Gdańszczanin dostanie 70 tys. zł za hałas samolotów. Lotniska szykują się na wypłatę setek milionów

Sąd uznał, że mieszkańcowi Gdańska należy się 70 tys. zł. Przychylił się w ten sposób do opinii biegłego, który dowodził, że wartość mieszkania pozywającego spadła ze względu na hałas, jaki generują samoloty lądujące na pobliskim lotnisku.

To przełomowy wyrok – komentują w rozmowie z Onet.pl przedstawiciele kancelarii prawniczych. Według informacji portalu w kolejce na rozpatrzenie czeka ok. 300 podobnych spraw, a ogólna liczba wniosków idzie w tysiące.

Bizblog.pl poleca:

Port Lotniczy im. Lecha Wałęsy ma zamiar się odwoływać, ale, lecąc cytatem ze starej polskiej komedii: „sprawa się rypła”. Sędziowie w kolejnym mieście dali sygnał, pokazujący, że starania o odszkodowania od portów lotniczych nie są pozbawione szans na zwycięstwo.

Na Ursynowie zacierają ręce

Do tej pory lotniska dawały pieniądze, twierdząc, że mogą one iść na poprawę akustyki mieszkań. Przed oskarżeniami o utratę wartości broniły się rękami i nogami. Tak dzieje się np. w Warszawie.

Stolica cały czas się rozbudowuje, a lotnisko Chopina przestałoby być położone obiektem na peryferiach i błyskawicznie zbliża się do centrum miasta. O pieniądze mogą domagać się właściciele 100 tys. nieruchomości na terenie Ursynowa i okolic.

Wiceminister Infrastruktury Mikołaj Wild ujawnił w jednej z odpowiedzi na interpelację poselską, że w latach 2014-2018 Okęcie wypłaciło 5 mln w ramach ugody i prawie 10 mln po przegranych sprawach sądowych.

Gdańsk szykuje się na miliard

Poznań twierdzi, że wypłacić trzeba będzie ok. 120 mln zł („Ławica” przyznała się, że 70 mln już wypłaciła), Gdańsk szykuje się nawet na okrągły miliard.

Właściciele nieruchomości położonych wokół lotnisk mogli występować z roszczeniami w ciągu dwóch lat od wejścia aktu prawa miejscowego, który ustanawiał obszar ograniczonego użytkowania. W Gdańsku terminem granicznym był 30 marca 2018 r.

Nadzieje w serca osób, które się nie wyrobiły, było orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego. TK uznał, że dwa lata to zbyt krótki okres i nakazał jego wydłużenie. Po zmianach w przepisach na ubieganie się o odszkodowania mieszkańcy dostali 3 lata.

Inna sprawa, że walkę o odszkodowania nie ułatwiały same sądy. Sąd apelacyjny w Warszawie uznał np., że sam fakt znajdowania się w obszarze ograniczonego użytkowania nie jest podstawą do wypłaty pieniędzy. Należy jeszcze udowodnić przekroczenie norm hałasu.