Smog w Polsce. Co piąty piec w dostępny przez internet to nielegalny kopciuch

Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów sprawdził, czy sprzedawane kotły na paliwo stałe spełniają normy prawne. Niestety, nie wygląda to najlepiej. Bo cały czas nie ma zbyt dużego kłopotu z tym, żeby kupić kopciucha.

Pod koniec 2018 r., kiedy wojewódzkie uchwały antysmogowe stały się normą, a rząd ruszał ze swoim flagowym programem „Czyste powietrze”, sam sprawdziłem, czy będzie kłopot z zakupieniem kotła niższej klasy 3 i 4, które ze sprzedaży powinien całkowicie wyeliminować zakaz obowiązujący od 1 lipca 2018 r. Wtedy nie miałem żadnego problemu ze znalezieniem sprzedawcy, który nie bacząc na obowiązujące prawo, chciał mi odstąpić od ręki trującego kopciucha.

Bizblog.pl poleca

Teraz poznaliśmy efekt pracy UOKiK i kontrolerów Inspekcji Pracy. I im też wyszło, że dzisiaj także nie jest zbytnim wyzwaniem kupić piec na paliwa stałe niespełniający wymogów zawartych w przepisach. 

Kopciuchy na platformach internetowych

Jak informuje UOKiK „kotły na paliwo stałe przeżywają obecnie swój renesans, a jest to spowodowane głównie wzrostem cen oleju opałowego i gazu”. Dlatego wzięto pod lupę sklepy stacjonarne sprzedające taki asortyment. 

Weryfikowaliśmy również oferty zamieszczane w internecie, usuwając tysiące z nich, które dotyczyły kotłów niespełniających wymagań

– twierdzi Tomasz Chróstny, prezes UOKiK. 

W sumie przeanalizowano dokładnie 37 954 aukcji zamieszczanych na najpopularniejszych internetowych platformach handlowych (m.in. Allegro, OLX, sprzedajemy.pl, lento.pl, gumtree.pl, gratka.pl). Okazało się, że w blisko 20 proc. przypadkach (7 223 aukcji) sprzedawcy oferowali do sprzedaży kotły, które nie spełniają wymogów prawnych. Po stosownej informacji ze strony UOKiK w większości przypadków usunięto nielegalne aukcje. 

W laboratorium co czwarty piec kopcił

W 2020 r. kontrolerzy UOKiK i IH w specjalistycznych laboratoriach przebadali w sumie 48 modeli kotłów na paliwa stałe. Okazało się, że w 12 przypadkach (25 proc.) piece nie spełniały wymogów dotyczących poziomów emisji szkodliwych substancji (np. tlenek azotu, czy tlenek węgla). W sumie skontrolowano od maja do grudnia ubiegłego roku 658 modeli kotłów.

Sprawdzono m.in. rzetelność informowania konsumentów oraz spełnienie wymogów prawnych w dokumentacji technicznej, deklarację zgodności, oznakowanie CE, a także etykiety energetyczne kotłów na paliwo stałe. W aż 284 przypadkach wykryto wady formalne z oznakowaniem i dokumentacją, czy też nieprawidłowościami konstrukcyjnymi. 

UOKiK wszczął 22 postępowania administracyjne w sprawie 114 modeli kotłów na paliwa stałe, z czego 6 jest jeszcze w toku. W 171 przypadkach przedsiębiorcy odpowiedzialni za wprowadzenie kotłów na rynek podjęli dobrowolne działania naprawcze i uzupełnili wymagane informacje, np. o właściwym rodzaju paliwa, jakim należy palić.

Jednak jak informuje UOKiK: „w 28 sprawach inspektorzy zawiadomili organy ścigania o podejrzeniu popełnienia przestępstwa polegającego na wprowadzeniu do obrotu kotłów niespełniających wymagań i mogących stanowić zagrożenie dla środowiska”.

„Czyste Powietrze”, czyli łatwiej wymienić piec

Wychodzi więc na to, że mijają kolejne lata na utyskiwaniu na smog i jakość powietrza, pojawiają się nawet niezbędne przepisy prawa, ale i tak nie ma problemu z zakupieniem kopcącego i trującego pieca. I trudno się spodziewać, że nagle będzie inaczej.

Chociaż rządzący przygotowują kolejną ofensywę programu „Czyste Powietrze”, który na razie raczej nie spełnia pokładanych w nim nadziei. Zgodnie z informacjami NFOŚiGW na koniec listopada 2020 r., czyli po dwóch latach od funkcjonowania programu, złożono w sumie ponad 177 tys. wniosków na łączną kwotę przeszło 3,3 mld zł. Czyli lekko ponad 3 proc. z całego budżetu: 103 mld zł na 10 lat. 

Po przekazaniu przez rząd dodatkowych 100 mln zł na promocje programu w samorządach terytorialnych i po zaproszeniu do „Czystego Powietrza” także banków komercyjnych (o co apelował od początku i Bank Światowy i Komisja Europejska) program ma ruszyć z kopyta. Co jednak wcale nie znaczy, że za rok kontrola UOKiK i IH nie zakończy się bardzo podobnymi wnioskami, jak ta z 2020 r.