Bełchatów ma harmonogram wygaszania. Za 15 lat będzie po największym w Europie trucicielu

Polska Grupa Energetyczna poinformowała, że Elektrownia Bełchatów – największy emitent CO2 w UE – będzie truć jeszcze tylko 15 lat. Wyłącznie pierwszego bloku ma nastąpić w 2030 r. Ekolodzy się cieszą, ale szampana jeszcze nie otwierają.

Tego nikt się nie spodziewał. PGE, która nie oglądając się na nikogo przedłużyła koncesję kopalni Turów na wydobycie do 2044 r., poinformowała, że Elektrownia Bełchatów będzie całkowicie wygaszona do 2036 r. To jeden z fundamentów projektu Terytorialnego Planu Sprawiedliwej Transformacji Województwa Łódzkiego. Zakłada on też, że nie będzie eksploatacji złoża Złoczew. Warunkiem podstawowym są pieniądze z Funduszu Sprawiedliwej Transformacji. Warto w tym miejscu przypomnieć, że ekolodzy od miesięcy ostrzegali, że bez zmiany strategii przez PGE region może nie otrzymać tych środków. 

Efektywna transformacja regionu, w tym odchodzenie od konwencjonalnej energetyki węglowej będzie możliwa przy założeniu, że województwo łódzkie zostanie objęte przez KE wsparciem ze środków FST

– czytamy w dokumencie, który teraz trafił do konsultacji.

Bizblog.pl poleca

Elektrownia Bełchatów: wygaszanie za kasę UE

Ministerstwo Aktywów Państwowych zakłada zakończenie eksploatacji złóż w polach Bełchatów i Szczerców odpowiednio w 2026 i 2038 r. W projekcie Terytorialnego Planu Sprawiedliwej Transformacji Województwa Łódzkiego zauważono, że dalsza fedrowanie w tym miejscu byłoby trwale nierentowne. Rezygnacja z tych złóż będzie wywoływała negatywne skutki społeczno-gospodarcze. I znowu receptą na nie ma być kasa z UE. 

Będzie to możliwe jedynie poprzez uruchomienie systemowych projektów oraz stworzenie realnych możliwości przekwalifikowania się i rozwoju nowych kompetencji zawodowych wśród aktualnych i przyszłych pracowników kompleksu energetycznego Bełchatów, nad czym pracujemy

– przyznaje Grzegorz Schreiber, marszałek województwa łódzkiego.

Wygaszanie bloków Elektrowni Bełchatów ma rozpocząć się w 2030 r. i potrwać do 2036 r. Dzięki temu, jak wskazują prognozy, emisja CO2 będzie w 2030 r. zredukowana do 6,9 mln Mg.

Daty wygaszania Bełchatowa oderwane od rzeczywistości?

Wojciech Dąbrowski, prezes PGE, uważa że od powodzenia tego projektu w dużej mierze zależy sukces całej transformacji energetycznej w Polsce. A co będzie dawać prąd zamiast Elektrowni Bełchatów? PGE celuje w budowę farm wiatrowych o mocy prawie 100 MW, farm fotowoltaicznych o mocy ok. 600 MW oraz magazyny energii o mocy do 300 MW. Tylko w pierwszym etapie transformacji PGE zamierza przeznaczyć na te inwestycje 5 mld zł.

Ekolodzy cieszą się z tych deklaracji, ale jak zauważa Ilona Jędrasik z Fundacji ClientEarth Prawnicy dla Ziemi, w komunikatach PGE „mowa jest o tym, że PGE nie będzie budować kopalni Złoczew, a nie, że ta kopalnia nie powstanie”. Możliwe, że ta odkrywka ruszy, ale na zupełnie innych zasadach. Na przykład pod skrzydłami Narodowej Agencji Bezpieczeństwa Energetycznego, która po państwowych spółkach będzie sprzątać aktywa węglowe.

Cały czas słyszymy o planach tworzenia nowego podmiotu na rynku, który ma przejąć aktywa węglowe. Czy nie jest więc tak, że inwestycje w Złoczewie przejmie ktoś inny?

– zastanawia się Jędrasik. 

Z kolei Paweł Czyżak, kierownik programu Energia i Klimat oraz członek zarządu w Fundacji Instrat zwraca uwagę na jeszcze inny problem. 

Ekonomia wymusi spadek produkcji energii w tempie szybszym, niż zakłada to PGE

– przekonuje.

Jako oderwany od rzeczywistości nazywa przedstawiony harmonogram wygaszania poszczególnych bloków w Elektrowni Bełchatów też Joanna Flisowska, szefowa zespołu Klimat i Energia w Greenpeace Polska. 

W świetle kryzysu klimatycznego, ale i realiów ekonomicznych utrzymywanie elektrowni Bełchatów przez kolejne 15 lat jest nierealne. To, co robi PGE to dalsze oszukiwanie społeczności lokalnej

– uważa.