Dochód z VAT-u i akcyzy kolejny miesiąc w odwrocie. I to jeszcze przed socjalną ofensywą rządu

W pierwszym kwartale tego roku podatek VAT przyniósł państwu mniej pieniędzy niż w porównywalnym okresie ubiegłego roku. Lecą też na łeb na szyję wpływy z akcyzy. W konsekwencji rośnie deficyt. Ale nie to jest teraz największym zmartwieniem rządzących.

Podatek VAT to socjalna dźwignia obecnego rządu. Zabezpieczone przed oszustami pieniądze mają służyć polskiemu społeczeństwu, a nie bandytom. Tak przynajmniej jak mantrę powtarzają rządzący. A, że jest to jak najbardziej możliwe do zrealizowania, udowodniono programem 500+. Ten jeszcze trzy lata temu określano jako niemożliwy i straszono, że zrujnuje finanse państwa. Dzisiaj trudno znaleźć odważnego, który by Polakom chciał go odebrać. 

Ponieważ jesteśmy w trakcie wyborczego maratonu (za chwilę wybierzemy europosłów, a jesienią naszych przedstawicieli do polskiego parlamentu), to prędzej czy później musiały pojawić się stosowne obietnice. Żadne nie działają tak na wyobraźnię wyborcy jak te socjalne – zostawiające w jego kieszeni realną gotówkę. Tę zagwarantować ma jak zwykle przede wszystkich dochód z podatku VAT. Ostatnie dane Ministerstwa Finansów wskazują, że tym razem to może być zadanie już znacznie trudniejsze. 

Podatek VAT już tyle nie daje

Jeszcze w dwóch pierwszych miesiącach 2019 r. wpływy z wszystkich podatków rosły. Najwięcej, bo o 12,8 proc. w skali roku te z podatku dochodowego PIT. O ok. 0,4 mld zł dał więcej podatek CIT, a o 4,9 proc. zwiększył się udział podatku od niektórych instytucji finansowych. Z kolei dochody z podatku VAT wyraźnie wyhamowały – wrosły w porównaniu ze styczniem-lutym 2018 r. ale tylko o 2,4 proc. (ok. 0,7 mld zł).

Jak się okazało, przynajmniej w przypadku podatku VAT, był to początek dłuższej tendencji. Dane po pierwszym kwartale nie pozostawiają złudzeń. Dochody z VAT zmalały o 0,6 proc. (ok. 0,2 mld zł) w stosunku do trzech pierwszych miesięcy ubiegłego roku.

Dochód z akcyzy też coraz mniejszy. Bo święta?

Kolejny miesiąc za to obserwujemy coraz niższe dochody z tytułu podatku akcyzowego i podatku od gier. Tylko w okresie styczeń-luty był niższe o 4,8 proc. w porównaniu z tym samym okresem rok temu. W marcu ta tendencja spadkowa była utrzymana. Patrząc na cały pierwszy kwartał 2019 r. dochód z akcyzy w sumie spadł rok do roku o 3 proc. (ok. 0,5 mld zł).

Według przedstawicieli resortu na takie wyniki wpływ mogły mieć… święta Wielkiej Nocy. W zeszłym roku niedziela wielkanocna wypadała 1 kwietnia. Więc w marcu zostawialiśmy w różnych sklepach więcej pieniędzy. Ale teraz jest inaczej. Wielkanoc zbliżyła się bardziej do końca kwietnia. I to jest widoczne w dochodach z VAT-u i akcyzy.

Rośnie deficyt, ale poważne zmartwienia mogą dopiero przyjść

Właśnie podatek VAT i akcyza wpłynęły na większy deficyt budżetu centralnego. Zwłaszcza, że tylko w trzech pierwszych miesiącach 2019 r. wydatki państwa zwiększyły się o 11,1 proc., czyli ok. 9,4 mld zł. Tym samym deficyt po pierwszym kwartale wyniósł w sumie 4,5 mld zł, z czego aż 3,7 mld zł wypracowano w marcu. 

Te dane mogą martwić, ale w stopniu jednak umiarkowanym. W końcu jeszcze przed nami trzy kwartały – dość czasu na zmianę trendu. Gorzej, że jeszcze jesteśmy przed drugą falą socjalną, która zawierać będzie m.in. program Emerytura+ czy 500+ na pierwsze dziecko. Z tego ostatniego ma skorzystać 6,8 mln dzieci, a jego koszt opiewa na przeszło 31 mld zł. Tylko w 2019 r. Chcąc zaś za chwilę aż tyle wydać, trzeba nieco mocniej zacząć trzymać się za kieszeń, która… okazuje się właśnie ciut dziurawa. 

A co jak pozostałe grupy zawodowe też wyciągną rękę?

Sytuację dodatkowo komplikuje strajk nauczycieli, którego końca nie widać. Ale to nie determinacja protestujących może powodować marsową minę u rządzących. Sytuacja będzie jeszcze trudniejsza, gdy do podobnych wniosków, że im się też coś od państwa należy, dojdą też inne grupy zawodowe. Na przykład coraz głośniej mówiący o tym reprezentanci pracowników socjalnych. Kolejnych roszczeń wraz z kosztownymi obietnicami budżet kraju już z pewnością nie uniesie.

O ile dalej będzie zwiększać się deficyt budżetu państwa, przyjdzie czas selekcji i wyboru priorytetów. Sami politycy znajdą się trochę w pułapce. Raz coś obiecali i to spełnili. I w efekcie wygrali. Teraz wycofywanie się, przy okazji kolejnych wyborów, ze swoich słów, nawet jak są uwiarygodnione finansowo, może ich wpuścić w polityczny niebyt.