TVP grozi niewypłacalność? Prezydent Duda znowu ograny jak dziecko

Prezydent ma niezły orzech do zgryzienia, to na nim spoczywa teraz odpowiedzialność za decyzję, czy przekazać 2 mld zł tytułem rekompensaty abonamentowej dla TVP. Wszyscy patrzą mu na ręce, więc wymyślił plan idealny, jak wyjść z tego z twarzą – wyrzucić z TVP Kurskiego! Prezydent naprawdę myślał, że jest aż tak silny? Oczywiście się nie udało, a teraz Kurski ogrywa Andrzeja Dudę związkowcami. Pat, i to w środku kampanii wyborczej. Biedny ten nasz prezydent.

Tę pułapkę zastawiła na PiS opozycja. Było tak: Sejm miał głosować nad przekazaniem 1,95 mld zł dla mediów publicznych tytułem rekompensaty za nieopłacany przez część Polaków abonament. Opozycja, żeby zablokować te pieniądze, stworzyła narrację, że środki te lepiej przekazać na onkologię, licząc, że zaszachuje władzę. PiS się nie ugiął, nie przestraszył się, że decyzja, by pieniądze trafiły jednak to TVP, będzie źle odebrana przez społeczeństwo i ją podjął. Teraz ustawa czeka na podpis prezydenta. A ten biedny nie wie, co zrobić.

Bizblog.pl poleca

Mógłby ją podpisać, ale zrobi się krzyk, że prezydent wspiera propagandę w TVP zamiast chorych na raka. W środku kampanii wyborczej to nie najlepiej. Mógłby zawetować, ale w ten sposób pójdzie na wojnę z PiS. Mógłby ją odesłać do Trybunału Konstytucyjnego. Co z tego, że to nie jest sprawa dla TK? Trybunał sprawę przetrzyma, prezydent nie straci wizerunkowo, a po wygranych wyborach i tak podpisze.

Ale Andrzej Duda wymyślił jeszcze lepszy plan: zażądał od przewodniczącego Rady Mediów Narodowych Krzysztofa Czabańskiego odwołania prezesa TVP Jacka Kurskiego, co mogłoby zostać odebrane jako próba naprawy mediów publicznych. W zamian prezydent miał podpisać ustawę o niemal 2-miliardowej rekompensacie – ustaliła nieoficjalnie Wirtualna Polska.

Okazało się jednak, że o dymisji Kurskiego nie ma mowy, bo za szefem TVP murem stoi Jarosław Kaczyński.

Pojawiły się jednak informacje, że Andrzej Duda na osłodę może dostać w zarządzie TVP miejsce swojego człowieka. Prezydent naprawdę myślał, że uda mu się kogokolwiek zaszantażować?

Łzawa druga runda. „Tragedia pracowników” i Ś.P. Lech Kaczyński

Na tym się jednak nie skończyło. TVP po wygraniu pierwszej rundy przeszło bowiem do ofensywy. Najpierw pojawił się news, że prezes TVP spotka się ze związkowcami, a plotki głosiły, że szykują się zwolnienia grupowe. Potem okazało się, że spotkanie zwolnień wcale nie dotyczyło, jak donosi portal Wirtualnemedia.

Czego więc? Okazuje się, że TVP zmienia taktykę i teraz na pierwszą linię frontu walki o pieniądze wysyła związkowców. Zaczęli oni już zbierać podpisy pod petycją do prezydenta Dudy, by podpisał jednak ustawę o rekompensacie abonamentowej dla mediów publicznych. „Bez niej grozi nam niewypłacalność, zwolnienia, protesty, utrata reklamodawców i pozycji na rynku mediów” – piszą w petycji przedstawiciele NSZZ „Solidarność” w Telewizji Polskiej. 

„W Telewizji Polskiej pracuje około trzech tysięcy osób, a ewentualne zawetowanie ustawy doprowadziłoby nie tylko do zahamowania rozwoju firmy, ale także możliwych zwolnień grupowych. To oznaczałoby tragedię wielu pracowników” – pisze łzawo w liście do prezydenta Dudy Jarosław Najmoła, przewodniczący Komisji Zakładowej NSZZ „Solidarność” w TVP. 

Granie tragedią pracowników ma zmienić narrację. Prezydent, a przede wszystkim społeczeństwo ma zobaczyć w TVP człowieka, który potrzebuje pomocy zamiast medialnej machiny propagandowej. To może nawet zadziałać. 

Po litości czas na delikatne grożenie palcem, a mówiąc dokładniej, wyjściem na ulicę:

„Niezwłocznie po ewentualnym ogłoszeniu weta przez pana prezydenta w spółce nastąpi stan grożącej niewypłacalności. Faktyczna niewypłacalność nastąpi kilka tygodni później. Telewizja zmuszona będzie natychmiast rozpocząć restrukturyzację w pierwszych krokach polegającą na ograniczeniu działalności programów nieprzychodowych takich jak: TVP Info, TVP Kultura, TVP Polonia, 16 oddziałów programów regionalnych TVP S.A oraz ograniczeniu bądź likwidacji takich programów jak TVP Sport, TVP Historia, TVP Rozrywka, TVP Seriale, TVP ABC, a także zamknięciu serwisów internetowych. Równolegle musiałaby rozpocząć się procedura zwolnień grupowych, najprawdopodobniej już w marcu. Możliwe są również protesty organizowane przez związki zawodowe – czytamy z kolei w innym liście, który krąży obecnie po korytarzach TVP, by mogli podpisać się pod nim pracownicy”.

A potem znów, wedle zasady hamburgera, trochę emocji rozmiękczających serce. A nic tak lodu w sercu nie kruszy, jak wspomnienie o kimś, kto już nie żyje i w dodatku zmarł tragicznie:

„…idea wprowadzenia rekompensaty zwolnień dla mediów publicznych jest kontynuacją myśli Ś.P. Prezydenta Profesora Lecha Kaczyńskiego, której emanacją była skarga konstytucyjna z dnia 7 lipca 2008 roku o zbadanie zgodności z Konstytucją RP Ustawy o zmianie opłat abonamentowych. Potencjalne weto ma wymiar symbolicznego odcięcia się od tej idei.”

Robi się coraz ciekawiej. Andrzej Duda niepotrzebnie sam zaczął grać w tę grę, bo został zapędzony do kąta.

Może pora obniżyć bajońskie pensje?

Te łzawe argumenty są jednak trochę irytujące, bo należałoby raczej zapytać, czy w TVP pracuje choć jeden niepolityczny ekspert znający się na restrukturyzacji przedsiębiorstw? Jeśli firma ma kłopoty finansowe, to w pierwszej kolejności tnie koszty. Czy tak trudno na to wpaść? A w TVP jest z czego ciąć. 

„Dziennik Gazeta Prawna” w 2017 roku dotarł do informacji, ile zarabiają czołowi dziennikarze TVP. Wynikało z nich, że Michał Adamczyk i Danuta Holecka wystawiali co miesiąc faktury w wysokości 40 tys. zł + VAT, Krzysztof Ziemiec zarabiał nieco mniej – 33,5 tys. zł. Adrian Klarenbach czy Michał Rachoń miesięcznie zgarniają 20-30 tys. zł. 

Czy skoro firma jest na skraju upadłości, jak alarmują pracownicy, stać ją na takie pensje? A może od tamtej pory plan oszczędnościowy jednak został wdrożony? Hmmmm…

I czy firma, której grozi niewypłacalność, inwestuje w nowe wyposażenie biur? Bo tak się składa, że TVP właśnie zamierza wydać ponad 350 mln zł na nowe meble.