Woda dosłownie przecieka nam przez palce. Jak ją oszczędzać?

Co roku płacimy za nią więcej i więcej, a jej oszczędzanie może nam dać coraz większe oszczędności. Woda pitna jest dzisiaj chyba najbardziej niedocenianym surowcem na Ziemi. Wydaje nam się, że mamy jej nieograniczone ilości, ale prawda jest taka, że Polska ze swoimi zasobami znajduje się w ogonie Unii Europejskiej.

Pisaliśmy niedawno o 21 postanowieniach całorocznych na rzecz planety proponowanych przez Procter & Gamble. Pora przyjrzeć się, jak można je wdrożyć w praktyce i dlaczego finalnie opłaci się to nam wszystkim.

Przez lata Polacy oswajali się z myślą, że woda to tani surowiec, którego nie trzeba oszczędzać. Długie kąpiele albo odkręcanie kranu i wyjście do drugiego pokoju, nie budziły powszechnego potępienia.

Stosunek do zużycia wody zaczął się zmieniać dopiero wraz ze skokowymi wzrostami cen. W latach 2000-2002 średnia cena zimnej wody rosła o kilkanaście procent rocznie. Później tempo utrzymywało się na poziomie 4-8 proc. Znacznie powyżej inflacji, co oznacza, że realnie z roku na rok płacimy za wodę coraz więcej. Okazało się, że może warto z tym marnotrawstwem nieco przyhamować.

Bizblog.pl poleca

Po kilkunastu latach takich podwyżek okazało się nagle, że Polacy wydają średnio około 2,1 proc. swojego dochodu rozporządzalnego na zaopatrzenie w wodę i odprowadzenie ścieków. Uplasowało nas to w ścisłej europejskiej czołówce

Jak możemy oszczędzać wodę?

Jednym z najprostszych sposobów jest zakręcanie wody w trakcie mycia zębów. Czynność, która wymaga od nas przyswojenia prostego nawyku, pozwala zaoszczędzić nawet do 10 litrów wody dziennie. A to w skali roku przekłada się już na oszczędności w granicach kilkudziesięciu złotych. Można powiedzieć, że poza czystym sumieniem, bilety do kina dostajemy gratis.

Innym, wymagającym już nieco więcej poświęcenia, przyzwyczajeniem, jest porzucenie kąpieli w  wannie na rzecz szybkich pryszniców. Da nam to oszczędności na poziomie 50-60 litrów dziennie. W kieszeni na koniec roku zostanie nam dodatkowo co najmniej 600 zł. 

Ważnych dla planety zmian możemy dokonywać także na poziomie decyzji konsumenckich. Korporacje coraz częściej decydują się uwzględniać kwestie związane z ochroną zasobów środowiska przy projektowaniu swoich produktów.

Dobrym przykładem są tutaj pastylki do zmywarek Fairy. Procter & Gamble podkreśla, że eliminujemy dzięki nim konieczność spłukiwania i namaczania naczyń przed myciem. Oszczędności między zmywarką a ręcznym myciem talerzy nawet na jednorazowym cyklu sięgają kilkudziesięciu litrów wody.

Koszty związane z praniem możemy za to zmniejszyć używając kapsułek do prania Ariel albo proszku Vizir. Nie zredukują one wprawdzie znacząco ilości zużywanej wody, ale sprawiają, że będziemy mogli prać ubrania w krótkich cyklach i przy niższej, niż zazwyczaj, temperaturze wody. A to przekłada się automatycznie na oszczędności na energii elektrycznej.  

Szara nie znaczy gorsza

Jeszcze inną metodą na zaoszczędzenie wody jest jej recykling. Bo właśnie w ten sposób możemy nazwać wykorzystanie tzw. szarej wody, czyli takiej, która pochodzi z kąpieli, prania, czy mycia naczyń. Jest ona zdatna do ponownego użycia, choć oczywiście wzięcia prysznica pod nią bym nie rekomendował.

Brudna woda świetnie nadaje się za to do spłukiwania toalet. Szacuje się, że w ubikacjach spuszczamy nawet jedną trzecią wody, którą wykorzystujemy w domu. Na etapie projektowania domu możemy poprosić ekipę hydrauliczną o zamontowanie dodatkowych rur, dzięki czemu nie będzie ona spływać bezpośrednio do kanalizacji. Taki wydatek zwróci nam się naprawdę szybko.

Tym bardziej, że rosnące zapotrzebowanie na wodę połączone z suszami, jakie nawiedzają nasz kraj, sprawia, że taniej już nie będzie. Aby przyzwyczaić się do „nowej normalności” w przypadku zużycia wody warto wprowadzić drobne zmiany do swoich codziennych nawyków.

* Tekst powstał we współpracy z Procter&Gamble