Narzekacie na nowy podatek, bo ceny poszły w górę? To poczekajcie na system kaucyjny

Jacek Ozdoba, wiceminister klimatu i środowiska, w rozmowie z serwisem money.pl stwierdził, że decyzje o wprowadzeniu w Polsce systemu kaucyjnego już zapadły. Nie wiadomo tylko, czy zajmie się tym rząd, czy sami producenci napojów.

Powstanie w Polsce systemu depozytowego na opakowania jednorazowe jest w zasadzie przesądzone

– przekonuje wiceminister klimatu i środowiska.

System kaucyjny – rząd czy producenci?

Jak ten system kaucyjny miałby wyglądać? Na razie niewiele wiadomo. Do rozstrzygnięcia jest podstawowa kwestia: czy operatorem systemu ma być państwo, czy producenci, a może jakaś organizacja pozarządowa? Na przykład w Chorwacji zajmuje się tym państwowy Fundusz Ochrony Środowiska i Efektywności. Z kolei w Islandii to zadanie firmy Endurvinnslan, której współwłaścicielem jest islandzkie ministerstwo finansów (a także m.in. państwowe przedsiębiorstwo alkoholowe i tytoniowe). Ale np. w Danii tamtejszym systemem kaucyjnym zajmuje się powołana do życia w 2000 r. organizacja non-profit Dansk Retursystem. W Estonii to akredytowana przez państwo organizacja non-profit Eesti Pandipakend, a w Finlandii spółka PALPA. 

Bizblog.pl poleca

Na jakie rozwiązanie zdecyduje się polski rząd? Jacek Ozdoba tego nie zdradza. Podobno ostatecznej decyzji jeszcze nie ma. Bardzo możliwe jednak, że pójdziemy w tzw. system producencki, w którym odzyskiwanie opakowań (butelek, puszek) leżałoby w gestii producentów żywności. Takie też rozwiązanie wymusza unijna dyrektywa w sprawie Rozszerzonej Odpowiedzialności Producentów, która zacznie obowiązywać od 5 stycznia 2023 r. W Polsce miałaby zacząć funkcjonować już od 1 stycznia 2022 r.

Cena z odgórną regulacją

Chociaż pod koniec ubiegłego roku resort klimatu i środowiska przekonywał, że prace na regulacjami są na ukończeniu i niebawem projekt przepisów trafi do konsultacji społecznych, to dalej przyszły system kaucyjny w Polsce oznacza na razie listę samych znaków zapytania. Oprócz ustalenia m.in. tego, czy głównym wajchowym będzie rząd czy producenci butelek i puszek, nieznana jest też sama wysokość kaucji, nie ustalono również czy ta opłata ma być jednakowa, czy jednak różna, w zależności od opakowania. 

Jeszcze w zeszłym roku mówiło się, że ustawa o systemie kaucyjnym w Polsce będzie zawierać zapis powołujący do życia specjalny regulator, przy Instytucie Ochrony Środowiska. Jego zadaniem miało być ustalanie opłat w systemie kaucyjnym. Te miałyby być zależne również od ilości użytego w danej butelce, czy puszce recyklatu, czyli surowca, który może stanowić bazę do wytwarzania nowego produktu. Im byłoby go więcej, tym danina byłaby mniejsza. Czyli za mniej ekologiczne opakowania płacilibyśmy po prostu więcej.

Najmniej 50 groszy, 1 zł też może być

Do rozstrzygnięcia pozostaje jeszcze kwestia, czy opłata ma być taka sama np. dla wszystkich puszek, czy inna np. w zależności od ich wagi. Wiceminister Jacek Ozdoba przypomina o kaucji w Niemczech, która jest ustalona na poziomie 25-30 euro (ok. 1 zł). W Danii na przykład przy zakupie mniej niż literowej butelki plastikowej trzeba dopłacić 1,5 korony (prawie 1 zł). W Estonii kaucja jest stała dla wszystkich opakowań i wynosi 10 eurocentów, w Islandii to 16 tamtejszych koron, czyli prawie 50 gr. W Norwegii z kolei do półtorowej lub mniejszej butelki dopłacimy kaucję w wysokości 2 koron (ponad 90 gr) a do większej – 3 koron (1,36 zł). 

W Polsce, jak przekonują przedstawiciele Polskiej Federacji Producentów Żywności, kaucja nie powinna być niższa niż 50 gr. O ile system kaucyjny jest powszechny i obowiązuje na terenie całego kraju. Taka danina ma być ich zdaniem opłacalna i dla producenta i dla klienta. Jaką jej wysokość zaproponuje rząd? Czas pokaże. 

Bez systemy kaucyjnego recykling nie ma szans

O wprowadzeniu na nowo systemu kaucyjnego w Polsce (był wszak częścią życia gospodarczego w PRL) mówi się już od co najmniej paru lat. Trzy lata temu, w lutym 2018 r., światło dzienne ujrzała ministerialna „Analiza możliwości wprowadzenia systemu kaucyjnego dla opakowań”. Tam zapisano, że wprowadzenie systemu kaucyjnego w perspektywie 5 lat kosztować będzie od 19 do 24 mld zł. Potem, w 2019 r., na Litwę, żeby dobrze przyjrzeć się jak to tam działa – pojechali członkowie Komisji Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej Sejmu RP.

Inną formę walki z plastikiem blisko rok temu zaproponowało Stowarzyszenie „Polski Recykling”. Zawnioskowali do premiera Mateusza Morawieckiego o rychłe wprowadzenie w życie podatku od plastiku. Obciążeni mieliby nim być wszyscy zarówno krajowi, jak i zagraniczni producenci, którzy w swoich plastikowych produktach nie zawierają przynajmniej 30 proc. surowca pochodzącego z recyklingu. Wyjątek od tej reguły stanowiłyby opakowanie farmaceutyczne i takie służące do przechowywania żywności. 

Tymczasem mimo, że w polskich miastach zaczęły pojawiać się punkty skupu plastikowych butelek (pierwszy w Polsce butelkomat powstał w Krakowie), to sytuacja niewiele się zmieniła. W naszym kraju zużywamy ok. 3,5 mln ton tworzyw sztucznych w ciągu roku. Dla pojedynczego Polaka to już ok. 160 kg opakowań rocznie i szybko pod tym względem zbliża się do unijnej średniej. Dlatego, żeby faktycznie to zmienić, to trzeba wprowadzić w życie jak najszybciej system kaucyjny połączony z odpowiedzialnością producentów.