Piloci będą lądować z zamkniętymi oczami. Unikalny eksperyment na polskich lotniskach

Przypadki zasłabnięć w pracy, odcinanie pracownikom dróg wyjścia i rękoczyny – kontrolerzy ruchu lotniczego skarżą się, że ich zawód staje się coraz bardziej stresującym zajęciem. Do ich konfliktu Polską Agencją Żeglugi ma wkrótce włączyć się Ministerstwo Infrastruktury.

Wyobraźcie sobie, że piloci samolotów lądują na polskich lotniskach z zamkniętymi oczami. W lekkim uproszczeniu tak właśnie wyglądałaby praca osób zasiadających za sterami, gdyby odciąć ich od kontaktu z kontrolerami ruchu lotniczego.

Sami kontrolerzy twierdzą jednak, że taka sytuacja staje się powoli coraz bardziej prawdopodobna. Narzekają, że stres i niepewność, który generuje konflikt z ich pracodawcą, czyli Polską Agencją Żeglugi Powietrznej, sprawia, że ryzyko pomyłki w nawigacji staje się coraz większe. Na naszych oczach zaczyna się pomału wielki eksperyment związany z bezpieczeństwem pasażerów linii lotniczych.

List do premiera

Sytuacja zrobiła się poważna pod koniec ubiegłego roku. W wyniku sporu 33 kontrolerów złożyło wypowiedzenia z pełnionych funkcji. PAŻP potraktowała je jednak jako wypowiedzenia umów o pracę. Pracownicy opisywali też, że szef związku zawodowego miał wdać się w przepychankę z członkami kadry zarządzającej, a agencji zdarzyło się zamknąć kontrolerów z warszawskiej wieży na górze poprzez wyłączenie windy.

O bitwie w agencji zrobiło się głośno w całej Europie. List z prośbą o interwencję do premiera Morawieckiego wystosował Europejski Związek Kontrolerów Ruchu Lotniczego.

Jeżeli otrzymane raporty są prawdziwe, to sytuacja w Polsce jest tak krytyczna, że należy uznać ją za kwestię bezpieczeństwa o największym znaczeniu dla całości Europejskiej Wspólnoty Lotniczej – ostrzegał szefa polskiego rządu.

Resort zainterweniuje?

Teraz kwestia zmian z PAŻP trafiła do resortu infrastruktury. W piątek przedstawiciele związków zawodowych spotkali się z sekretarzem stanu w Ministerstwie Infrastruktury i Pełnomocnikiem Rządu ds. Centralnego Portu Komunikacyjnego Marcinem Horałą. W trakcie spotkania miały paść deklaracje ze strony rządowej o chęci pomocy w rozwiązaniu konfliktu i „pochyleniu się nad sytuacją w agencji”.

Niewątpliwie mamy kryzys na wieży w Warszawie. Chcemy by prezes [PAZP – przyp. red.] w końcu zaczął prowadzić dialog społeczny. Obecna kadra zarządzająca uważa, że wie wszystko najlepiej – tłumaczy Bizblog.pl jedna z osób obecnych na spotkaniu.

O krok od tragedii. Wybuchł pożar w centrum sterowania ruchem lotniczym, nie było drogi ewakuacji

Kontrolerzy podkreślali przede wszystkim nerwową atmosferę panującą w centrum PAŻP.

Ludzie na stres reagują różnie. Wczoraj na sali operacyjnej zasłabł jeden z pracowników. Wcześniej, 6 grudnia, zasłabł kontroler pracujący w wieży. W naszej ocenie to bezpośredni wpływ działań pracodawcy i atmosfery zastraszania pracowników. Historia lotnictwa pisana jest krwią. Nie chcielibyśmy być tego częścią – twierdzi nasz rozmówca.

Problemem są też trudności agencji w rekrutowaniu nowych pracowników. Ruch nad polskim niebem rośnie w tempie kilkunastu procent rocznie i PAŻP może w najbliższym czasie potrzebować nawet kilkudziesięciu nowych kontrolerów. Agencja zwolniła w tym czasie 33 osoby, twierdzi, że może rozważyć przyjęcie ich do pracy ponownie, ale tylko indywidualnie. Zdaniem kontrolerów to nasuwa podejrzenie, że części z nich agencja może się pozbyć.

Pracodawca stara się dociągnąć naszą pracę do granic wytrzymałości. To naszym zdaniem zakończy się czymś niebezpiecznym, a może nawet i tragicznym – puentują.