Elon Musk ma problem. Tesla zwolniła pracownika, a ten twierdzi, że to odwet za ujawnienie kradzieży

Zwolnili mnie, bo bali się, że media i akcjonariusze dowiedzą się, co widziałem w trakcie pracy w fabryce Tesli w Nevadzie – tak były pracownik firmy tłumaczył przyczyny, które zdecydowały o zwolnieniu go z firmy. Na jego nieszczęście moment wyrzucenia go z roboty nieszczęśliwie zbiega się z innym – wyjątkowo dla akcjonariuszy i Elona Muska korzystnym.

Lynn Thompson zaczął pracę w Tesli 22 marca 2018 r. jako osoba od nadzorowania instalacji elektrycznej podczas budowy fabryki baterii w Nevadzie. Nie minął nawet miesiąc, a mężczyzna zaczął słać do kierownictwa wyższego szczebla (w tym do samego Elona Muska) i do wykonawcy, czyli ONQ Global, skargi na to, co wyrabia się w zakładzie.

Bizblog.pl poleca

Elon traci miedź

Thompson pisał, że na jego oczach złodzieje tną i wywożą ciężarówkami z placu budowy druty miedziane o wartości milionów dolarów. W czerwcu poinformował o tym również ochronę, która zgłosiła ten fakt do lokalnych organów ścigania. A to ponoć bardzo rozsierdziło szefów spółki.

W pozwie, który kilka dni temu trafił do sądu, czytamy, że Musk naciskał na ONQ Global, by ten zabronił Amerykaninowi pojawiać się na miejscu. A potem zażądał jego zwolnienia.

Tesla bała się informacji, o których dowiedział się powód i chciała zapobiec ujawnieniu ich mediom i akcjonariuszom

– cytuje dokument Bloomberg

Thompson domaga się od swojego byłego pracodawcy odszkodowania. Pracując w Tesli, mógł liczyć na 18 tys. dolarów miesięcznej pensji. Producent nie odniósł się oficjalnie do jego oskarżeń. W czerwcu 2018 Musk przyznał jednak w trakcie wewnątrzfirmowego spotkania, że spółka straciła przez złodziei miedzi 37 mln dol.

I być może pozew przeciwko Tesli miałby większą siłę rażenia, gdyby…

Nie to, że moment wybuchu afery, jak i dzień, w którym wylądowała ona przed wymiarem sprawiedliwości, był dla Thompsona wyjątkowo niefortunny. BuyAutoInsurance.com na podstawie swojej analizy zasugerował, że producent odjechał właśnie konkurencji w wynikach sprzedaży samochodów elektrycznych w USA.

Obliczenia obejmują… ostatnie trzy lata. Wynika z nich, że Model 3 znalazł 296 tys. nabywców, a Modele S i X po 67 tys. Dla porównania trzeci w rankingu Chevy Bolt sprzedał się w liczbie 57 tys. sztuk. Nie mówiąc już o Nissanie Leaf czy BMW i3, które na tle Tesli wyglądały jak absolutna nisza (odpowiednio 38 tys. i 17 tys.).

Trzy na cztery elektryki, które zjeżdżają z taśm produkcyjnych i znajdują klientów w Stanach Zjednoczonych, należy dzisiaj do Tesli. Akcjonariuszy, o których tak martwił się Thompson, bardziej zajmuje teraz pewnie kurs bitcoina. (choć nie wiadomo do końca, czy Musk nie pozbył się kryptowaluty jeszcze zanim zaczął dla zabawy huśtać jej kursem) albo protesty wobec budowy nowej fabryki pod Berlinem.