Pracownicy z Polski szczęśliwsi od niemieckich i angielskich. A Polki to już w ogóle

Polacy nie nalezą do przesadnie optymistycznych narodów. Często narzekają na kulturę pracy w rodzimych firmach i niskie zarobki. A jednak gdy przyszło do wypowiedzenia się w temacie: czy dobrze czuję się w swojej pracy, okazało się, że do swoich biurowców gnamy z pieśnią na ustach.

Badanie „Employee Happiness Survey” zlecone przez firmę Mindspace zostało przeprowadzone na 5 tys. pracowników z siedmiu krajów na świecie: USA, Wielkiej Brytanii, Rumunii, Niemiec, Polski, Izraela i Holandii. Warto zastrzec, że o zdanie pytano wyłącznie „białe kołnierzyki”, a więc finansistów, pracowników służby zdrowia i mediów, prawników oraz inżynierów. Z rozciąganiem wniosków na budowlańców, kasjerki i motorniczych tramwajów trzeba się więc nieco wstrzymać.

Na pytanie: czy jesteś szczęśliwy w swojej pracy, respondenci mogli odpowiadać: tak, bardzo; tak, przez większość czasu; niezbyt szczęśliwy oraz – w ogóle nie czuję się szczęśliwy.

Polacy szczęśliwsi od Niemców

W Polsce dwie pierwsze opcje zaznaczyło łącznie 83 proc. ankietowanych. Wyższy odsetek mieli tylko Amerykanie i Holendrzy. A to oznacza, że w pokonanym polu zostawiamy Niemcy i Wielką Brytanię, czyli kraje, do których jeszcze stosunkowo niedawno nasi rodacy masowo emigrowali.

raport „Employee Happiness Survey”

Ciekawsze niż suche liczby, wydaje się wniknięcie w przyczyny tych odczuć. Polacy czują się po prostu… bardzo zaangażowani w wykonywanie obowiązków służbowych. Raport Mindspace podkreśla, że 99 proc. pracowników, którzy odpowiadali pozytywnie, czuje się bardzo oddanych pracy. Nasi rodacy są pod tym względem wraz z Amerykanami na pierwszym miejscu (3,5/4), najniżej oceniali się za to Brytyjczycy (2,7/4).

Aż 75 proc. pracowników, którzy ocenili się jako bardzo szczęśliwi, przyznało jednocześnie, że czuje duży sens w wykonywanej pracy.

Zawsze w takich momentach przypomina mi się anegdota z jednego z esejów Ericha Fromma. Filozof opisywał w nim stocznię, która nagle odnotowała nagły skok produktywności. Co się stało? Wszyscy pracownicy zaczęli pracować, mając na widoku statek. To wystarczyło. Skręcając śrubki mieli świadomość, że ich działanie przekłada się na powolny postęp prac. Widzieli, jak rośnie ich dzieło.

Lepiej z własną firmą?

W tym kontekście ciężko się dziwić, że samozatrudnieni wypadają we własnej, subiektywnej ocenie jako bardziej szczęśliwi (73 proc.) niż zatrudnieni na etatach (25 proc.). Rynek pracy nakierowany na dostosowywanie się do młodych osób sprawia też, że lepiej czują się na nim milenialsi (3.23/4) niż pracownicy w wieku 40-50 lat (2,98/4). No i mamy jeszcze kwestię płci. Polska okazała się tu całkowitym wyjątkiem. Jesteśmy jedynym z badanych krajów, w którym kobiety czują się w pracy bardziej zadowolone od mężczyzn.

raport „Employee Happiness Survey”

Badanie wbija jednocześnie małą szpilkę w ideę pracy zdalnej. Na pytanie, gdzie czujemy się najbardziej produktywni 30 proc. osób odpowiedziało, że w biurach. Na własne mieszkanie wskazał tylko co 10. ankietowany, a to mniej niż powszechnie krytykowane open space’y (15 proc.). Jeszcze mniejszym poparciem cieszyły się mekki freelancerów, czyli kawiarnie. Te dostały tylko 0,5 proc. głosów.