1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Filmy

Halloweenowy maraton filmowy z sPlay

Uznaliśmy, że fajnym pomysłem będzie, jeśli pod pretekstem Halloween każdy z redakcji sPlay poleci czytelnikom jakiś szczególnie lubiany przez siebie horror. Zostałem jednak przez kolegów i koleżanki uświadomiony, że nie wszyscy cenią ten gatunek (co było dla mnie nie lada zaskoczeniem!), wobec czego prezentowane poniżej propozycje nie składają się - niestety - wyłącznie z filmów grozy. Choć horrorów na liście nie brakuje, znajdują się na niej także wariacje na ich temat. Cóż, strach ma różne oblicza. 

Halloweenowy maraton filmowy z sPlay
Killer Shrews – zabójcze ryjówki

Kuba: Pozwolę sobie polecić dwa filmy, o których nie miałem jeszcze okazji pisać na łamach sPlay. Pierwszy z nich to horror, który swego czasu głęboko utkwił mi w pamięci i przywrócił wiarę w ten gatunek. Mowa o pierwszej części hiszpańskiego "Rec", opartej na rewelacyjnym pomyśle i wykonanej nad wyraz kunsztownie. "Rec" zapewnia praktycznie wszystko, czego oczekuję od kina groza: napięcie, emocjonalne zaangażowanie widza, intrygująca historia. Gorąco zachęcam do seansu, jeśli jeszcze nie mieliście okazji. Szkoda tylko, że podobnie jak miało to miejsce w "Pile", sequele kompletnie zdewaluowały potencjał serii.

Drugi film, który chciałbym polecić to "Zabójcze ryjówki". Jego największym atutem jest fakt, iż powstał w latach pięćdziesiątych i jak większość starych horrorów, nie przetrwał próby czasu. Czyni to z niego gniota, ale gniota, którego chce się obejrzeć, bo jest zwyczajnie komiczny. Jasne, w założeniach to miał być budzący strach, poważny obraz. Ale patrząc dziś na tę historię, sposób gry aktorskiej, poziom realizacji - wszystko pełne kiczu - nie sposób się nie śmiać i zwyczajnie dobrze bawić. A oto wszak chodzi w życiu.

Gnijąca_Panna_Młoda_Tima_Burtona-Corpse_Bride

Joanna: Kiedyś, jako mała dziewczynka, bałam się horrorów. Może to żenujące i zakrawające o śmieszność, ale pamiętam, jak zasłaniałam oczy oglądając gniota "Dracula 2000". Po kilku latach, być może za sprawą fatalnego i pozbawionego akcji "Paranormal Activity", strach odszedł w niepamięć jak ręką odjął. Horrory zaczęły mnie co najwyżej śmieszyć, a i to nie zawsze. Chyba po prostu średnio za nimi przepadam. Na Halloween polecam wam nieco inne strasznie, zdecydowanie bardziej w moim klimacie, zabawne i z nutką czarnego humoru. Myślę, że 31 października to dobry dzień, by przypomnieć sobie genialne twory Tima Burtona, "Gnijąca panna młoda", "Nightmare before Christmas" czy "Sok z żuka", który jak ćwierkają wróble prawdopodobnie doczeka się części 2. Te filmy, nie będąc krwawymi i często niestety prostackimi horrorami, mają mroczny i jednocześnie figlarny nastrój, do którego lubię regularnie wracać.

Tim Burton na iTunes i VOD.pl.

Blair Witch Project

Szymon: Jeśli chodzi o filmy, swoich faworytów mam dwóch i tylko dwóch. Oba mają ze sobą wiele wspólnego, stosując ten sam zabieg, który od zawsze przyprawiał mnie o ciarki, nie tylko podczas seansów ze zgaszonym świetle, ale również w czasie grania na komputerze czy konsoli. Zarówno Blair Witch Project, jak również pierwszy, hiszpański REC, budowały nastrój na sprawą ujęć kamery z ręki, która doskonale spisuje się w tej roli. Blair Witch Project to zdecydowanie film do obejrzenia w zaciszu swojego pokoju, zwłaszcza w okresie jesieni, z wyjącym za oknem wiatrem. Wymaga cierpliwości, lecz jest w pełni satysfakcjonujący.

Ostatnie sceny, zbudowane za pomocą wielu minut ciszy oraz coraz bardziej przerażonych rozmówców, są wspaniałym ukoronowaniem tego w gruncie rzeczy amatorskiego filmu, który podbił serca miłośników grozy na całym świecie. REC to doskonała „zabawa” nawet w gronie znajomych. Znacznie bardziej wartka akcja bardzo szybko przykuwa do ekranu, świetnymi scenami, które zapamiętam na długo. Do teraz mam w pamięci strażaka spadającego przez klatkę schodową, który w jednym momencie uciął wszelkie szmery i rozmowy w sali kinowej. W dodatku te ostatnie sceny na strychu hiszpańskiej kamienicy – dobrze, przyznaję się. Za pierwszym razem, będąc naprzeciwko kinowego ekranu, naprawdę musiałem odwrócić wzrok.

„Piątek 13-ego”

Jacek: Dla mnie Halloween nierozerwalnie wiąże się z nocą spędzoną na filmowym seansie i chociaż 31 października to nie jedyny dzień (a wprost przeciwnie), w którym oglądam horrory to właśnie noc halloweenowa nadaje każdemu filmowi niepowtarzalny klimat. Czasami nawet gnioty, których bym nie tknął normalnie nawet palcem, w ten dzień nabierają specyficznego uroku. Tym samym, jako fanowi horrorów, ciężko mi wybrać jeden ulubiony film na tę okazję. W związku z tym zamiast ograniczać się do jednego konkretnego dzieła polecam cykl filmów z serii Piątek 13-go (Friday the 13th) z rodziną Voorhees w rolach głównych. Jednym słowem klasyka. Co jednak jest w tej serii takiego wyjątkowego?

Oczywiście Jason Voorhees, niepokonany, niezwyciężony, w masce hokejowej i z maczetą w ręku, szukający zemsty i tnący swoje ofiary na wszystkie sposoby. Chociaż nasz „bohater” przybierał różne wcielenia, począwszy od zwykłego psychopaty, który w dzieciństwie utracił równie psychopatyczną matkę, a kończąc na cyborgu na statku kosmicznym, to Jason był oddany jednej słusznej sprawie – zabić wszystko, co się rusza i co jest na tyle głupie żeby wchodzić mu w drogę, w skrócie nastolatkowie. Chyba żadnemu filmowemu mordercy nigdy nie kibicowałem tak mocno jak Jasonowi. Mimo, że w serii Piątek 13-go poziom filmów różnie wyglądał, to tak jak wspomniałem wcześniej, w noc Halloween te wszystkie niedociągnięcia można wybaczyć.

Blair Witch Project

Łukasz: Nie oglądałem zbyt wielu horrorów, ale i tak z tego skromnego grona w ciągu sekundy typuję zwycięzcę, deklasującego rywali o kilka długości. Stylizowany na dokument Blair Witch Project rozkręca spiralę obłędu zmysłowo i stanowczo zarazem. W ruinach domu należącego niegdyś do psychopatycznego mordercy zostaje odnaleziona taśma wideo, którą nakręciła grupa zaginionych rok wcześniej młodych ludzi. Postanowili oni odnaleźć legendarną wiedźmę z Blair, rzekomo zamieszkującą lasy nieopodal Burkitsville w stanie Maryland. Las skrywa jednak wiele zła, o czym przekonują się w końcu poszukiwacze. Finał tego paradokumentu pozostawia widza z wirującą karuzelą pytań i utwierdza w przekonaniu, że tajemnica przeraża bardziej niż najstraszliwsze monstra i że nawet z niewielkim budżetem można zrobić film siejący spustoszenie mózgownicy.

A jakie filmy wy dodalibyście do tej listy?