Sprzedaż hipermarketów Tesco. UOKiK wstrzymał transakcję

Tesco już kolejny rok ponosi w Polsce straty. Stąd pomysł Brytyjczyków na inną formę obecności w naszym kraju. Ale w misternie przygotowywanym planie pojawiają się dziury. Najpierw fiaskiem zakończyła się pierwsza tura negocjacji pracowniczych ze związkami, a teraz Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów wstrzymał sprzedaż pięciu hipermarketów.

W 2016 r. sieć Tesco ostatni raz poprawiła swój bilans w polskich rachunkach. Od tego czasu jest tylko gorzej. Rok później straty osiągnęły poziom prawie 350 mln zł, a w 2018 r. poszybowały na poziom 445 mln zł. I absolutnie nic nie wskazywało i ciągle nie wskazuje na zmianę tego trendu.

Przedstawiciele Tesco od początku jako główną przyczynę swoich kłopotów w Polsce wskazywali niehandlowe niedziele. Przez te regulacje miało im uciec z handlowego kalendarza 25 dni. Ale analitycy rynku widzą też inne powody. To z jednej strony agresywna polityka dyskontów, które stały się w międzyczasie najważniejszymi graczami na scenie. Zmieniając zaś asortyment i wystrój poszczególnych sklepów zaczęły również celować w nieco innego kupującego.

Tymczasem sieć Tesco kilka lat temu miała pójść w odwrotnym kierunku i skierowała swoją ofertę do mniej wymagającego klienta. Wynikom finansowym z pewnością nie pomagał też model nie zakładający współpracy franczyzowej.

Mniejsze, znaczy lepsze – liczby nie kłamią.

Rozejście się tych dwóch strategii dobrze widać w liczbach. Dyskonty to ten typ sklepów, których w Polsce przybywa najwięcej. Wg firmy badawczej Nielsen w 2008 r. było ich w naszym kraju raptem 1756, a już rok temu – ponad 4 tys. Obecnie sklepy małoformatowe mają stanowić aż 93 proc. wszystkich placówek w Polsce. Sklepy zaś o powierzchni do 400 m kw. odpowiadają za 46 proc. sprzedaży. Dla porównania w Czechach to ok. 10 proc., a w Niemczech tylko 1 proc. W Europie nikt nie ma tak dużo sklepów małoformatowych przypadających na 10 tys. mieszkańców niż Polacy.

Obecnie większość klientów robi główne zakupy raz w tygodniu w supermarketach, dyskontach i hipermarketach. Jednak nie tylko tam. Konkurencją dla tych placówek są sklepy typu covenience, dobrze zaopatrzone i zlokalizowane na osiedlu, czyli blisko miejsca zamieszkania kupującego – uważa Tomasz Sak, dyrektor handlowy Kolportera.

Polscy konsumenci chcą żyć wygodniej. Dlatego też wybierają sklepy za rogiem, gdzie cała wizyta trwa nie więcej niż 20 minut. To duża oszczędność czasu w stosunku do wycieczki do hipermarketu, gdzie kolejne minuty są tracone na szukanie miejsca parkingowego, przemierzanie kolejnych alejek i stanie w kolejce do kasy. Aż 41% Polaków preferuje sklepy, do których może wejść i szybko zrobić zakupy – przekonuje Małgorzata Głos z Nielsena.

Tesco z kłopotami, czyli zamykanie i zmniejszanie sklepów.

Ponieważ nic nie wskazuje, żeby sytuacja Tesco w Polsce miała ulec nagłej poprawie – Brytyjczycy postanowili działać i ogłosili wszem i wobec, że część sklepów sprzedadzą, a część zreorganizują, czyli zmniejszą. 

NSZZ „Solidarność” otrzymał informację telefoniczną od Przedstawiciela Pracodawcy, że 8 sklepów formatu hipermarket oraz 2 mniejsze sklepy będą zamknięte (część tych sklepów zostało sprzedanych) – informowali niedawno na swoim fanpage’u związkowcy.

Lista przeznaczanych pod nóż hipermarketów i supermarketów co chwilę była wydłużana. Tak czy inaczej po zapowiadanych reorganizacjach Tesco ma mieć o ponad 100 sklepów w Polsce mniej. 

W ostatnich dniach tylko jeden kierunek zakupów: Tesco.

Decyzję o zmianie formy obecności nad Wisłą szybko można było zauważyć po sklepowych półkach. Sieć chcąc rozpocząć reorganizację jak najszybciej postawiła na wyprzedaż asortymentu, w czym pomóc miały spore promocje.

I faktycznie pomogły: w wielu sklepach dochodziło do dantejskich scen. Bo przecież przeceniony o ponad połowę towar to okazji nie do przegapienia.

Kłopoty z dokumentami wydłużą sprzedaż.

Cała akcja może jednak niespodziewanie wydłużyć się w czasie. Brytyjczykom nastój musiał popsuć Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, który – jak podają wiadomoscihandlowe.pl – zwrócił wniosek spółek Snowfinch 19 i Zodiac w sprawie przejęcia grupy pięciu spółek Vistra Limited Partnerships, do których wniesionych będzie pięć nieruchomości handlowych, należących obecnie do Tesco Polska. Chodzi o sklepy we Wrocławiu, w Warszawie, Krakowie, Gdańsku i Lublinie. Urzędnicy mają mieć zastrzeżenia co do złożonej dokumentacji i proszę o jej uzupełnienie. To zaś może całą transakcję opóźnić. 

Nieudana pierwsza próba negocjacji.

Ale to nie jedyne kłopoty z jakimi musi sobie poradzić w Polsce sieć Tesco. Taka reorganizacja musi oznaczać również zwolnienia grupowe i nie inaczej jest też w tym przypadku. Tesco w Polsce zamierza zwolnić 2,1 tys. osób: w tym tych zajmujących zarówno stanowiska podstawowe (1923 osoby), jak i sprawujących nadzór nad pracownikami (231 osób). Wypowiedzenia mają być wręczane już od 22 sierpnia.

Tymczasem pierwszą turę negocjacji ze związkami zawodowymi zorganizowano na początku tego tygodnia. Niestety, strony nie doszły do porozumienia. Kolejną próbę mają podjąć w przyszły wtorek, 20 sierpnia.