Elon Musk pokazuje mediom… że ich nie potrzebuje. Tesla likwiduje dział public relations

I tak o nas cały czas piszecie, więc po co nam biuro prasowe? Tak chyba musiał sobie pomyśleć Elon Musk, gdy podejmował decyzję o likwidacji działu PR Tesli. Komunikacja spółki z mediami i tak od dawna była fikcją, więc teraz przynajmniej sprawa jest klarowna.

Jedni wysyłali pytania i miesiącami czekali na odpowiedź jak na Godota, a inni nawet nie robili sobie nadziei, że spółka Elona Muska kiedykolwiek raczy poświęcić im uwagę. Tesla nigdy nie rozpieszczała dziennikarzy, ale teraz już zupełnie porzuciła pozory, że chce z nimi prowadzić dialog.

Bizblog.pl poleca

Jak pisze branżowy serwis Electrek.co, Tesla właśnie rozwiązała cały swój dział public relations. Informacja ta nie została (a jakże!) nigdzie zakomunikowana, ale podobno została potwierdzona przez osoby ze ścisłego kierownictwa firmy.

To pierwszy znaczący producent samochodów, który całkowicie zrezygnował z bezpośredniej komunikacji z mediami.

Jeszcze w zeszłym roku na czele działu PR Tesli stała niejaka Keely Sulprizio, ale w grudniu odeszła z firmy, by zająć się pracą dla Impossible Foods. Nie tylko nikt jej nie zastąpił, ale jej dotychczasowi podwładni rozpierzchli się po firmie, podejmując inne obowiązki. Dział PR został więc opuszczony jak okręt, któremu na środku oceanu skończyło się paliwo. Teraz został posłany na dno.

Tesla się nie reklamuje

O tym, że Tesla przestała starać się o względy dziennikarzy od dawna świadczyło nieaktualizowane od 2018 roku archiwum zdjęć prasowych. Teraz link do tej podstrony przestał działać – wyświetla się prosty komunikat „Sorry, the link has expired”. O dziwo, na „medialnej” podstronie wciąż wisi kontakt mailowy do działu prasowego.

Czytaj też: Czy to pierwsza Tesla Model Y z nadwoziem typu targa? A może to jednak landaulet?

Likwidacja działu prasowego Tesli to całkiem logiczny ruch ze strony firmy, która nie musi zabiegać o nieustanną uwagę mediów. Z podobnych powodów nie prowadzi tradycyjnych kampanii reklamowych, bo wie, że nawet pojedynczy nieco bardziej kontrowersyjny wpis Elona Muska na Twitterze ma wart miliony dolarów ekwiwalent reklamowy.

Źródło: Google