Tajna broń Huaweia. Dzięki wyższemu IQ Chińczycy pogrążą Amerykanów

Kiedy amerykańskie firmy, jak jeden mąż zrywały współpracę z Huaweiem, ten już miał plan zapasowy. Nie dość, że zabezpieczył części na kilka miesięcy produkcji, to jeszcze rozwijał własny system operacyjny, który może zastąpić rozwiązania Google’a. Ale nawet sam Ren Zhengfei, szef i twórca Huawei, przyznał, że nie spodziewał się ataku na tak wielu frontach.

Pracownicy Huawei po kolei zapraszają polskich dziennikarzy do założenia gogli VR i przeniesienia się do cyfrowego świata. Raz eksterminujemy obcych z dwoma pistoletami w dłoniach, a raz jesteśmy w sali kinowej z niespotykanie szerokim polem widzenia.

Gwoździem programu jest mroźna symulacja. Potrzeba do niej dwóch śmiałków, którzy oprócz gogli założą czujniki na każdą z kończyn i będą dzierżyli kijek w dłoni. Do czego jest on potrzebny? Do okładania się?

Huawei przygotowało minigrę, której celem jest przekazanie płomienia nad przepaścią. Pierwsza osoba musi zanurzyć pochodnię w ognisku, podejść do krawędzi i nachylić się nad pęknięciem – na tyle daleko, aby ognia mógł sięgnąć drugi gracz. Ten następnie powolutku maszeruje w kierunku znicza, uważając, aby nie zgasić ognia. Jesteśmy w końcu wysoko w górach, więc dmie ile ma tylko sił w płucach. Kiedy w końcu się udaje rozniecić ogień gra kończy się sukcesem.

Zobacz także

Chińczycy wybrali współpracę zamiast rywalizacji.

Realizacja wyglądająca na promocję Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Pekinie może zdradzić nieco o różnicach mentalnych pomiędzy Zachodem a Dalekim Wschodem. Gry VR, które miałem przyjemność testować, opierały się najczęściej na konkurowaniu. Liczyło się zwycięstwo, a nie dotarcie do mety w komplecie. Dlatego tak dużym zaskoczeniem dla naszej delegacji był cel gry Huaweia.

Jest to zresztą doskonała ilustracja informacji zawartych w książce: Kultury i organizacje: zaprogramowanie umysłu, autorstwa Geerta Hofstede’a. Poniższy graf został zbudowany właśnie na jej podstawie.

Różnice kulturowe pomiędzy Chinami (niebieski), Polską (fioletowy), a Stanami Zjednoczonymi (zielony).

Kiedy weźmiemy pod uwagę wszystkie kraje na świecie, Amerykanie lądują na pierwszym miejscu pod względem indywidualizmu, o włos wyprzedzając Australijczyków i Brytyjczyków. Na drugim końcu rankingu znajdujemy Gwatemalczyków i Ekwadorczyków, ale niewiele dzieli ich od Indonezyjczyków, Tajwańczyków i Chińczyków – liderów kolektywizmu i współpracy.

Zachód jest bardziej indywidualistyczny, Wschód zespołowy.

Ta sama książka charakteryzuje kraje względem horyzontu planowania, czyli orientacji na szybki efekt albo długofalowe zyski. Tu role zupełnie się odwracają – najwięcej punktów zbierają Chiny (orientacja na dalekosiężne rezultaty), podczas gdy kraje anglosaskie lądują zdecydowanie niżej.

Huawei zaczął już ponosić konsekwencje wojny handlowej ze Stanami Zjednoczonymi. Jednak z pewnością nie doprowadzi to do zawieszenia operacji przez chińskiego giganta. Oberwą firmy po obu stronach barykady. Kalifornijski Broadcom już teraz obniżył przewidywania na końcoworoczny przychód o 2 mld dol.

Zyskają najpewniej producenci sprzętu do obsługi sieci 5G, jak Ericsson czy Nokia, ale wyścig technologiczny zostanie spowolniony. Na ten moment żadna firma nie może bowiem dostarczyć produktów telekomunikacyjnych porównywalnych jakością z Huawei, w takiej samej cenie. Chińczycy są bardziej efektywni, co nie dziwi biorąc pod uwagę, że jeszcze niedawno wygrywali przetarg za przetargiem.

Huawei to nie tylko 5G.

Tych dwóch literek używa się niemal jak wytrychu, opisując przewagę Huawei. W rzeczywistości chiński producent ma w swoim portfolio rozwiązania dla wielu gałęzi gospodarki: od finansów przez wydobywanie surowców po transport.

Jednym z ciekawszych przykładów jest możliwość wyłapywania podkradania ropy i innych surowców z rurociągów. Mogą się one ciągnąć przez długie kilometry niezamieszkanych pustyń, gdzie nie dość, że nie ma żadnych strażników, to również trudno zamontować kamery wzdłuż całego szlaku. Sytuację wykorzystują przestępcy, którzy dowiercają się do rury i wypompowują z nich cenną zawartość.

Jak tego uniknąć? Huawei proponuje sensory wykrywające drgania, które wytwarzają wiertła. Prosta rzecz, choć odgrywa znaczącą rolę w całym ekosystemie usług.

Parter jednego z budynków Huawei, gdzie firma prezentuje swoje rozwiązania.

Inny ekosystem Huawei proponuje smart-cities, czyli miastom podłączonym do internetu, które monitorują na przykład wykorzystanie transportu publicznego, dróg czy wodociągów, a później z big data wyciągają wnioski, pozwalające na lepsze projektowanie usług.

W tym kontekście Huawei pokazało dziennikarzom superdokładną kamerę do monitoringu miejskiego, jaką kiedykolwiek widziałem. Nie mogę co prawda podzielić się z wami jej zdjęciami (Huawei nie pozwala), ale mogę opisać jej działanie. Jedna z kamer zamontowana została bowiem w okolicy biura Huawei, a jej ruchem sterować można było z centrum demonstracyjnego.

50-krotny zoom P30 Pro, to nic w porównaniu z możliwościami tej kamery.

Za pomocą jednego kliknięcia mogłem przełączyć się z widoku ogarniającego całą okolicę na wejście do mieszkania oddalonego o kilkaset metrów. Jakość obrazu ulegała jedynie niewielkiemu pogorszeniu. Taka kamera zamontowana w zapalnym miejscu mogłaby znacząco podnieść poziom wykrywalności wszelkich przestępczych incydentów.

Natychmiast w mojej głowie zaczęły pojawiać się również myśli o inwigilacyjnym wykorzystaniu tej technologii. W tym konkretnym przypadku materiał był oczywiście kasowany, co ukrócało wojerystyczne zapędy operatorów, ale chińskie władze znane są z zainteresowania technologią rozpoznawania twarzy wśród przechodniów. Huawei nie przyłożyło ręki do jej rozwoju i wprowadzania w Chinach. Siedziba Huawei – Shenzhen – jest jednak miastem, gdzie władze zwykle testują swoje technologiczne zabawki.

Widok na Shenzhen – jedno z najdroższych miast pod kątem cen nieruchomości.

Chiny są liderem w technologii rozpoznawania twarzy.

Do 2018 roku chiński rząd zamontował blisko 200 mln kamer, co daje przeciętnie jedną kamerą na 7 mieszkańców. Obecnie przeprowadza proces integracji monitoringu prywatnego z publicznym, aby móc w pełni wykorzystywać posiadaną infrastrukturę. Pozwala ona nie tylko na śledzenie pojedynczych osób w tłumie, wykrywanie niebezpiecznych skupisk czy wyszukiwanie przechodniów w bazie przestępców, ale również klasyfikowanie ich pod względem ubioru i fryzury.

Podczas kuluarowych rozmów w Shenzhen jeden z gości zauważył, że od kiedy w mieście rozlokowano kamery, piesi zaczęli przestrzegać czerwonego światła

System ma głębokie implikacje dla całokształtu życia w Chinach.

Jeśli popełnisz wykroczenie, a kamera to zarejestruje, system obniży twoją społeczną reputację (Social Score System). Niski wynik może wpłynąć na trudności w wyjazdach zagranicznych, kupowaniu biletu na pociąg czy nawet bookowaniu stolika w restauracji. Osoby o wysokim wyniku nie muszą płacić depozytu przy rejestracji w hotelu i szybciej dostają wizę do Europy.

Może to brzmieć przerażająco, jak ziszczająca się wizja totalitarnej Oceanii z 1984 Orwella. Temu poglądowi z łatwością można przeciwstawić kontrargumenty. Chiny to przecież ogromny kraj z największą na świecie liczbą mieszkańców, którymi jakoś trzeba zarządzać, a jak zrobić to lepiej niż za pomocą technologii? Kiedy wszyscy przestrzegają reguł żyje się bezpieczniej. Ceną jest prywatność.

Tak Huawei testuje nadajniki 5G.

Badania potwierdzają skuteczność monitoringu.

Choć za wcześnie na definitywny werdykt, to metaanaliza z 2009 roku potwierdziła zmniejszenie liczby popełnianych przestępstw o 16 proc. w miejscach, gdzie zostały zamontowane kamery. A wtedy jeszcze nie było tak nowoczesnych rozwiązań, jakie są dostępne dzisiaj.

Stopień zaawansowania technologii inwigilacyjnych budzi obawy. Na tyle, że San Francisco zabroniło policji i innych agencjom korzystania z technologii rozpoznawania twarzy. Niegdyś to właśnie Dolina Krzemowa dyktowała warunki światu i wyznaczała nowe szczyty. Dziś oddaje pałeczkę konkurentom ze Wschodu.

Akceptację dla technologii rozpoznawania twarzy w Chinach można wytłumaczyć różnicami kultowymi. Podkreśla to książka Geerta Hofstede’a, na którą się już powoływałem. Podaje ona różne przykłady odmiennych poglądów na fundamentalne elementy naszego życia.

Źródło: Cultures and Organizations Software of The Mind.

Nacje skupiające się na szybkich efektach koncentrują się na wydawaniu i społecznym statusie. Odmiennie, nacje zorientowane na długi okres wybierają oszczędzanie i podporządkowanie większej sprawie, jak np. prosperity całego kraju. Mogą poświęcić własne dobro, o ile doprowadzi to, do sukcesu kolektywu.

Żadna z tych cech nie jest zła ani dobra. Prowadzi jednak do innych rezultatów.

O tym, które z podejść zwycięży, zapewne przekonamy się już niedługo, a właściwie przekonujemy się, od kiedy Trump otwarcie wystąpił przeciwko Xi Jinpingowi. Huawei stało się ofiarą własnego sukcesu i teraz pracuje nad udowodnieniem światu swojej niewinności. Jedną z inicjatyw jest choćby udostępnienie kodu źródłowego rozwiązań chmurowych do weryfikacji przez partnerów. Można to przeprowadzć w Dongguan – za czerwoną linią, którą widzicie poniżej.

Chińczycy mają jeszcze jeden atut w zanadrzu: wyższe IQ.

Najnowsze rankingi pod względem ilorazu inteligencji pozycjonują Chiny w pierwszej trójce, obok Singapuru, Hong Kongu, Tajwanu i Korei Południowej. Wszystkie te kraje mogą się pochwalić indeksem od 105 do 108 punktów. Pierwszy europejski kraj, Szwajcaria, pojawia się pod koniec pierwszej dziesiątki z wynikiem 102 punktów. Stany Zjednoczone okupują końcówkę trzeciej dziesiątki z wynikiem 98 punktów, wyprzedzając Polskę o włos.

Choć wykorzystanie ilorazu inteligencji do przewidywania powodzenia w biznesie czy życiu nie ma sensu na poziomie jednostkowym, to dość bezpiecznie można założyć, że bystrzejsze kraje radzą sobie lepiej. Zgodnie z artykułem z Psychological Science, kluczowe znaczenie ma 5 proc. populacji z najwyższym IQ, bo to spośród tej grupy rekrutują się zwykle najważniejsze persony świata korporacji czy przedsiębiorczości.

Jeden punkt średniego IQ więcej oznacza przeciętnie PKB per capita wyższe o 229 – 468 dol.

Choć na mapie świata znajdziemy mnóstwo wyjątków, to zdumiewająca pogoń Chin i – wcześniej – azjatyckich tygrysów, potwierdzają badania psychologów. Trendy rozwoju świata pokazują, że jego środek ciężkości coraz bardziej przesuwa się w kierunku azjatyckim, a tego taryfy Trumpa nie będą raczej w stanie zatrzymać.