Polski startup płaci za granie w WoW-a. Kryptowalutowym projektem GamerHash zamierza podbić świat

Tworzący cyfrową złotówkę Billon, CoinFirm czy sprzedający moc obliczeniową Golem – to najbardziej rozpoznawalne, blockchainowe projekty z Polski. Teraz dołączył do nich również GamerHash.

GamerHash buduje samofinansujący się komputer. W jedną sieć łączy miliony urządzeń graczy, którzy z reguły dysponują potężnymi sprzętami, zdolnymi generować szczegółowe modele w wysokiej rozdzielczości. W ten sposób tworzą pulę mocy obliczeniowej, którą można sprzedać do kopania kryptowalut lub renderowania wideo.

Gracze dostają kryptowaluty za sprzedaż mocy obliczeniowej.

Tak przynajmniej było na początku. Później Poznaniacy z GamerHash dostrzegli, że część komputerów podłączonych do ich sieci to wcale nie maszyny z procesorem Intel, kartą dwa giga i dyskiem 500. Dołożyli więc drugi model biznesowy. Płacą użytkownikom za granie w gry.

Każdy internauta może dołączyć do ich sieci afiliacyjnej Play & Earn, gdzie dostępne są takie tytuły jak „World of Tanks” i wkrótce „Game of Thrones”.

Producenci gier płacą nam za aktywnych użytkowników (klasyczny marketing z ich strony), a my dzielimy przychodami z naszymi użytkownikami

– wyjaśnia Artur Pszczółkowski, CMO poznańskiego startupu.

Użytkownicy nie dostają dolarów czy złotówek, a fundusze, które mogą wydać na usługi takie, jak Netflix, Spotify czy Fortnite. Takich produktów w sklepie GamerHash jest w sumie 600. Oczywiście użytkownicy mogą również zachować kryptowaluty dla siebie.

410 tys. graczy w dwa lata.

Tylu zarejestrowało się od startu usługi w samej Europie. Każdego dnia aktywnych jest ok. 20 tys. kont.

Cały ten wzrost jest organiczny. Nie prowadzimy żadnych działań marketingowych

– dodaje Pszczółkowski.

Zgodnie z jego opinią kryptowaluty zaistnieją w powszechnej świadomości właśnie poprzez gry. Nikt inny ma bowiem nie rozumieć cyfrowej wartości, jak gracze, którzy wychowali się na goldzie z „World of Warcraft”.

GamerHash zarabia zaś na prowizjach z kopania kryptowalut, prowizjach z programu Play&Earn i marży w sklepie gamingowym.

GamerHash doceniony za granicą.

Polski startup pokazał się ostatnio na blockchainowej konferencji AIBC Malta Blockchain Summit, gdzie dostał nagrodę Best AIBC Tech Startup 2019. Niedługo później w tych samych okolicznościach GamerHash pojawił się w Singapurze na scenie BlockShow Singapore Startup pitch. W ramach konferencji fintechowej organizatorzy postanowili się przyjrzeć kryptowalutom pod auspicjami CoinTelegraph, największego na świecie portalu kryptowalutowego.

Każdego wieczoru na najlepszych rooftopowych barach były imprezy netoworkingowe – głównie organizowane przez największe azjatyckie giełdy, które zapraszały wartościowe dla nich projekty. Inwestorzy szukali przyszłych jednorożców

– wspomina Pszczółkowski
Neo, ambasador marki, pierwszy od lewej.

CoinTelegraph już wcześniej zauważył GamerHash. Firma trafił bowiem do ich youtube’owego show, gdzie oceniano potencjał nowych projektów. Wszystkie miały za zadanie nagrać 30=sekundowego pitch, który później oceniali eksperci.

Właśnie w nagrodę za zwycięstwo w jednym z odcinków GamerHashs dostał bilet do Singapuru.

Ten rejon świata ma dla nich szczególne znaczenie.

Gaming jest tu niczym religia. Naszym doradcą jest Filip Neo Kubski (jeden z najlepszych graczy CS-a w historii), który w rejonie Azji Płd-Wsch. jest jak David Beckham w Pekinie. Jego obecność pomaga nam dotrzeć do hermetycznego środowiska graczy

– dodaje Pszczółkowski.

GamerHash poszukuje inwestora.

Startup przymierza się do klasycznej rundy seed. Rynek wycenia projekt na 8 mln dol., zespól jest skłonny oddać 1/4 udziałów. Planuje również pozyskanie środków w postaci sprzedaży tokenów.

Z drugiej strony kryptowaluty są najbardziej przehajpowanym segmentem nowych technologii. Miały zmienić nasz świat i… robią to, ale baaaardzo poooowoooli. Przez lata powstawało wiele biznesów, które bardzo dalekie były od spełniania pokładanych w nich obietnic. Zdarzało się również, że startupy były jedynie skokiem na kasę od inwestorów – instytucjonalnych lub prywatnych.

Tym bardziej cieszy, że polski projekt jest doceniany za granicą. Ostatnie sukcesy dają zespołowi GamerHash legitymizację w świecie kryptowalut, który momentami przypomina Dziki Zachód.

Kiedy emocje opadną, a projekty blockchainowe skupią się na podstawach biznesowych będziemy w podobnym momencie, jak po bańce internetowej

– podsumowuje Pszczółkowski.