Lawina pism z ZUS-u. Otwierasz skrzynkę na listy, a tu wysypują się koperty z logo Zakładu. Co się dzieje?

9 sierpnia Zakład Ubezpieczeń Społecznych wysłał ostatnią transzę listów, w których informował o prognozowanych wysokościach naszych emerytur. Dla niektórych była to przykra niespodzianka – dla części ubezpieczonych nawet na dwa sposoby. Po pierwsze przekonali się, że na starość dostaną do państwa grosze. Po drugie – zostali dosłownie zalani korespondencją od Zakładu.

Rekordzista dostał aż 500 listów – podał serwis prawo.pl.

Jak to możliwe? Żeby to zrozumieć przyjrzyjmy się sytuacji we Wrocławiu.

Właściciele jednego z mieszkań wynajęli tam lokal parze z Ukrainy. W umowie najmu zastrzegli, że mieszkanie nie może być podnajmowane bez ich zgody.

Bizblog.pl poleca:

Nie wspomnieli jednak słowem o zameldowaniu dodatkowych lokatorów.

Gdy wynajmujący się wynieśli, okazało się, że w lokalu zameldowanych jest aż pięć osób. Stało się tak, bo zameldowania na pobyt stały lub czasowy można dokonać przez zwykłe okazanie potwierdzenia pobytu (przez właściciela lub najemcę) i dowodu lub paszportu  Teoretycznie należy też mieć przy sobie dokument potwierdzający prawa do lokalu. Ale to ostatnie w praktyce okazało się niepotrzebne. Całą historię opisywała niedawno „Gazeta Wrocławska„.

Takich historii w skali całego kraju mogło być więcej. Tylko w województwie zachodniopomorskim zanotowano kilka tysięcy zwrotów – 99 proc. to listy kierowane do obywateli Ukrainy.

Skąd błędne dane pojawiają się w Zakładzie?

Zgłasza je tam pracodawca, który ubezpiecza swojego pracownika. Sęk w tym, że podwładny może podać dowolne miejsce zamieszania, a jego szef nie ma prawa go weryfikować.

ZUS zapowiada już, że będzie w przyszłości współpracował z m.in. z Państwową Inspekcją Pracy i Strażą Graniczną. Szybka, elektroniczna wymiana informacji między tymi instytucjami mogłaby znacznie przyspieszyć wykrywanie nieprawidłowych adresów.

Na pierwszy rzut oka problem może wydawać się błahy, bo niechciane przesyłki można przecież odesłać. Ale z przechwyceniem listu z ZUS sprawa wygląda podobnie jak z kopiowaniem dowodu osobistego. W korespondencji znajdziemy szereg wrażliwych danych jak imię, nazwisko i PESEL. Z listu dowiemy się też, ile zarabia jego adresat.  

Zakład Ubezpieczeń Społecznych zakończył już wysyłkę 18,5 mln listów z Informacją o Stanie Konta Ubezpieczonego – zrobił to trzy tygodnie przez wyznaczonym terminem. IoSKU pokazuje stan naszych finansów na koncie w ZUS na dzień 31 grudnia 2018 r.