Powstanie nowy bank, który zadba o neutralność klimatyczną Europy

Jednym z założeń Europejskiego Zielonego Ładu ma być powołanie nowego podmiotu finansowego, który dopilnuje skrętu w zieloną energię. Chodzi o Europejski Bank Klimatyczny.

Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen i wiceprzewodniczący wykonawczy Frans Timmermans przedstawiają w środę Europejski Zielony Ład. Ma to być konkretna mapa drogowa wskazująca ścieżkę do neutralności klimatycznej w Europie w 2050 r.. Obserwatorzy spodziewają się, że znajdzie się tam jeszcze większa niż do tej pory rola europejskiego systemu handlu uprawnieniami do emisji CO2 – ETS; możliwe, że znajdą się również sugestie związane z opodatkowaniem paliwa lotniczego oraz wprowadzeniem podatku węglowego. 

Nowością ma być za to Europejski Bank Klimatyczny, który byłby wyodrębniony ze struktur Europejskiego Banku Inwestycyjnego. I to ten podmiot miałby pomóc osiągnąć na kontynencie założoną redukcję emisji dwutlenku węgla o 55 proc. do 2030 r.

EBI już wcześniej odwrócił się od energii z paliw kopalnianych

Europejski Bank Inwestycyjny, który miałby być fundamentem dla nowego podmiotu, już wcześniej podjął jednoznaczne decyzje klimatyczne. Chodzi o zakończenie finansowania projektów dotyczących energii z paliw kopalnych z końcem 2021 r. Jednocześnie EBI odblokuje 1 bilion euro na działania na rzecz klimatu i zrównoważone inwestycje w dziedzinie ochrony środowiska do 2030 r.

Przestaniemy finansować paliwa kopalne i uruchomimy najbardziej ambitną strategię inwestycyjną w dziedzinie klimatu spośród wszystkich publicznych instytucji finansowych – zapowiedział prezes EBI Werner Hoyer

Europejski Bank Klimatyczny zadba o sprawiedliwą transformację?

Dokładny plan finansowania działań ekologicznych mamy poznać w czerwcu 2020 r. Ale już teraz wiadomo, że na szali stanie przede wszystkim pomoc w transformacji energetycznej tym gospodarkom, które są najbardziej uzależnione od węgla. To właśnie brak tych funduszy stoi na drodze zgody na neutralność klimatyczną po stronie Polski, Czech, czy Węgier. 

Na razie jednak nie udało się formalnie wzmocnić Funduszu Sprawiedliwej Transformacji Energetycznej. Eurodeputowani z grupy EKR (Europejskich Konserwatystów i Reformatorów), przy okazji głosowania nad rezolucją PE w sprawie COP25, zgłosili poprawkę o zabezpieczeniu odpowiednich środków w tym celu. Ale nie znaleźli ku temu większości parlamentarnej. 

Naprawdę trudno to zrozumieć. Przecież potrzeby finansowe państw członkowskich i sektorów szczególnie dotkniętych kosztami transformacji energetycznej, zwłaszcza regionów górniczych i sektorów energochłonnych, będą ogromne. To bezwzględnie powinno mieć wpływ na przyszłe budżety UE

– przekonuje europoseł Grzegorz Tobiszowski, w poprzednim rządzie Mateusza Morawieckiego piastujący stanowisko wiceministra energii. 

100 mld euro na stole

Chociaż nie było zgody na dofinansowanie Funduszu Sprawiedliwej Transformacji, to jednak kwota przeznaczona na wyrównanie energetycznych szans ciągle rośnie. Na początku Parlament Europejski proponował na ten cel przeznaczyć 5 mld euro. W listopadzie w Brukseli mówiło się już o 35 mld euro. Teraz okazuje się, że szefowa KE chce na transformacje energetyczną skierować znacznie więcej, bo 100 mld euro.

Taką kwotę miałby przygotować EBI, ale bardzo możliwe, że już jej wydatkowaniem zająć mógłby się nowy Europejski Bank Klimatyczny. Istotniejsze, że to znacznie poważniejsza propozycja, mająca naprawdę szansę przekonać tych jeszcze niezdecydowanych, w tym Polskę. Zdaniem eurodeputowanego prof. Zdzisława Krasnodębskiego – inicjatora wcześniejszego listu w sprawie rekompensat dla przedsiębiorstw energochłonnych – z pewnością nie obejdzie się bez dodatkowej dyskusji o Funduszu Transformacji Energetycznej. Bo wszystko trzeba dokładnie policzyć.

Powstaje pytanie, jak Zielony Ład przełoży się na konkrety i co to będzie oznaczało dla europejskiej gospodarki i przemysłu europejskiego

uważa prof. Krasnodębski.