Temat samochodu Apple powraca. Reuters: Tim Cook rozmawia z dostawcami baterii z Chin

Apple jest na wstępnym etapie negocjacji z chińskimi firmami CATL i BYD na temat ewentualnych dostaw baterii do przyszłego modelu samochodu producenta iPhone’a. Taka depesza Reutersa na nowo wznieciła tlącą się od dłuższego czasu dyskusję, czy Apple zamierza produkować samochód, czy jest to całkowicie zmyślona opowieść.

Agencja informacyjna powołuje się na cztery anonimowe źródła ze znajomością tematu z pierwszej ręki. Informatorzy Reutersa chcą jednak pozostać anonimowi.

Bizblog.pl poleca

Jak pisze Reuters, Apple miało postawić warunek wstępny, że ewentualne zakłady produkujące baterie miałyby zostać wybudowane na terytorium USA.

CATL, największy producent baterii do samochodów elektrycznych na świecie, który jest już dostawcą Tesli, ma być jednak niechętny stawianiu fabryki w Stanach z powodu trwających napięć pomiędzy obu potęgami gospodarczymi. Problemem mają być także wyższe koszty.

Apple oczywiście konsekwentnie odmawia wszelkich komentarzy dotyczących jego wejścia w biznes motoryzacyjny. Słowa pisnąć na ten temat nie chcą także obie chińskie firmy.

Na wieści Reutersa notowania obu chińskich spółek gwałtownie wzrosły. Wycena akcji BYD wzrosła o ponad 5 proc. na giełdzie w Hongkongu oraz o ponad 6 proc. na zamknięciu parkietu w Shenzhen. Z kolei pikujący kurs akcji CATL wyhamował i notowania spółki zakończyły się na lekkim plusie.

Hyundai i Kia miały już witać się z gąską

To kolejne rewelacje na temat auta Apple, które nie znajdują żadnego oficjalnego potwierdzenia, ale mocno oddziałują na giełdy. Na początku lutego koreański dziennik „Dong-a Ilbo” napisał, że Apple i Kia już 17 lutego mają podpisać wartą 3,6 mld dol. umowę, która zakłada, że samochód elektryczny Apple pojawi się na rynku w 2024. Pojazd miałby być produkowany w zakładzie Kii w Georgii, a początkowy cel sprzedaży miałby wynosić 100 tys. egzemplarzy rocznie.

Rynek przyjął te doniesienia jako bardzo wiarygodne. Akcje koreańskiej spółki wystrzeliły nawet o 14,5 proc. Potem wzrost ich wartości ustabilizował się na poziomie około 10 proc. To wystarczyło, by wycena Kii osiągnęła najwyższy poziom od 1997 roku. Balon został szybko przebity. „Nasza firma nie prowadzi rozmów z Apple na temat rozwoju samochodu autonomicznego” – napisały spółki Hyundai i Kia w oddzielnych komunikatach giełdowych. Reakcja giełdy była natychmiastowa – kurs akcji Hyundaia na otwarciu poniedziałkowych notowań spadł o 6 proc., a Kii aż o 15 proc.

Spekulacje o współpracy pomiędzy Apple a koncernem Hyundai-Kia trwają już od dłuższego czasu. Niedawno media informowały, że partnerem producenta iPhone’ów miał być Hyundai, ale Koreańczycy ponoć mieli mieszane wątpliwości, bo nie chcieli zaszkodzić wizerunkowi dominującej marki koncernu. Hyundai przyznał jedynie, że dostał propozycję współpracy przy produkcji autonomicznego samochodu elektrycznego, ale nazwy „Apple” w tym kontekście nie wymienił.

Projekt Tytan

Apple o własnym samochodzie elektrycznym myśli od dłuższego czasu. Już w 2014 r. firma ogłosiła start „Projektu Tytan”. Tysiąc zaangażowanych w niego osób miało tylko jeden cel: stworzyć autonomiczny, elektryczny samochód. Jednak ten zapał wystarczył raptem na 2 lata. W 2016 r. Apple oficjalnie zawiesił swoje motoryzacyjne plany, a zatrudnieni przy projekcie inżynierowie zostali bez pracy.

Jak poinformował Reuters w grudniu zeszłego roku, Apple chce produkować rocznie co najmniej 100 tys. samochodów osobowych, a przełomowy w konstrukcji Apple Car ma być akumulator. Nowa konstrukcja ogniwa ma obniżyć koszty przy jednoczesnym wydłużeniu zasięgu auta.

Innowacyjny ma też być autonomiczny system napędowy wraz z systemem LiDAR, który ma pozwalać wyświetlać trójwymiarową mapę dróg. Część rozwiązań ma pochodzić z tych wykorzystywanych w iPhone 12 Pro i iPad Pro.