InPost znowu zawstydził Pocztę Polską. W jaki sposób? Sprawdź w gminie, a awizo szukaj na plebanii

Pandemia stworzyła InPostowi okazję, by wkroczyć i porozpychać się łokciami na zupełnie nowym terenie. Firma uruchamia specjalne paczkomaty, w których można składać i odbierać korespondencję urzędową – bez kolejek z urzędzie i bez psioczenia, że jakiś urzędnik pije kawę. Brzmi dobrze?

Właściwie to dokumenty można nadać z dowolnego paczkomatu w mieście. Kiedy urząd odpowie, system wyśle SMS-a lub e-maila, że decyzja jest już do odbioru. Nie na poczcie, w automacie InPostu.

To odpowiedź na pandemię, która przyblokowała wiele urzędów w Polsce. Dziś albo stoisz na mrozie w kolejce przed budynkiem, albo umawiasz się na termin wizyty telefonicznie i czekasz na swoją kolej tydzień, dwa, a czasami i ze trzy. W prostszych sprawach możesz też zostawić swoje pismo w skrzynce podawczej.

Bizblog.pl poleca

Gminy coraz częściej wybierają InPost

Ale gdyby ta „skrzynka podawcza” była nie w samym urzędzie, ale niedaleko twojego domu? Skoro pisma urzędową może wysyłać pocztą, to można je też zostawiać w paczkomacie? Bo urząd w ramach lojalności współpracuje tylko z państwową firmą? Otóż już nie. Urzędnicy coraz częściej decydują się na współpracę z InPostem.

Właśnie Toruń podpisał umowę na obsługę korespondencji urzędowej przez paczkomaty InPostu za pośrednictwem usługi Urząd24. Dzięki temu można załatwić np. sprawy związane z rejestracją pojazdów czy prawem jazdy.

Ale to nie pierwsze miasto. Wcześniej zdecydowały się na to już Gorzów Wielkopolski, Gdynia, Kraków, Kalisz, Słubice, Dąbrowa Górnicza, Poświętno, Izabelin, Nowy Targ, Wolsztyn, Chojnice, Pruszków, Brodnica, Wołomin, Koszalin i Lubań. I zakładam, że koniec pandemii wcale tego trendu nie zmieni.

Poczta propaguje dietę Siostry Anastazji

Pocztę Polską powinna teraz zalewać krew, że na to nie wpadli. Pewnie mieliby fory w nawiązywaniu relacji z urzędami państwowymi czy samorządowymi jako państwowa spółka. Ale nie, Poczta zamiast sama coś wymyślić woli kopiować rozwiązania za InPostem i stawiać swoje automaty do paczek przy parafiach, podpisując umowy z księżmi zamiast z urzędnikami.

Właściwie, patrząc na szeroką ofertę dewocjonaliów dostępnych w urzędach pocztowych, to nie powinno dziwić. Dla poczty ważniejsze od nadążania za rzeczywistością jest teraz propagowanie diety Siostry Anastazji.

A! No i ewentualnie promowaniem polskiego dziedzictwa kulturowego na zlecenie MSZ. Bo najwyraźniej największa firma infrastrukturalna w kraju właśnie od tego jest. Broń Boże, nie od dostarczania przesyłek na czas.