Cały kraj śmieje się z Poczty Polskiej. W swoich smartboxach zamiast paczek zostawia… awizo

Czasem mam wrażenie, że nikt nie jest w stanie się tak koncertowo skompromitować jak Poczta Polska. Dowód? Poczta idzie na wojnę z InPostem i stawia własne automaty paczkowe. Tylko chyba nikt jej nie powiedział, jakie są reguły gry: w środku zostawia się paczki, Poczta zostawia awizo.

Historia o tym, jak jeden z klientów Poczty Polskiej w jej paczkomacie zamiast przesyłki zastał awizo, krążyła w internecie już w weekend. Przyznam, że kiedy to zobaczyłam, nawet się specjalnie nie uśmiechnęłam, bo byłam przekonana, że to fejk, choć wściekły klient opublikował nawet zdjęcie kwitka leżącego w skrzynce. To było tak absurdalne, że aż nieprawdopodobne.

Okazuje się jednak, że to prawda!

Poczta oficjalnie przyznała, że to się rzeczywiście wydarzyło. Rzeczniczka PP tłumaczy co prawda, że generalnie nie tak działają ich paczkomaty i nie ma takich procedur, by zostawiać awizo, ale zawinił człowiek. Po prostu paczka była za duża i nie mieściła się do smartboxa – automatu paczkowego Poczty Polskiej. Zdarza się. Klient zamówił odkurzacz, rzecz niemała, konkurencja też ma limit wielkości przesyłek.

Problem w tym, że pracownik powinien od razu przekierować paczkę do odbioru w placówce i wprowadzić tę informacje do systemu. Nie zrobił tego, w efekcie czego klient dostał z SMS z informacją, że jego paczka jest gotowa do odbioru w automacie paczkowym. Pofatygował się po nią, ale jedyne co zastał, to awizo. Dodać należy, że była sobota, placówka była zamknięta, więc ostatecznie paczki nie odebrał i musiał czeka do poniedziałku. Też bym się wściekła.

Rzeczniczka Poczty przeprasza i na osłodę dodaje, że paczka dla ułatwienia została przekierowana do tej samej placówki pocztowej, w której znajdował się automat. Łaskawcy!

Poczta może się zawieść na Kościele

Zastanawiam się przy tej okazji, jak na tej wojnie wypowiedzianej InPostowi Poczta ma zamiar sobie poradzić z taką obsługą klienta? Obecnie InPost ma ok. 11 tys. paczkomatów. Poczta dopiero 240, ale zapowiada, że do 2022 roku chce mieć 2 tysiące. Stawiać je będzie m.in na terenie parafii. W tej sytuacji powinna od razu wydzierżawić kawałek zakrystii na przechowywanie ponadwymiarowych gabarytów.

Bizblog.pl poleca

Swoją drogą, zastanawiam się, czy wykorzystywanie pozycji państwowej firmy w kraju, w którym rządzą populiści romansujący z hierarchami kościelnymi to rzeczywiście taki genialny pomysł. Wszelkie badania pokazują, że Polacy, choć nazywają się katolikami, wcale nie kościoła nie chodzą. Jak pokazują dane ośrodka badawczego Pew Research Center na niedzielną mszę uczęszcza jedynie 26 proc. Polaków poniżej 40. roku życia, a to chyba właśnie ta najbardziej aktywna w e-commerce grupa klientów. Do kościoła więc wcale nie będzie im tak blisko po odbiór paczki.

Może jednak warto jeszcze przemyśleć tę strategię rozwoju. Poczto?

Czy policjanci dadzą sobie radę z cyfryzacją Poczty?

Każdy, kto był w placówce pocztowej, widzi, że państwowy moloch nie jest najlepszy w rozwijaniu nowych technologii. Jeden z internautów kilka miesięcy temu skarżył się na forum:

„Podstawowy problem z paczkomatami Poczty Polskiej to to że nie ma absolutnie żadnego kanału gdzie można reklamować problemy z nimi. Panie w okienkach patrzą na ciebie jak na debila jak jej powiesz że zamówiłeś przesyłkę do paczkomatu, dostałeś info że jest do odbioru ale nie dostałeś kodu do odbioru przesyłki (przychodzi SMSem). Jak coś nie leży u nich w budynku to nie są w stanie pomóc (co najwyżej zadzwonią na sortownię). Nie istnieje możliwość ponownego wygenerowania kodu odbioru ani dostarczenia go równolegle na mail i SMS.”

Ale najgorsze jest to, że tego rodzaju problemy mogą się tylko mnożyć. Po czym wnoszę? Kilka dni temu „Puls Biznesu” pisał, że sypią się w głowy na samej górze w spółkach zależnych Poczty wyspecjalizowanych w IT. I można by nawet pomyśleć, że to dobrze, może w końcu Poczta wejdzie odważniej w erę cyfryzacji, gdyby nie to, że miejsce dotychczasowych specjalistów zajmą.. byli policjanci i pracownicy MON i MSWiA – resortów, w których pracował stosunkowo nowy prezes Poczty Polskiej Tomasz Zdzikot – ten, którego powołano do spółki, bo poprzedni prezes PP prawdopodobnie za bardzo się stawiał przy organizacji wyborów korespondencyjnych.

Czy jest jeszcze jakaś nadzieja dla tego państwowego molocha?