Ekoterroryści podkładają ogień pod fabrykę Tesli w Niemczech. Reakcja Amerykanów bezcenna

Tesla będzie miała w Niemczech ciężkie życie. Elon Musk najpierw musiał stawić czoła licznym skargom na niszczenie przyrody przy budowie nowej fabryki, a teraz doszło do jej podpalenia. Ekolodzy twierdzą, że to oni podłożyli ogień. Tesla nie ma ich zdaniem nic wspólnego z ochroną środowiska.

Czy podpalenie Gigafabryki rzeczywiście jest sprawką zielonych aktywistów? Tego służbom nie udało się na razie potwierdzić. Możliwe, że ekolodzy chcą przy okazji zdobyć po prostu nieco rozgłosu. Reuters podaje, że policja będzie teraz badać, czy pożar miał podłoże polityczne. Faktem jest jednak, że taki oto list trafił do rzecznika niemieckiej policji:

Nasz ogień przeciwstawia się kłamstwu ekologicznego samochodu

– pisze anonimowy nadawca.

Bizblog.pl poleca

Tesla wojuje w Niemczech

Szczerze mówiąc, wydaje mi się to mało istotne. Sam fakt, że ekolodzy tak chętnie przyznają się do podłożenia Muskowi świni, pokazuje, jak dużą niechęć żywią do amerykańskiego miliardera i jego firmy lokalni mieszkańcy. Przypomnijmy, że wcześniej do Ministerstwa Rolnictwa, Środowiska i Ochrony Klimatu w Brandenburgii wpłynęło 406 sprzeciwów wobec budowy fabryki.

Reakcja firmy? Hej, pomóżcie nam wybrać fajne graffiti na ściany:

Ale poważnie. Dla przyzwyczajonej do ekspresowego stawiania Gigafabryk Tesli musiał to być niezły szok. Pod Szanghajem zakład udało się przecież postawić w pół roku. Chińczycy nie mieli jednak takich rozterek jak mieszkańcy Brandenburgii. Nie płakali nad losem 100 tys. drzew, które trzeba było wyciąć pod plac budowy, nie zastanawiali się nad wpływem, jaki fabryka będzie miała na dobrostan psychiczny okolicznej ludności.

W styczniu mieszkańcy wyszli na ulice krzycząc, że fabryka będzie zużywać za dużo wody. Ergo – problemy z jej dostępnością mogą dotknąć osoby mieszkające w pobliżu. Negocjacje z urzędnikami trwały tak długo, że Tesla zielone światło na dokończenie prac od Urzędu Ochrony Środowiska Brandenburgii dostała dopiero w maju tego roku.

Giganci rzucili Muskowi kłody pod nogi

Jakby tego było mało, Tesla zmaga się też z problemami z rekrutacją pracowników. Amerykanie weszli do paszczy lwa, próbując wyszarpać inżynierów takich gigantom jak BMW, czy Volkswagen. Lokalne media pisały, że koncerny poczuły się tak rozjuszone, że dały najważniejszym członkom swojej załogi jasny przekaz: możesz iść do Tesli, ale palisz za sobą mosty. Nie licz, że przyjmiemy cię z powrotem.

Elon Musk tak ciężkiej przeprawy się nie spodziewał. Opóźnienia w budowie muszą go martwić, bo Tesli zależy na dywersyfikacji geograficznej swoich mocy produkcyjnych. Wywożenie samochodów z USA na cały świat jest średnio opłacalne ekonomicznie i niemiłosiernie wydłuża czas dostaw. Ratunkiem miała być fabryka w Chinach, ale Joe Biden utrzymał w mocy 25 proc. cła na samochody elektryczne importowane z Państwa Środka. I z planów podboju świata nici.

Nie ma rady, Elon musi szukać dalej. I ze zdziwieniem odkrywać, że Tesla, choć sexy jako gotowy produkt, niekoniecznie musi podobać się ludziom na etapie produkcji.