Ryanair szykuje na turystów zasadzkę. W wakacje latanie będzie pieruńsko drogie

Kilka linii lotniczych upadło, część podłączyła się pod publiczną kroplówkę. Z punktu widzenia pasażerów nic wielkiego. Dzięki lowcowstom latanie wciąż jest przecież bardzo tanie, a wraz ze znoszeniem restrykcji przewoźnicy błyskawicznie odbudowują siatkę połączeń. Zdaniem szefa grupy Ryanair Michaela O’Leary, ta sielanka nie potrwa długo.

Ze słów Irlandczyka wynika, że nie uświadamiamy sobie, w jak głębokiej zapaści jest światowe lotnictwo, bo podróżujemy znacznie rzadziej niż przed pandemią. W kwietniu tego roku ruch pasażerski był niższy o 65 proc. niż w analogicznym okresie 2019 r.

Gdy zrobiło się cieplej, a wakacyjne destynacje zaczęły zapraszać do siebie turystów, sytuacja się poprawiła. Niektóre biura podróży i obsługujące ich linie czarterowe zniknęły wprawdzie z powierzchni ziemi, ale ich klientów przejął Ryanair. Lowcost w maju zabrał na pokład 1,8 mln osób, w czerwcu już 5,3 mln, w lipcu 9,3 mln. W listopadzie linia ma nadzieje na dobicie do granicy 11 mln pasażerów.

Ryanair: sprzedajemy tanio, żebyście wrócili

A pomyślcie, że to przecież środek jesieni. Okres pod względem ruchu turystycznego dość niemrawy. Irlandczycy mają tego świadomość. tak samo, jak zdają sobie sprawę, że pasażerowie nabrali do latania nieco dystansu. Sposób na odbudowę zaufania okazał się jak zwykle bardzo prosty.

Sprzedajemy mnóstwo tanich miejsc, by jak najszybciej odbudować rynek

– tłumaczył O’Leary.

W Polsce linia sypnęła w ostatnich tygodniach biletami po 89 zł. Nie powinniśmy się jednak przyzwyczajać. Zdaniem kontrowersyjnego menedżera taka sytuacja nie potrwa długo. Linie lotnicze mają mocno ograniczoną przepustowość. Przekonamy się o tym już za kilka miesięcy.

Ryanair: jak wrócicie, będziemy sprzedawać drożej

W wywiadzie dla „The Sunday Times” O’Leary prognozuje, że w przyszłym roku nastąpi „dramatyczne ożywienie w turystyce wakacyjnej w Europie”. Dramatyczny ma być też skok cen. Wszystko przez to, że obsługujący miliony pasażerów przewoźnicy już nie istnieją. Irlandczyk bawi się w wyliczankę wielkich nieobecnych:

  • Thomas Cook – 6 mln miejsc
  • Flybe – 8 mln miejsc
  • Norwegian – prawie 24 mln miejsc
  • Alitalia (już pod inną nazwą) – zmniejszenie floty o 40 proc.

W 2022 r. w Europie przepustowość krótkodystansowa będzie o około 20 proc. mniejsza przy dramatycznym ożywieniu popytu

– dodaje O’Leary.

Wygląda więc na to, że Irlandczycy z jednej strony gonią jak oszalali za odbudową popytu, z drugiej sami przyznają, że w wakacje trudno będzie mu sprostać.

Tym bardziej że Ryanair nie zamierza pracować nad swoją przepustowością za wszelką cenę. Przewoźnik właśnie zakończył rozmowy z Boeingiem w sprawie 100 samolotów, uznając, że producent chce za nie zbyt dużo pieniędzy.

Zamiast nowych maszyn, dostaniemy więc wyższe ceny biletów. Myślę, że w Tatrach i nad Bałtykiem hotelarze zacierają już ręce z radości. Zapaść na rynku lotniczym w końcu stanie się czymś namacalnym, co może zniechęcić część podróżnych do szukania wrażeń poza granicami Polski.