Złotemu puściły nerwy. Jego zachowanie to zły znak przed decyzją w sprawie stóp procentowych

Podwyżka stóp procentowych rzędu 50-75 p.b. powinna wyraźnie umocnić polską walutę, niższa – może jej wręcz zaszkodzić. Jednak nawet jeśli RPP stanie na wysokości zadania i nie będzie się czaić, podejmując decyzję, otwartą kwestią pozostaje, co Rada zamierza w kolejnych miesiącach, i czy zechce o tym opowiedzieć.

Analitycy wskazują wyraźnie, że jeśli RPP zamarkuje jedynie podwyższenie stóp, złoty roztrwoni to, co ostatnio odrobił.

Źródło: Stooq.pl

Jeśli decyzja i towarzyszące jej komentarze nie sprostają oczekiwaniom rynków finansowych, bardzo szybko mogą odebrać złotemu to, co mu na przełomie listopada i grudnia zostało podarowane – wyjaśnia Bartosz Sawicki, analityk Cinkciarz.pl.

I dodaje, że na pięć poprzednich tygodni z posiedzeniami RPP tylko jeden, ten po listopadowym mocnym ruchu z 0,5 do 1,25 proc., przyniósł umocnienie złotego.

Bizblog.pl poleca

Pozostałe, najpierw ze względu na negowanie potrzeby zacieśniania, a następnie za sprawą braku deklaracji, że rozpoczął się cykl, skutkowały osłabieniem złotego – przypomina Sawicki.

O ile wzrosną stopy procentowe w grudniu?

Prognozy, o czym już wspominaliśmy w Bizblog.pl, nie są jednoznaczne. Pojawiają się głosy, że Rada Polityki Pieniężnej będzie próbowała się wykpić podwyżką rzędu 25-50 p.b., ale są i tacy, którzy wskazują, że będzie to 100 p.b. Ale tak, to są skrajne przewidywania, większość analityków spodziewa się bowiem, że RPP podwyższy stopy procentowe o 50-75 p.b.

Dr Przemysław Kwiecień, główny ekonomista XTB, zwraca uwagę, choć oficjalny konsensus wynosi 50 p.b., to jego zdaniem Rada powinna podnieść stopy przynajmniej do 2 proc.

Równie istotne będzie jednak to, czy i w jakim tempie Rada będzie planować dalsze podwyżki. A tego w najlepszym przypadku dowiemy się w czwartek podczas konferencji prezesa. Może się zatem okazać, że to właśnie jutro czeka nas większa reakcja na rynku złotego – napisał w środowym komentarzu.

Bartosz Sawicki z Cinkciarz.pl zakłada właśnie wzrost o 75 pkt. bazowych do 2 proc. W jego opinii przemawiają za tym listopadowe rekordy inflacji, która ponownie ostro odbiła.

Ceny z miesiąca na miesiąc podniosły się o 1 proc. i były niemal o 8 proc. wyższe niż przed rokiem. Już w grudniu inflacja konsumencka powinna przekroczyć barierę 8 proc. – uważa Bartosz Sawicki.

W jego opinii, do przedłużenia rekordowego rajdu złotego, który z wielkim impetem odrabia straty (w ub. tygodniu euro potaniało 11 groszy, co było jednym z najsilniejszych rajdów złotego od dna kryzysu finansowego z 2009 r.), potrzebny jest kolejny silny i jednoznaczny sygnał ze strony władz monetarnych, co może okazać się bardzo trudne do osiągnięcia.

W jednym z ostatnich wystąpień Adam Glapiński, prezes NBP, ostrzegał przed negatywnymi skutkami (m.in. dla rynku pracy) zbyt gwałtownego zacieśniania polityki finansowej. Za mniejszą potrzebą agresywnego zacieśnienia przemawiać mają też obserwowane ostatnio spadki cen surowców, wprowadzenie tarczy antyinflacyjnej przez polski rząd czy nawet ostatnie umocnienie złotego.

Bartosz Sawicki uważa, że średnioroczna inflacja nie powinna obniżyć się o więcej niż 0,5 pkt proc. i będzie oscylować wokół 6,5 proc.

Przy mocnym wzroście i wspieraniu popytu konsumpcyjnego należy zakładać konieczność kontynuacji podwyżek. Docelowo koszt pieniądza powinien dotrzeć do ok. 3 proc. W średnim horyzoncie będzie to pozytywne dla złotego – ocenia Bartosz Sawicki.

Banki też niepewne decyzji RPP

Stopy procentowe wzrosły w 2021 r. dwukrotnie. Najpierw Rada Polityki Pieniężnej zaskoczyła rynek w październiku, podwyższając stawki NBP o 40 p.b. do 0,5 proc. W listopadzie wzrost wyniósł 75 p.b.

Jak jednak wskazuje Przemysław Kwiecień z XTB ich wysokość w dalszym ciągu jest niewspółmiernie niskie względem 7,7-proc. inflacji.

Oczywiście nie oznacza to, że Rada powinna podnieść stopy do poziomu inflacji, ale ponieważ ta jest tak znacząco powyżej celu (2,5 proc.), stopy trzeba podnosić, aby nie utrwalić oczekiwań inflacyjnych – wskazuje ekonomista XTB.

I tłumaczy że co prawda RPP nie ma wpływu na ceny paliw czy prądu, ale może przeciwdziałać coraz bardziej powszechnemu przekonaniu, że podwyżki cen to standard.

Przed dziewiątą rano euro kosztowało 4,5848 zł, dolar 4,0605 zł, frank 4,3990 zł. Niedługo później zaczęło się robić nerwowo.

Źródło: Stooq.pl

Euro wzrosło do 4,59319, dolar do 4,59557, a frank do 4,40762. Warto też zwrócić uwagę na WIG_Banki, który zaraz po rozpoczęciu zaczął spadać i po dwunastej tracił 0,6-0,7 proc.

Źródło: Stooq.pl

W tym samym czasie WIG20 znajdował się 0,2 proc. pod kreską.