Restauracje marnują żywność, zamiast rozdać ją głodnym. Na drodze stoją podatki i biurokracja

Każdego dnia tysiące lokali gastronomicznych w Polsce wyrzuca na śmietnik pełnowartościowe dania, których nie kupili klienci. Teoretycznie mogłyby je rozdawać potrzebującym, ale żeby nie zapłacić wtedy podatku, musiałyby przeciskać się przez gęste sito warunków formalnych. Ministerstwo Finansów uważa jednak, że przepisy są idealne i żadne poluzowanie biurokratycznego gorsetu nie jest potrzebne.

Fot. Flickr/Dennis Sylvester Hurd (CC BY 2.0)

Według Polskiego Instytutu Ekonomicznego statystyczny Polak marnuje rocznie ćwierć tony żywności, co plasuje nasz kraj w niechlubnej czołówce Unii Europejskiej. Jednocześnie według najnowszych danych GUS-u liczba Polaków żyjących w skrajnym ubóstwie wzrosła aż o 400 tysięcy.

Bizblog.pl poleca:

Już 2 mln osób w Polsce żyje w skrajnym ubóstwie. Dlatego też jednym z najpilniejszych wyzwań w tej chwili jest zidentyfikowanie obszarów, które do tej pory nie zostały jeszcze objęte pomocą żywnościową

– mówi Marek Borowski, prezes Federacji Polskich Banków Żywności.

Za przeszło połowę marnowanej żywności odpowiadają gospodarstwa domowe. W badaniach przyznajemy się, że często kupujemy za dużo, a gdy tylko upłynie data na opakowaniu danego produktu, bez namysłu wyrzucamy go do kosza.

Świadomość szkodliwości takiego bezmyślnego konsumpcjonizmu w społeczeństwie rośnie, ale na masową zmianę postaw nie ma co liczyć. Co innego z firmami, które zajmują się sprzedażą żywności — tutaj odpowiednie przepisy mogą zmusić lub zachęcić do ograniczenia jej marnowania.

W najbliższym czasie w życie wejdzie ustawa o przeciwdziałaniu marnowaniu żywności, która pod rygorem słonych kar nałoży na duże sklepy spożywcze obowiązek przekazywania organizacjom społecznym niechcianej, ale pełnowartościowej żywności. Przez pierwsze dwa lata dotyczyć to będzie tylko sklepów o powierzchni ponad 400 m kw.

Czeka nas sporo wyzwań finansowych i logistycznych. Wejście w życie ustawy może nawet 10-krotnie zwiększyć ilość odbieranych przez Banki Żywności artykułów spożywczych. Jesteśmy już po wstępnych rozmowach z częścią partnerów, renegocjujemy umowy, ustalamy szczegóły współpracy z samorządami na płaszczyźnie promocyjnej. Jesteśmy jednak dobrej myśli – do Ustawy przygotowywaliśmy się już od dłuższego czasu i od początku byliśmy jej gorącym zwolennikiem. Jesteśmy przekonani, że nowe prawo jest krokiem w dobrą stronę – podkreśla Marek Borowski.

Apki nie rozwiążą problemu

A co z gastronomią? Ta branża odpowiada wprawdzie tylko za około co ósmy zmarnowany kilogram żywności, ale za to takich odpadów szkoda najbardziej. Coś, co jeszcze w godzinach pracy restauracji czy baru jest często drogim, atrakcyjnym w formie i niezwykłym w smaku rarytasem, tuż po zgaszeniu światła w lokalu staje się zwykłym odpadem biologicznym.

Ten paradoks męczył wielu ludzi do tego stopnia, że na rynku pojawiły się genialne w swojej prostocie narzędzia, które choćby częściowo rozwiązują ten problem. Smartfonowe apki w rodzaju Foodsi czy Too Good To Go pozwalają lokalom gastronomicznym sprzedawać z dużym upustem dania, które za chwilę wyrzuciłyby do kosza.

Na razie największą wadą tych aplikacji jest zbyt mała liczba uczestniczących w tym systemie restauracji, ale to pewnie z czasem się zmieni. To jednak żadne pocieszenie dla wspomnianych na wstępie setek tysięcy żyjących w nędzy Polaków, dla których zakup restauracyjnych dań nawet za mniej niż pół ceny wciąż jest niedostępnym luksusem.

Dlaczego restauracje czy piekarnie właściwie nie przekazują niesprzedanych dań potrzebującym, jak to często bywa w bogatych krajach? Można wzruszyć ramionami i stwierdzić, że po prostu nie chcą, ale nie każdy wie, że musiałyby wtedy płacić podatek od darowizny.

Można go uniknąć tylko pod warunkiem przekazywania żywności wpisanej do KRS organizacji pożytku publicznego oraz prowadzenia szczegółowej dokumentacji potwierdzającej każdą dostawę. To jednak jeszcze nie koniec wymogów biurokratycznych.

Biurokracja i weryfikacja

Przepisy wymagają od restauratora, by każdorazowo weryfikował faktyczne wykorzystanie przekazanych towarów. Jeżeli nastąpi ono na inne cele niż cele działalności charytatywnej prowadzonej przez daną organizację pożytku publicznego, nie będzie mógł zastosować zwolnienia podatkowego.

Na ten problem zwrócił uwagę poseł Prawa i Sprawiedliwości Bartłomiej Wróblewski, który napisał w tej sprawie interpelację do ministra finansów.

Przedsiębiorca, przekazując nieodpłatnie żywność i chcąc bezpiecznie skorzystać ze zwolnienia, musi nie tylko sprawdzić status takiej organizacji, ale także prowadzoną przez tę organizację dokumentację oraz faktyczne wykorzystanie przekazanej darowizny, a to może być nie tylko nadmiernie uciążliwe, ale czasem wręcz niewykonalne

– zwrócił uwagę poseł PiS.

Wróblewski zadał ministrowi finansów trzy pytania:

  • Czy planowane lub rozważane jest wprowadzenie ułatwień dla przedsiębiorców chcących przekazywać żywność osobom potrzebującym, tak aby mogli to robić bez pośrednictwa organizacji pożytku publicznego?
  • Czy ministerstwo bierze pod uwagę znowelizowanie obowiązujących przepisów w taki sposób, by przedsiębiorcy chcący przekazywać osobom potrzebującym żywność, mogli skorzystać ze zwolnienia podatkowego bez konieczności prowadzenia szczegółowej dokumentacji w tym zakresie?
  • Jakie inne działania może podjąć ministerstwo w celu rozwiązania wskazanego problemu?

Najważniejszy brak nadużyć

Odpowiedzi w imieniu ministra Mariana Banasia właśnie udzielił wiceminister finansów Tadeusz Kościński. Tekst stanowi mały wykład na temat obowiązujących przepisów unijnych i krajowych, który możemy sobie w całości darować, bo w żaden sposób nie odnosi się do pytań zadanych w interpelacji poselskiej.

Najciekawszy, kluczowy fragment znalazł się na końcu.

W mojej ocenie zakres preferencji dla darowizn żywności przyjęty w krajowych przepisach dotyczących VAT jest wystarczający i jasno uregulowany i nie powinien powodować dla podatników nadmiernych obciążeń ograniczających przekazywanie żywności na rzecz potrzebujących

– stwierdza wiceminister Kościński.

W jaki sposób przedstawiciel Ministerstwa Finansów to uzasadnia? Według Tadeusza Kościńskiego ograniczenie zakresu zwolnienia do organizacji pożytku publicznego wypełnia przesłankę ograniczonego stosowania zwolnień w systemie podatku VAT oraz zapewnia stosowanie tych zwolnień odniesieniu do podmiotów spełniających wymagania formalne.

Wiceminister przekonuje też, że duża liczba organizacji pożytku publicznego w Polsce umożliwia każdemu sprzedawcy żywności łatwe spełnienie warunków niezbędnych do zastosowania zwolnienia. Dodaje, że ścisłe wskazanie podmiotów uprawnionych do zwolnienia zapobiega przypadkom prób uchylania się lub unikania opodatkowania i nadużyć.