Najpierw był wiatr, a teraz słońce. Piekło zamarzło, PGE zaczyna odchodzić od węgla

W pierwszej kolejności skupili się na farmach wiatrowych, marzą im się takie na Bałtyku. Teraz na ich celowniku jest fotowoltaika. W PGE zdają sobie sprawę, że węgiel jest już passé i dywersyfikują swoje źródła energii na potęgę.

Paweł Cioch, który odpowiada za relacje korporacyjne w zarządzie PGE, w czerwcu zasugerował, że niebawem może zapaść decyzja o decyzję o wydzieleniu węglowych aktywów z państwowej spółki. Wcześniej w rozmowie Bloombergiem Wojciech Dąbrowski, prezes PGE stwierdził, że ostatnie elektrownie oparte na węglu można zacząć zamykać w Polsce w latach 2040-2045.

Bizblog.pl poleca

Jednak patrząc na to, jak PGE pręży wiatrowe i słoneczne muskuły, można nabrać sporo wątpliwości, czy to jednak nie stanie się wcześniej. 

Z PGE węgiel wypychał najpierw wiatr, teraz słońce

Spółka PGE Energia Odnawialna jest krajowym potentatem jeżeli chodzi o wykorzystywanie wiatru do celu∑ energetycznych. W sumie posiada 16 farm wiatrowych na lądzie o łącznej mocy zainstalowanej 647 MW. Pod koniec czerwca uruchomiono dodatkowe turbiny w Kamieniu Pomorskim i Gryficach w zachodniopomorskim. Tym samym wiatrowa moc PGE wzrosła o 20 proc. Te nadbałtyckie wiatraki wykazują się bardzo wysokim współczynnikiem wykorzystania: blisko 3200 godzin ciągłej pracy. 

Nie jest też dla nikogo tajemnicą, że PGE w poszukiwaniu silniejszych wiatrów zamierza wejść głębiej w Bałtyk. Spółka PGE Baltica ma łącznie trzy koncesję dotyczące tego morza; zawarto też już umowę przyłączeniową z Polskimi Sieciami Elektroenergetycznymi. Pierwszy prąd z Bałtyku ma trafić do polskich domów na przełomie 2025 i 2026 r. W najbliższym czasie ma odbyć się badanie dna morza oraz prace koncepcyjne w kwestii wyprowadzenia mocy, czyli połączenia Elektrowni Wiatrowej Baltica-2 (o mocy do 1498 MW) oraz Baltica-3 (do 1045 MW).

Alternatywny dla węgla pakiet mocy PGE zawiera jeszcze 29 elektrowni wodnych, 4 elektrownie szczytowo-pompowe, a także jedną farmę fotowoltaiczną na górze Żar. Teraz zaś wszystko wskazuje na to, że powstanie nowa farma fotowoltaiczna PGE – na Podkarpaciu. Jednak na tym „słoneczne plany” się nie kończą. W tym roku spółka chce uruchomić cztery, jednomegawatowe farmy w podkarpackim i lubuskim. Plany obejmują także inwestycje w łódzkim, lubelskim, czy zachodniopomorskim. PGE w tym celu wcześniej zabezpieczyła przeszło tysiąc hektarów gruntów.

Z jednej farmy prądu dla miasta wielkości Legnicy

Jedna z największych farm fotowoltaicznych w Polsce powstanie w gminie Grębów – na poeksploatacyjnych terenach spółki Siarkopol Tarnobrzeg. Z tej elektrowni słonecznej, która miałaby być gotowa na koniec 2022 r., rocznie ma pochodzić ponad 77 tys. MWh prądu, co ma zaspokoić potrzeby 30 tysiącom gospodarstw domowym, czyli miasta wielkości Legnicy. PGE ma już w ręku warunki techniczne przyłączenia, a kwestie zgód i obwarowań środowiskowych powinny zakończyć się w połowie przyszłego roku. Wcześniej, w listopadzie 2019 r., podpisano umowę dzierżawy terenów w obrębach Grębowa, Jeziórka i Wydrzy – do 22 listopada 2048 r.

W samym Grębowie są już dobrze przygotowani na energetyczną rewolucję. Tamtejsi samorządowcy parę lat wcześniej podjęli się realizacji programu „Rozwój OZE w gminach: Grębów, Jasienica Rosielna, Majdan Królewski, Markowa, Niwiska, Ostrów, Sędziszów Małopolski”. W jego ramach mogli liczyć na dofinansowanie nawet 70 proc. kosztów dotyczących zakupu i montażu ogniw fotowoltaicznych na budynkach mieszkalnych. Dzięki temu w gminie powstało w sumie 12 instalacji fotowoltaicznych o mocy 2,1 kW, 18 instalacji fotowoltaicznych o mocy 2,4 kW, 124 instalacje fotowoltaiczne o mocy 3 kW, 6 powietrznych pomp ciepła i 2 piece na biomasę. 

Spada zużycie węgla. W Polsce też

Okazuje się, że PGE po cichu odchodząc od węgla, niczego aż tak rewolucyjnego jednak nie dokonuje. Wszak jak wskazuje raport Polskiego Instytutu Ekonomicznego i Fundacji Instrat „Przyszły miks energetyczny Polski – determinanty, narzędzia i prognozy” zużycie węgla kamiennego w Polsce spada. W latach 1990-2017 – aż o 56 proc. Równocześnie, w latach 2010-2018 o 77 proc. spadły koszty wytwarzania energii słonecznej. Wg Krajowego Planu na rzecz Energii i Klimatu prognozowany udział węgla w polskim miksie energetycznym w 2030 r. wynosi 56 proc. – w stosunku do ok. 77 proc. dzisiaj. 

Ów węglowy trend zauważany jest w całej Europie. Jeszcze w 1990 r. 14 krajów UE wydobywało 370 mln ton węgla kamiennego. A w 2018 r. tylko 5 państw produkowało łącznie 74 mln ton, z czego udział Polski wyniósł 86 proc. 

Proces zmian w miksie energetycznym będzie przebiegał w coraz większym stopniu w wyniku gry rynkowej. Aby utrzymać konkurencyjność energetyki, centralne planowanie będzie musiało ustępować wspominanym wcześniej procesom decentralizacji i tworzeniu inteligentnych sieci

– konkludują autorzy raportu.