1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Seriale

Joker w "Gotham"? Już niedługo

Tajemnicą poliszynela jest fakt, że w "Gotham" - prędzej czy później - pojawi się postać Jokera, bodaj najbardziej zajadłego przeciwnika Batmana. Bruno Heller, scenarzysta serialu, ujawnił, że dojdzie do tego wcześniej, niż początkowo zakładano.

Wiadomo już, kiedy Joker zjawi się w "Gotham"

Pierwotnie Joker miał znaleźć się w "Gotham" dopiero w drugim sezonie serialu. Nie chciano bowiem, żeby jego postać przyćmiła innych złoczyńców, z genialnym Robinem Taylorem w roli Oswalda Cabblepota a.k.a. Pingwina na czele. Okazuje się jednak, że Joker pojawi się jeszcze przed zakończeniem pierwszej serii, choć dopiero gdzieś pod jej koniec. Heller przyznał, że taka, a nie inna decyzja, jest wyjściem naprzeciw oczekiwaniom fanów, którzy ze zniecierpliwieniem oczekują nadejścia tego negatywnego bohatera. Zaznaczył jednak, że jego rola - przynajmniej początkowo - nie będzie znacząca.

joker gotham

Przypomnijmy, że fani już od dawna poszukiwali śladów obecności Jokera w serialu. Akcja "Gotham" jest umiejscowiona kilkanaście lat przej pojawieniem się Batmana, a większość z jego przyszłych przeciwników znajduje się dopiero u progu swojej zbrodniczej kariery. W jednym z pierwszych odcinków pojawiła się postać nieudolnego stand-upowca, który swoją fizjonomią pasował do postaci Jokera. Nie brakowało również tych, którzy twierdzili, że Oswald Cabblepot stanie się Jokerem. Obie te teorie zostały jednak obalone, twórcy "Gotham" zapewniają, że bohater ten nie pojawił się jeszcze w serialu.

gotham joker

Rzeczywiście pojawienie się Jokera w "Gotham" to chyba najbardziej wyczekiwany przez większość widzów moment. W tej kwestii należę jednak do wyjątków - jego brak wcale mi nie przeszkadza. To chyba najbardziej wyeksploatowana postać z uniwersum Batmana i zdecydowanie chętniej śledzę losy tych przynajmniej nieco mniej znanych. Choć jednocześnie nie zaprzeczam, że ciekaw jestem, jak po rewelacyjnej kreacji Heatha Ledgera w "Mrocznym Rycerzu" zostanie ona przedstawiona. Liczę choć na umiarkowaną oryginalność, bo próba dosłownego powtórzenia interpretacji Ledgera z góry skazana jest na porażkę i będzie tylko marną, nieinteresującą kopią.