Za chwilę w Polsce zaczną padać bloki węglowe. A rząd na to: coś wykombinujemy

Ministerstwo Aktywów Państwowych przekazało do konsultacji społecznych projekt dokumentu „Transformacja sektora elektroenergetycznego w Polsce. Wydzielenie wytwórczych aktywów węglowych ze spółek z udziałem Skarbu Państwa”. Po jego lekturze eksperci są zawiedzeni i mówią o kreatywnej księgowości.

Narodowa Agencja Bezpieczeństwa Energetycznego (NABE), która ma zebrać od spółek państwowych aktywa węglowe, żeby te przestały być finansową kulą u nogi, jest jednym z głównych elementów rodzącej się w bólach polskiej transformacji energetycznej. Wszyscy więc z niecierpliwością wypatrywali rządowego projektu regulacji, który NABE powoła do życia i określi ramy działania. Po tym, jak resort aktywów państwowych przedstawił dokument do konsultacji społecznych, jest już jasne, że na żadne rewolucyjne propozycje nie ma co liczyć. To bardziej, co podkreślają działacze klimatyczni, powielenie rozwiązań zaproponowanych wcześniej w Polityce Energetycznej Polski do 2040 r.

Czekaliśmy pół roku na szczegóły dotyczące NABE, a dostaliśmy zero konkretów

– przekonuje Paweł Czyżak, kierownik programu Energia i Klimat w Fundacji Instrat.

Bizblog.pl poleca

Założenia od lat znane, a konkretów brak

„Do roku 2014 Polska była eksporterem energii elektrycznej. Uwarunkowania związane z kosztami uprawnień do emisji CO2, a w konsekwencji wysokie ceny hurtowe energii elektrycznej odwróciły ten trend i Polska stała się importerem energii elektrycznej netto” – czytamy w opracowaniu.

W 2020 r. ten import osiągnął rekordowy poziom 13,1 TWh. Jeżeli do tego dołączymy politykę klimatyczną Brukseli – z nowym celem klimatycznym, Zielonym Ładem i neutralnością klimatyczną – to staje się jasne, że polski system energetyczny potrzebuje nowego impulsu. I zdaniem rządu da go NABE. 

Jak? Żeby się o tym dowiedzieć, trzeba w 33-stronicowym dokumencie (nie licząc spisu wykresów i tabel) przebrnąć przez takie zagadnienia jak m.in. „Polityka klimatyczna UE”, „PEP 2040”, „Ceny energii Polska/UE”, „Ceny uprawnień do emisji CO2”, czy „Charakterystyka sektora elektroenergetycznego w innych krajach UE”. W końcu dotrzemy do strony nr 25: „Podsumowanie (przesłanki wyodrębnienia aktywów wytwórczych opartych na węglu)”. 

„Wydzielenie aktywów wytwórczych do oddzielnego podmiotu pozwoli ograniczyć ryzyko regulacyjne i klimatyczne spółek sektora elektroenergetycznego. Istotnie zwiększy potencjał spółek do inwestowania m.in. w nowe elektrownie wiatrowe, fotowoltaiczne, gazowe oraz magazyny energii, ponieważ uzyskają one dostęp do szerszej i atrakcyjniejszej oferty instytucji finansowych, zamkniętej dla przedsiębiorstw obarczonych tzw. śladem węglowym” – tak autorzy dokumentu uzasadniają powołanie do życia NABE.

NABE ma być samowystarczalna i będzie wygaszać bloki węglowe

Dalej dowiadujemy się, że Skarb Państwa ma nabyć od PGE, Tauronu i Enei wszystkie aktywa związane „z wytwarzaniem energii w elektrowniach zasilanych węglem kamiennym i brunatnym, w tym spółek serwisowych świadczących usługi na ich rzecz”. Ma być to poprzedzone reorganizacją wewnętrzną koncernów energetycznych i po wcześniejszym przeprowadzeniu due diligence oraz wyceny nabywanych aktywów. 

Sposób rozliczenia transakcji, z uwagi na zadłużenie spółek wytwarzania wobec podmiotów dominujących w grupach kapitałowych, będzie przedmiotem szczegółowych uzgodnień pomiędzy Skarbem Państwa a obecnymi właścicielami

– czytamy w dokumencie.

NABE ma być podmiotem samowystarczalnym, Agencja ma prowadzić tylko inwestycje w utrzymanie i modernizację, niezbędne do utrzymania sprawności eksploatowanych bloków węglowych. O ile będzie to konieczne ze względów technicznych, ma współpracować z PGE, Tauronem i Eneą przy budowie nowych jednostek gazowych. W kolejnych latach ma wycofywać z użycia eksploatowane bloki węglowe. Taki scenariusz ma przyspieszyć transformację energetyczną.

Bloki węglowe zaczną padać po 1 lipca 2025 r.

W przedstawionym do konsultacji społecznych dokumencie czytamy, że sytuacja polskiego systemu elektroenergetycznego bardzo skomplikuje się po 1 lipca 2025 r., kiedy zacznie obowiązywać limit emisyjny 550 g CO2/kWh dla źródeł dostaw mocy. 

Limit ten w praktyce wyeliminuje z systemu jednostki węglowe

– przyznają autorzy opracowania.

Jednocześnie tak szybko nie uda się zasypać powstającej w ten sposób dziury w Krajowym Systemie Elektroenergetycznym. Recepta? Rząd chce zachować niezbędne w tym celu rezerwy – zapewnione przez jednostki węglowe. Zastosowany ma być taki mechanizm: bloki węglowe będą wycofywane, ale z koniecznością utrzymania niezbędnych rezerw mocy do czasu zbilansowania przez nowe nisko- i zeroemisyjny źródła energii. Szczegóły mamy poznać później.

Wiadomo jedynie, że cały proces miałby się rozpocząć od wewnętrznej reorganizacji spółek energetycznych, co ma nastąpić w czwartym kwartale 2021 r. lub pierwszym 2022 r. W tym samym czasie powinien rozpocząć się proces due diligence. Wycenę wydzielanych spółek planuje się zaś na II kwartał 2022 r. Nabycie aktywów węglowych przez Skarb Państwa powinien tym samym nastąpić do września przyszłego roku.

Scenariusz niezgodny z celami UE

Eksperci klimatyczni liczyli jednak na wiele więcej. Dla nich tak naprawdę przedstawiony do konsultacji społecznych dokument w dużej mierze poświęcony jest charakterystyce sytuacji energetycznej w Polsce i UE. Do tego wszystkiego tak po prawdzie jest kopią Polityki Energetycznej Polski do 2040 r.

Brak daty odejścia od węgla. Brak pomysłu na finansowanie i podział długów. Jeśli Komisja Europejska ma to zaakceptować, to nie możemy pokazywać scenariusza z PEP 2040 niezgodnego z celami klimatycznymi Unii Europejskiej na 2030 r.

– zwraca uwagę Paweł Czyżak.

Ekspert Fundacji Instrat wskazuje, że zgodnie z rządowymi propozycjami w 2030 r. mamy uzyskać redukcję emisji w elektroenergetyce na poziomie 46 proc. „Nie wiemy jaki rok uznano za bazowy, co pachnie kreatywną księgowością” – dodaje. Z kolei związkowcy dziwią się, że resort aktywów państwowych przekazuje dokument do konsultacji, ale nad ich propozycjami dotyczącymi wydzielania aktywów węglowych nikt się nie pochyla. 

Kolejny raz jesteśmy traktowani niepoważnie. Czas myśleć o suwerenności energetycznej i gwarancji zastosowania nowoczesnych technologii w energetyce konwencjonalnej

– uważa Bogdan Tkocz, przewodniczący NSZZ „Solidarność” w Tauron Serwis.

Na 9 czerwca energetycy pod auspicjami „Solidarności” organizują manifestację w Warszawie. Chcą zjawić się pod Kancelarią Premiera i pod Ministerstwem Klimatu i Środowiska.