1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Filmy

Jak Ludzka Stonoga zeszła na psy

Jak Ludzka Stonoga zeszła na psy

Złe filmy dzielą się na dwie kategorie. Pierwsza to oczywiście twory sensu stricto okropne, męczące i nudne, których oglądanie jest dla widza wręcz bolesne. Do drugiej zaliczymy dzieła, które są złe – głupie, amatorskie czy przesadzone – ale z którymi obcuje się jednak z pewną przyjemnością. W przypadku „Human Centipede” musimy – niestety – mówić o obu tych kategoriach.

Każdy z nas miewa czasem dziwne pomysły. Jedni nagle postanawiają rozpocząć karierę hip-hopową, inni dla zabawy gonią się z policją po mieście. Tom Six z kolei wymyślił sobie, że nakręci film o niemieckim chirurgu, który porywa trzy osoby i łączy ich usta z odbytami tworząc ludzką stonogę. Ten dość oryginalny pomysł udało mu się nawet wcielić w życie, czego efektem jest horror z 2009 roku „The Human Centipede: First Sequence”. Film, który – i przyznaję to bez cienia żenady – uważam za kultowy oraz naprawdę udany.

Fabuła, jak to zwykle w przypadku niskobudżetowych dzieł bywa, nie jest nadmiernie skomplikowana. Dwóm amerykańskim turystkom w środku lasu psuje się samochód. Nie mogąc wezwać pomocy drogowej przez komórkę (brak zasięgu, oczywiście), robią to, co bohaterowie horroru zrobić w tej sytuacji powinni – opuszczają auto i nie zważając na deszcz i noc, nie mając bladego pojęcia gdzie się znajdują i dokąd powinni zmierzać, po prostu wchodzą do lasu. Z niezachwianą pewnością, że znajdą tam kogoś, kto im pomoże. Logika filmów rządzi się swoimi prawami, więc po krótkim spacerze faktycznie trafiają na okazały dom, zamieszkały przez emerytowanego chirurga, Doktora Josefa Heitera. Heiter (w tej roli świetny Dieter Laser) odurza kobiety narkotykami, przywiązuje do łóżek i przedstawia im innego swojego więźnia, japońskiego turystę. Cała trójka ma wziąć udział w niezwykłym eksperymencie – poprzez połączenie ich ust z odbytami mają stać się jednym organizmem – ludzką stonogą.

Human centipede 2

Tak, wiem jak kretyńsko to brzmi. I w istocie, nikt nie twierdzi, że „The Human Centipede: First Sequence”jest filmem mądrym. Jest za to dziełem niesamowicie zabawnym, nie będąc przy tym głupkowatą parodią, w której co trzydzieści sekund puszcza się do widza oko i podstawia śmiech z offu, żeby każdy wiedział, że ten gag miał nas rozbawić. W pierwszej części „Ludzkiej Stonogi” wszystko, od pomysłu, przez wykonanie, na grze aktorskiej kończąc, jest po prostu utrzymane w konwencji swoistego pastiszu. To przepełniony nieco zakamuflowanym, absurdalnym humorem film, który potrafi momentami rozłożyć na łopatki. Na przykład scena, gdy dr Heiter wręcz rozkazuje wypić zdezorientowanej turystce szklankę wody z jakimś narkotykiem, doskonale parodiuje setki filmowych sytuacji, w których pseudo przebiegli złoczyńcy mamili swoje przyszłe ofiary. Choć i tak moim ulubionym momentem jest ten, kiedy doktor z ogromnym sentymentem wspomina swoje poprzednie „dzieło”, prototyp ludzkiej stonogi – Trójpsa...

Human centipede 3

Siłą „jedynki” był też dla mnie fakt, iż oszczędzono nam obrzydliwych, „szokujących” scen. Najgorsze, co można w niej zobaczyć to widok głowy przywiązanej bandażem do tyłka. Niestety, druga część „The Human Centipede”, obdarzona podtytułem „Full Sequence”, poszła w zupełnie inną stronę. Przyjęto konwencje absolutnie pełnokrwistego kina gore. Tym razem każdą obleśną i odpychającą czynność – sceny seksu, masturbacji i szeroko pojmowanej przemocy – możemy sobie bardzo dokładnie obejrzeć. I nie byłoby w tym w sumie nic szczególnie złego.

Skoro takie kino powstaje, to znaczy, że ktoś lubi je – z jakichś przyczyn – oglądać. Widziałem w życiu kilka filmów gore, żaden jednak nie był takim gniotem jak druga „Ludzka Stonoga”. Ta niestety pozbawiona jest jakiejkolwiek fabuły, a każde posunięcie akcji do przodu jest tylko pretekstem, żeby zaprezentować kolejny, jeszcze bardziej żałosny akt gwałtu na naszym poczuciu dobrego smaku. Spinanie warg zszywaczem do papieru, podcinanie wiązadeł, wyrywanie zębów i języka – to tylko kilka przykładów z brzegu tego, jak „The Human Centipede: Full Sequence” stara się szokować widza. Ale nie szokuje, bo idzie po linii najmniejszego oporu. Od pierwszych minut filmu wiemy, że główny bohater to zwyrol i żadne jego działanie nie jest dla nas zaskakujące, a jedynie odrażające. Krótko mówiąc: film niesmaczny, żenujący i absolutnie nieciekawy

Współczesna sztuka dawno już przekroczyła wszelkie granice – wstydu, żenady, obrzydliwości czy śmieszności. Pierwsza część „Human Cetipede” to jeszcze limes. Choć dla wielu sam pomysł na ten film może być wstrząsający, to jednak on sam – moim zdaniem – broni się. Druga część to już niestety barbarzyństwo.