Elon Musk ma dość rozmemłanych klientów. Tesla wprowadza zasadę „kupuj albo wypad”

Tesla kończy z polityką pobłażania klientom w USA. Do tej pory producent pozwalał rezerwować samochody poprzez wpłacenie zwrotnej kaucji w wysokości 2,5 tys. dolarów. Teraz żąda o wiele mniej, ale ma najwyraźniej dość niezdecydowanych konsumentów i stawia sprawę jasno: zdanie możesz zmienić, ale pieniędzy już nie odzyskasz.

Tesla Owners Club Belgium/flickr.com/CC BY 2.0

Zmiana dokonała się po cichu. Elon Musk wraz z kolegami zmienili po prostu formularz zamówienia na oficjalnej stronie internetowej. Po przejściu przez całą specyfikację zamówienia pokazywał się ekran, na którym trzeba wpisać dane potrzebne do wykonania płatności i dokonać rezerwacji. Witryna informowała o tym, że Tesla ściągnie z naszego konta 2,5 tys. dolarów w zamian za zaklepanie jednego samochodu.

Bizblog.pl poleca:

Taka polityka mogła się wydawać nieco abstrakcyjna, dopóki nie uświadomimy sobie, że na nową Teslę czeka się czasami nawet kilkanaście miesięcy. W tym czasie sporo może się zdarzyć. Gdy elektryk jest gotowy, płaciliśmy kilkadziesiąt tysięcy dolarów, a firma przywoziła nam samochód. Jeżeli wcześniej zrezygnowaliśmy, wypadaliśmy z kolejki, a opłata rezerwacyjna wracała na nasze konto.

fot: Tesla

Koniec ze zwrotami

Teraz spółka Muska podeszła do tematu nieco inaczej. Kaucja zmalała z 2,5 tys. do zaledwie 100 dolarów. Z drugiej strony, firma uczciwie informuje, że jeżeli się rozmyślimy, pieniądze nigdy do nas nie wrócą.

Co to oznacza dla Tesli? Z pewnością producent będzie inkasował dużo mniejsze pieniądze za starcie. W 2016 roku spółka tylko w pierwszym miesiącu zebrała 400 tys. rezerwacji Modelu 3. Zanim samochody zaczęły opuszczać fabrykę, ponad 60 tys. osób zdążyło jednak zrezygnować.   

Patrząc na te liczby z dzisiejszego punktu widzenia – Tesla byłaby do przodu miliard dolarów, 150 mln musiałaby jednak zwrócić. Po zmianach na rezerwacji zarobiłaby 40 mln, z czego 6 mln od rezygnujących klientów stanowiłoby w zasadzie czysty zysk. Samochody zostają przecież w fabryce, a problemów z ich sprzedaniem nie będzie absolutnie żadnych. Tak więc bez łachy.

„Kupuj albo s…” – tak, to zdanie byłoby bardzo w stylu Elona Muska. Być może naprawdę by padło, gdyby nie to, że twórca Tesli zrobił sobie akurat krótki odpoczynek od mediów społecznościowych.

Wygląda jednak na to, że zmiany w polityce Tesli tyczą się na razie tylko rynku amerykańskiego. Oto jak wygląda zaktualizowana strona dla klientów z USA:

fot: Tesla

A tak dla klientów z Polski…

fot: Tesla

albo Niemiec…

fot: Tesla

Poza Stanami Zjednoczonymi wszystko na razie zostaje po staremu. Być może Tesla po prostu testuje nowe rozwiązanie, ale niewykluczone, że problemem dla firmy są też „życzliwe zwroty”, dzięki którym po 7 dniach od zakupu albo tysiącu przejechanych mil, klient może oddać samochód i dostanie pieniądze z powrotem. Jeśli chodzi o konsumentów z USA, jest to zdecydowanie dużo prostsze niż w przypadku Europejczyków.

 Model 3 drożeje

Poza zmianą w systemie rezerwacja Tesla podniosła też przy okazji ceny Modelu 3, który w wersji Standard Range Plus kosztuje teraz 39490 dol. zamiast 38990. W górę poszedł też koszt lakierowania w kolorze czarnym z 750 do 1000 dol.

Te wszystkie manewry to tak naprawdę ciąg dalszy serialu pod tytułem: jak sprawić, by Tesla stała się rentowna. Elon Musk miał niedawno zorganizować spotkanie w siedzibie firmy, na którym poinformował pracowników, że spółka zmienia swój łańcuch logistyczny. Nieodebrane samochody nie będą już zalegać w fabryce. Zostaną przewiezione do jednego z lokalnych centrów dostawczych.

Tesla otwiera też fabrykę w Chinach. Państwo Środka to jeden z większych odbiorców, a transport elektryków przez ocean stanowił niemałe wzywanie logistyczno-finansowe. Tymczasem z Gigafactory 3 ma rocznie wyjeżdżać do 250 tys. pojazdów. Tesla przymierza się również do budowy zakładu produkcyjnego w Europie.