobec pesymistycznych tez Nosowskiej. Dobrze jest go usłyszeć po dłuższej przerwie. Tym bardziej w takiej konfiguracji.

Szczególną uwagę na albumie zwraca singiel Nagasaki, do którego muzykę stworzył Michał Fox Król. Kolejna ponura analiza sytuacji, w której znalazła się autorka. A ta podobno była wyjątkowo trudna - artystka przeżyła w życiu prawdziwe trzęsienie ziemi.

Nie brakuje na albumie Basta sarkastycznych komentarzy, podszytych np. syntezatorami i przyjemnym bitem, tak jak w Brawa dla Państwa. Z kolei w Mówiła mi matka, ironicznej opowieści o rodzicielstwie, razem z Nosowską śpiewa jej syn. Kawałek obudowany jest prostym bitem i dość minimalistyczną warstwą dźwiękową.

Katarzyna Nosowska przeżywa rewolucję na kilku płaszczyznach.

W tym także na płaszczyźnie muzycznej. Basta to całkowite odcięcie od rockowej estetyki, gitarowego brzmienia i jakichkolwiek pozostałości i skojarzeń z około rockowymi gatunkami. Elektronika serwowana przez Michała Foxa Króla bywa oszczędna, jak we wspomnianym kawałku Mówiła mi matka, pulsacyjna, na przykład w Dosyć, czasem też bujająca, jak w Nagasaki. Zawsze jest ciężka, często stanowi dobre tło dla gorzkich refleksji serwowanych przez autorkę.

Nowa płyta Nosowskiej musiała się wydarzyć - zawieszenie działalności zespołu Hey nie oznaczało przecież rozstania z muzyką, w co chyba nikt nie wątpił. Muzyczna i wizerunkowa rewolucja, którą przechodzi artystka, jest godna podziwu. I na pewno bardzo potrzebna jej samej.