22-latek z Polski to gwiazda światowego formatu. Rozmawia z FB, stawia na blockchaina, szejkowie kuszą go milionami

Mateusz Mach zaczynał od komunikatora dla hip-hopowców, który okazał się świetnym rozwiązaniem dla głuchych. Stoi za kryptograficznym sukcesem Aliora, teraz rozwija konkurencję dla Spotify i Tidala. Bizblog.pl opowiada o swoich planach i marzeniach.

Mateusz w wieku 19 lat pozyskał 610 tys. zł od inwestorów na rozwój FiveApps. W tym samym czasie ponad milion złotych zainwestowali w Polaka szejkowie, dzięki czemu mógł rozpocząć studia w Abu Dhabi na filii University of New York.

Ekonomiczny Kongres Finansowy 2019, Sheraton Hotel, Sopot

Rok później przyszła kolej na Opusa – system do dzielenia się zyskami ze streamingu muzyki. Dzięki użyciu blockchaina ma działać efektywniej niż obecne rozwiązania.

To jednak dopiero wprowadzenie do tego, czym 22-latek z Lęborka zajmuje się na co dzień. Z wywiadu dowiecie się, jakie technologiczne bariery wstrzymują rozwój Opusa, jak rozwija się biznes ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich i czy młody wiek przeszkadza w robieniu biznesu.

Zobacz także

Karol Kopańko, Spider’s Web: Kiedy rozmawialiśmy przed trzema laty byłeś po uszy zaangażowany w aplikację dla głuchych – Five. Co się z nią teraz dzieje?

Mateusz Mach: Zrobiliśmy, co w naszej mocy, by Five stał się wartościowym komunikatorem dla społeczności głuchych. Zaczynaliśmy od aplikacji dla fanów hip-hopu, a skończyliśmy na kilkunastu tysiącach użytkowników dla amerykańskiego języka migowego.

Dowieźliśmy zakładany przez zespół produkt, więc sam zmniejszam już swoją rolę. Działamy na mniejszą skalę, za to dotykamy konkretnego problemu, obecnego w niszy, jaką jest społeczność głuchych.

Wspominałeś wówczas, że produktem mógłby być zainteresowany sam Facebook. Czy udało ci się zadziałać w tym kierunku?

Z Facebookiem na temat potencjalnej współpracy rozmawiałem w Dubaju kilkukrotnie. Nasza skala nie pozwala jednak na bliższą współpracę, która dla tak dużego podmiotu zaczyna się od poziomu kilkuset, a nie kilkudziesięciu tysięcy użytkowników. Tymczasem nasza grupa docelowa już znacząco nie urośnie.

Rozumiem, trzeba odłączyć się od jednego projektu, aby zacząć kolejny.

Zrobiłem wszystko, co w mojej mocy, aby uczynić Five najlepszą wersją aplikacji. Dużo się dzięki temu nauczyłem.

A propos nauki – studiujesz w Abu Dhabi?

To była jedna z moich najlepszych decyzji w życiu, bo zapewnia mi nieograniczone pole do rozwoju w pasjonujących sektorach. Uczelnia daje możliwość interakcji z najlepszymi profesorami na świecie w bardzo małych grupach, same miasto znane jest z otwartości na innowacje.

Biznesowo jesteś dziś bardziej tu czy tam?

Bardziej tam, choć do Polski zamierzam wrócić z bagażem doświadczeń, wiedzą oraz znajomościami, które będę mógł produktywnie wykorzystać w kraju.

Łatwiej jest eksperymentować z innowacjami w Emiratach?

Nie brakuje przetargów na wykorzystanie tej technologii chociażby w sektorze administracji publicznej w Emiratach. To decyzja strategiczna – w przyszłości takie procesy jak weryfikacja tożsamości czy transakcje, nie tylko te o charakterze stricte finansowym, mają w Emiratach działać na blockchainie.

Tak samo jak Opus, do którego dołączyłeś w 2016 roku. Opisywałeś go wtedy jako zdecentralizowaną platformę muzyczną na blockchainie.

Opus to bardzo ciekawy przypadek od strony technicznej. W Five wykorzystywaliśmy istniejącą technologię w nowy sposób, tymczasem w Opusie eksperymentujemy tam, gdzie jest na razie niewiele osób.

Swoją wizją zdecydowanie kupiliście internautów. W ICO zebraliście 500 tys. zł. w niecałe dwa dni.

Chciałbym, by było to 500 milionów, a nie 500 tysięcy (śmiech).

Gdybyś mógł roztoczyć swoją wizję, którą „kupiliście wspierających”…

Wyobraziliśmy sobie wówczas sektor muzyczny skupiony wokół artystów, a nie wokół biznesu. Po udanej sprzedaży tokenów, wydaliśmy webowe oraz mobilne aplikacje Opusa i nawiązaliśmy kontakt z pierwszymi setkami artystów, testujących to rozwiązanie.

Ile osób przewinęło się przez Opusa?

W pierwszym okresie sporo. W sumie przetestowało nas 100 tys. osób.

Nieźle. I to w branży zdominowanej przez wielkich graczy jak Spotify czy Apple. Jednak muszę przyznać, że w ostatnim czasie nie słyszałem, aby jakiś „underdog” zaczął podgryzać ich biznes.

Wciąż testujemy Opus w sieci testowej, a nie głównym blockchainie. Potrzeba jeszcze wielu zmian, abyśmy uporali się z wyzwaniami, które stoją przed nami.

Jakich zmian?

Technologicznych. Chodzi na przykład o protokół IPFS, czyli zdecentralizowany system plików, oparty o blockchaina. Kiedy tylko będzie gotowy zrewolucjonizuje hosting – koszty przechowywania plików zmniejszą się drastycznie. Dla takiej firmy, jak Spotify byłaby to duża zmiana.

Przez ciężar utrzymania infrastruktury?

Właśnie ona generuje dziś największe koszty dla Spotify, przez co mniej pieniędzy dostają artyści.

I wy chcecie to zmienić, jak się domyślam?

Spotify przekazuje artystom jedynie 65 proc. przychodów. My celujemy w 80.

Wydaje mi się, że to rynek, na którym zwycięzca bierze wszystko. Spotify ma już ogromną skalę, a giganci technologiczni nie pozwolą, aby wyrosła im konkurencja.

Oczywiście, content is the king. Dlatego skupiamy się na warstwie technologicznej. Mamy otwarte API, a nasz model rozliczania się z twórcami jest bardziej transparentny.

To znaczy?

Na blockchainie możesz zapisać dowolną umowę w postaci smart-kontraktu. W ten sposób ustalić można tantiemy, czyli system dystrybucji przychodów pomiędzy wszystkie zaangażowane osoby od artysty i producenta, po autora słów czy teledysku. W Stanach Zjednoczonych zajmują się tym ogromne firmy, które – oczywiście – kroją dla siebie dodatkowy kawałek toru. My możemy to zautomatyzować.

A ponieważ jest to blockchain, wszystko jest transparentne… Rozumiem. Jednak blockchain słabo sprawdza się jako baza danych, w której musimy zapisywać informacje z dużą częstotliwością, a domyślam się, że każde odsłuchanie powinno być odnotowane.

Ethereum jest świetne do pisania smart-kontraktów, ale scenariusz zapisywania każdego odtworzenia w blockchainie byłby bardzo kosztowny. Na razie Ethereum nie zapewnia skalowalności, którą obiecał jego twórca, Vitalik Buterin.

To druga technologiczna bariera, która na razie ogranicza rozwój Opusa.  

Ale z tego co widzę na twoim profilu na LinkedInie, to nie ogranicza twojego rozwoju. Założyłeś software house, który koncentruje się na blockchainie.

To akurat coś zupełnie innego niż robiłem wcześniej. Dotychczas sprawdzałem się w bootstrapingu produktowym, czyli rozwijaniu projektów na zalążkowym etapie i przeprowadzeniu ich przez fazę MVP, produktu, pierwszej sprzedaży oraz finansowania.

Nextrope ma inną specyfikę. To bardziej tradycyjny biznes.

Czyli masz zwykłych klientów, którym świadczysz usługi?

Udało mi się pozyskać dużych klientów, w tym instytucje rządowe w Emiratach Arabskich jak i większe podmioty, takie jak banki. Jednym z ostatnich klientów, z którym współpracowaliśmy jest chociażby polski Alior. Nie ukrywam, że network, który zbudowałem w Abu Dhabi ciężką pracą był kluczowy dla rozwoju tej spółki.

Tu też koncentrujecie się na blockchainie?

Na blockchainie i AI. To najciekawsze technologie, gdzie marże są też największe. Specjalizacja jest bardzo ważna, kiedy zatrudniasz 17 osób.

Jaką rolę w tej układance pełni konferencja o blockchainie, którą organizowałeś?

Branża blockchainowa nie jest idealna i ma przed sobą wiele wyzwań.  Chciałem więc dołożyć cegiełkę do jej rozwoju, organizując konferencję Blockchain Next. Był to największy event blockchainowy w rejonie CEE. Ponad 700 osób, 100 partnerów i światowej klasy speakerzy, których dzięki naszemu networkowi udało się zaprosić do Polski, w tym: dr Sohail Munir (osoba odpowiadająca za projekty blockchain w rządzie Dubaju), dr Kai-Lung Hui (profesor Hong Kong University oraz lider akademickiej dyskusji na temat technologii blockchain), Marloes Pump (przewodnicząca inicjatywy blockchain w rządzie Holandii) i ponad 30 innych.

W następnym roku wracamy z kolejną, jeszcze większą edycją, jako, że popularyzacja blockchaina to warunek kluczowy do adaptacji produktów na nim opartych wśród szerszego grona osób.

Dużo tego…

Zwykło się uważać, że kiedy jakiś projekt ma wypalić, to należy mu się poświęcić w 100 proc., ja wolę multitasking.

Masz 22 lata: wypuściłeś komunikator dla głuchych, tworzysz technologię, na której może działać streaming muzyki w przyszłości, organizujesz konferencje… coś pominąłem?

Inwestuję. Zaangażowałem się w startup, który zajmuje się internetową analityką.

Opowiedz mi o tym.

W internecie mamy dużo różnych źródeł trafficu i trudnych narzędzi do analityki. My te różne źródła, takie jak Facebook Ads czy Google Ads, łączymy w całość i zapewniamy automatyczną optymalizację kampanii reklamowych i innych elementów biznesów online. Przedefiniowaliśmy podejście do analityki internetowej, usunęliśmy wąskie gardła i zrobiliśmy banalnie proste rozwiązanie.

W skrócie: pomagamy optymalizować budżety marketingowe, bo widzimy, że rynek business intelligence nie jest jeszcze w 100 proc. zajęty, a także nie ma narzędzi, które robiłyby analizę efektywnie.

Chętnie usłyszę o tym więcej, kiedy tylko będziecie gotowi pokazać narzędzie światu.

Oczywiście. Główne założenia biznesowe projektu sprawdzisz na naszej stronie.

Na koniec intryguje mnie jedna rzecz. Czy kiedykolwiek młody wiek przeszkodził Ci w realizacji celu biznesowego?

Kiedyś powiedziałbym, że tak, ale teraz widzę, że liczy się przede wszystkim wartość, jaką dostarczasz klientowi. On nie patrzy na PESEL, ale czy dobrze wykonałeś kontrakt. Doświadczeniem młodzi zawsze będą przegrywali, więc muszą pokazać inne atuty.

Ja mam to szczęście, że dzięki ciężkiej pracy robię to, co lubię. Dostałem duże wsparcie od środowiska startupowego, ale bez godzin poświęconych na programowanie, zarządzanie projektami i zgłębianie nowych technologii nie byłbym tu gdzie jestem.

*Zdjęcie tytułowe: Ekonomiczny Kongres Finansowy 2019, Sheraton Hotel, Sopot