Zalando rzuca wyzwanie Ikei. Niemiecki gigant handlu online idzie w wyposażenie wnętrz

Zalando wchodzi w aranżacje i wyposażanie wnętrz. „Home&Living” ma zajmować część powierzchni magazynowej uruchomionego w Olsztynku międzynarodowego centrum logistycznego.

W pierwszych tygodniach tego roku „Financial Times” informował o najnowszych planach sieci Ikea. Szwedzki gigant meblarski miał rozważać uruchomienie sklepu internetowego, w którym klient, oprócz wydawania pieniędzy na produkty Ikea, mógłby też kupić wyroby również innych producentów. Wszystko w jednym celu: żeby móc wyraźniej zaistnieć w branży e-commerce.

Na początku produkty Ikea miały pojawić się na takich platformach jak Amazon czy Alibaba. Docelowo Szwedzi chcą mieć swój własny sklep internetowy. Tam też będziemy mogli znaleźć wyroby innych producentów. Nie tylko tych spod szyldu Ikea. 

Ikea jak Zalando? Raczej odwrotnie

Po takich informacjach nie brakowało komentarzy, że Ikea chce wejść w buty Zalando. To niemiecki sklep wysyłkowy, który od 2009 r. prowadzi skuteczną ekspansję na rynku międzynarodowym. Najpierw pod parasolem Zalando znalazła się Austria. Potem Francja, Włochy, Holandia, Szwajcaria, Dania, Finlandia, czy Norwegia.

W Polsce Zalando pojawiło się w 2012 r. Brak minimalnej kwoty zamówienia przy darmowych przesyłkach i zwrotach — zrobił swoje. Sieć szybko zyskała nad Wisłą sporą popularność tak jak i na całym świecie. W II kwartale 2019 r. całe Zalando mogło chwalić się przychodami w wysokości ponad 1,597 mld euro. To wzrost o ponad 20 proc. rok do roku. W tym czasie liczba aktywnych użytkowników przebiła poziom 28 mln. 

Ostatnio jakby o planach Ikea mówi się nieco mniej, ale znowu pojawiła się okazja do porównania do Zalando. Tym razem jednak za sprawą Niemców.

Jak donosi serwis Dlahandlu.pl, teraz to Zalando chce wejść w buty Ikea. Część powierzchni uruchomionego w Olsztynku międzynarodowego centrum logistycznego ma być przeznaczona na akcesoria z segmentu wystroju i aranżacji wnętrz. Stworzenie nowej sekcji „Home&Living” zapowiada Martin Rost, Senior Vice President Offprice (Zalando Lounge i Outlets).

Klienci mogą tylko cieszyć się z tego starcia

Do tej pory Ikea i Zalando trochę przypominali bokserów wagi ciężkiej, którzy szukają na siłę pretekstów, żeby tylko razem w jednym ringu nie stanąć. Ale chyba dalej nie ma co uciekać. Oficjalnego terminu rozpoczęcia walki jeszcze nie ma. Do starcia jednak dojdzie prędzej, czy później, z naciskiem na „prędzej”. 

Wystarczy prześledzić ostatnie poczynania Szwedów, żeby nabrać przekonania, że do przed tą wnętrzarską potyczką ucieczki już nie ma. Obecni od 29 lat w Polsce Szwedzi w tym roku — oficjalnie przez zakaz handlu w niedzielę — wstrzymali budowę dwóch kolejnych sklepów wieloformatowych (mają ich u nas teraz 10): w Zabrzu i Warszawie. A w rok (od sierpnia do sierpnia) internetowa sprzedaż Grupy Ingka (dawniej Grupa IKEA) wzrosła aż o 46 proc., co stanowi już 11 proc. całej sprzedaży. 

Z kolei Zalando – razem z obiektem w Olsztynku – ma już 15 centrów w 6 krajach. Niemiecka platforma w przyszłym roku planuje uruchomić kolejne – w Polsce, koło Łodzi. Dla klientów to z pewnością dobra nowina. Internetowe starcie między Ikea a Zalando powinno odbić się i na dostępie do szerszej zdecydowanie gamy produktów i na niższych cenach, które naturalnie następują, kiedy tylko zaostrza się konkurencja.