Złe wieści dla naszych kopalni. Metan to CO2 na sterydach, a Polska emituje jego zastraszające ilości…

Jeżeli do tej pory ktoś myślał, że wystarczy ograniczyć emisję CO2, to najnowszy raport ONZ musi być niczym zimny prysznic. Podpisani pod nim naukowcy mówią wprost: jak nie weźmiemy się szybko za metan, to przegramy.

Mimo że metan jako gaz ziemny jest zdecydowanie bardziej destrukcyjny dla ziemskiej atmosfery od dwutlenku węgla, to do tej pory omawiana była wyłącznie redukcja emisji CO2. I trudno było przez ostatnie lata nie odnieść wrażenia, że tylko dwutlenek węgla stoi na drodze środowiska, które toczy z nim nierówną walkę.

Najnowszy raport ONZ wskazuje, że niestety jest znacznie gorzej niż myśleliśmy. I jak nie zaczniemy jak najszybciej ograniczać też emisji metanu, to o wypełnieniu zapisów Porozumienia Paryskiego możemy zapomnieć. Jak czytamy w „The New York Times”: redukcja emisji metanu o 45 proc. do 2030 r. pozwoliłaby uniknąć globalnego ocieplenia o 0,3 st. C już w 2040 r. 

Bizblog.pl poleca

Zobaczymy wtedy korzyści dla zdrowia publicznego w ciągu dekady, a korzyści dla klimatu w ciągu dwóch dekad

– przekonuje Drew Shindell, główny autor badania i profesor nauk o ziemi na Uniwersytecie Duke’a.

Metan to dwutlenek węgla na sterydach

Raport opublikowała Koalicja na rzecz Klimatu i Czystego Powietrza oraz Program Środowiskowy ONZ, która chce w ten sposób wyraźnie dać do zrozumienia, że trzeba zmodyfikować globalną dyskusję o zmianach klimatycznych, która do tej pory koncentrowała się głównie na redukcji emisji CO2. W tym kierunku poszły też narodowe plany klimatyczne. Nowy cel klimatyczny UE też mówi o redukcji wyłącznie dwutlenku węgla. O metanie tam nie ma ani słowa.

Metan cieszy się mniejszą uwagą niż jego wielki zły brat, dwutlenek węgla, ale tak naprawdę metan jest jak dwutlenek węgla na sterydach

– uważa Chuck Schumer, senator Demokratów ze stanu Nowy Jork.

Badania naukowe nie pozostawiają jakichkolwiek złudzeń: owszem metan krócej niż CO2 utrzymuje się w atmosferze (10 lat, a potem się rozkłada), potrafi za to rozgrzać ziemską atmosferę nawet 80 razy bardziej niż dwutlenek węgla. I tak jak redukcja emisji CO2 jest dosyć jednak skomplikowanym zadaniem, tak w przypadku metanu powinno pójść znacznie łatwiej.

Ropa i gaz na celowniku

Raport ONZ wskazuje, że zarówno stężenie CO2, jak i metanu w ziemskiej atmosferze osiągnęły w 2020 r. rekordowe poziomy. Coraz więcej zaś dowodów jest na to, że jednym z największych źródeł emisji metanu, większym niż do tej pory się wydawało, jest produkcja ropy i gazu. Robert Howarth, profesor ekologii i biologii środowiskowej na Uniwersytecie Cornell, przekonuje że im szybciej te sektory uda się właściwie pod tym względem monitorować – tym lepiej. 

O dziwo, druga strona ma bardzo podobne zdanie.

Podzielamy determinację do redukcji emisji metanu

– stwierdził Bjorn Otto Sverdrup, przewodniczący komitetu wykonawczego Inicjatywy Klimatycznej Ropy i Gazu, która reprezentuje 12 największych światowych producentów węglowodorów.

Przypomnijmy, że już w 2018 r. najpotężniejsze firmy naftowe i gazowe ustaliły redukcję emisji metanu z ich działalności o 20 proc. do 2025 r. 

Dzięki nowym pomiarom i technologiom poczyniliśmy postępy w realizacji ambicji ustalonych zaledwie kilka lat temu i będziemy nadal aktualizować nasze ambicje w miarę postępów

– obiecuje Sverdrup.

Metan znajdzie się w systemie ETS?

Raport ONZ ostrzega, że bez konkretnych działań emisje metanu będą rosły co najmniej do 2040 r. i postawią świat na krawędzi katastrofy klimatycznej. Ograniczenie zaś tych emisji miałoby zapobiec przeszło 250 tys. przedwczesnych zgonów i ponad 750 tys. wizyt szpitalnych w związku z astmą każdego roku – do 2030 r. Dlatego wśród proponowanych instrumentów, które mogłyby naprawić ten stan rzeczy wymienia się także globalny podatek w wysokości 800 dolarów za wyemitowanie tony metanu. Taki mechanizm miałby też spowodować 75-procentową redukcję emisji do 2050 r. 

Tym samym ponownie na stole może znaleźć się wcześniejsza propozycja, żeby emisje metanu także zliczać do unijnego systemu handlu emisjami EU ETS. Takie rozwiązanie szczególnie uderzyłoby w Polskę. Z danych Ramowej Konwencji Narodów Zjednoczonych w sprawie Zmian Klimatu (UNFCCC) wynika, że aż 70 proc. wycieków metanu z czynnych kopalni węgla w Europie ma miejsce właśnie w naszym kraju. Co więcej : zdecydowana większość polskich kopalni jest metanowa. Z tego względu już wcześniej Janusz Olszowski, prezes Górniczej Izby Przemysłowo-Handlowej, wyliczał że koszt produkcji węgla w takim scenariuszu mógłby zdrożeć w naszym kraju nawet o 1 mld zł.