Wyobraźcie sobie, że w Olsztynie mieszkają sami bezdomni, a stolica Mazur leży w Kalifornii

Mieszkania z wieloosobowymi pokojami, kina, szpitale i miejskie parki. Duane Nason, założyciel firmy Citizens Again, chce zbudować w Kalifornii miasto dla bezdomnych. Amerykanin przekonuje, że będzie to dużo tańsze i bardziej efektywne niż kierowanie ich do noclegowni.

W oparciu o rządowy wskaźnik umieszczania bezdomnych w schroniskach, stworzenie wystarczającej liczby miejsc dla 90 tys. bezdomnych zajmie prawie 200 lat. Nikt nie chce czekać tak długo

– wyjaśnia Duane Nason.

Jego propozycja zakłada znalezienie działki o rozmiarze 300 hektarów i wybudowanie tam nowego miasta, w którym docelowo zamieszkać ma 150 tys. osób. Projekt ma więc całkiem spory rozmach, dla porównania – to nieco mniej niż wynosi liczba ludności w Olsztynie.

Plany zakładają, że pierwsi mieszkańcy będą mogli się wprowadzić już w 2031 r. Zakładając, że liczba bezdomnych nie zwiększy się w porównaniu z 2019 r., Nason mógłby przenieść do swojego miasta ich wszystkich.

Miasto akademików

Co czeka bezdomnych po wprowadzeniu się? Aktywista chce postawić 16-piętrowe bloki. W środku znajdą się wieloosobowe pokoje ze wspólnymi łazienkami. Kuchnie mają wydawać posiłki w kilku określonych porach w ciągu dnia, by dostosować się do harmonogramów dnia jak największej grupy społeczności. Całość będzie przypominać wielki hostel albo akademik.

No może z tą różnicą, że jak przystało na światową stolicę innowacyjności, zamiast tradycyjnych kluczy, mieszkańcy będą mieli przy sobie opaski RFID, które poza dostępem do pokoi, będą im umożliwiały korzystanie z całego szeregu świadczeń.

Jak Nason zamierza zdobyć pieniądze na ten cel? Z jednej strony aktywista zamierza skorzystać z hojności internautów. Na rozruch potrzebuje 50 tys. dol., które mają pochodzić ze zbiórki z platformy crowdfundingowej. Nason chce też sięgnąć po środki przeznaczane na walkę z bezdomnością przez urzędy federalne.

A te są zjawiskiem bezdomności coraz bardziej zainteresowane. W ostatnim czasie na problem zwróciła uwagę nawet administracja Donalda Trumpa. W tym roku liczba bezdomnych w USA wzrosła o 2,7 proc., a sytuacja w Kalifornii odegrała w tym dużą rolę – informował amerykański Departament Mieszkalnictwa i Rozwoju Miast. Rzeczywiście, odsetek osób, które wylądowały na bruku wzrósł w tym stanie o przeszło 16 proc. – na ulicy żyje tam co czwarty bezdomny Amerykanin.

Nason przekonuje, że jego rozwiązanie pozwoli zaoszczędzić masę pieniędzy. Koszt utrzymania jednego mieszkańca ma wynieść 3 tys. dol. rocznie. Dzisiaj, w noclegowniach, wynosi on w granicach 80 tys. na głowę.

Czy miasto pomoże bezdomnym wyjść na prostą?

Idea lansowana przez Nasona była już kiedyś testowana Przykładem jest m.in. słynne osiedle Pruitt-Igoe w St. Louis. Modernistyczny projekt zakładał przeniesienie mieszkańców slumsów do nowiutkiego, choć budowanego mocno po kosztach osiedla. Na jego utrzymanie szybko zaczęło jednak brakować pieniędzy. Bloki mieszkalne zaczęły popadać w ruinę, a po 20 latach bliżej im było wyglądem do ukraińskiej Prypeci po eksplozji reaktora w Czarnobylu.

Przypadek Kalifornii jest jednak nieco inny. W wielu miastach, jak w San Francisco, ceny mieszkań i czynszów stały się tak wysokie, że na ich opłacanie nie stać nawet osób, które mają stabilne zatrudnienie. Wynajem dwupokojowego lokalu kosztuje w granicach 4,4 tys. dolarów miesięcznie, co okazuje się zaporową ceną. Szczególnie dla osób, które dopiero zaczynają karierę zawodową.

Popularnością cieszą się więc alternatywne sposoby na znalezienie miejsca do spania. Firma Podshare zaczęła wynajmować łóżka w cenie 1200 dol. miesięcznie. Niektórzy mieszkańcy decydują się też na podnajmowanie pokoi. Słynny był tu przypadek ilustratora Petera Berkowitza, który zamieszkał w drewnianej skrzyni, stojącej w pokoju jego znajomego.

Dla takich ludzi „homeless town” mogłoby okazać się wybawieniem. Ale nie tylko dla nich. Nason chce bowiem, by część mieszkańców pracowała na terenie miasta. Do ich dyspozycji będą też szkolenia zawodowe i opieka psychologiczna. Wszystko po to, by bezdomni jak najszybciej stawali na nogi i byli w stanie się wyprowadzić. Tak, by miasto nie stało się z czasem gettem dla wykluczonych.