Dwa – o tyle sklepów Biedronka urosła przez 3 miesiące. Największa sieć dochodzi do ściany

W pierwszym kwartale 2019 r. Biedronka otworzyła 8, a zamknęła 6 sklepów. Tempo wzrostu największego dyskontu w Polsce jest więc w tej chwili na minimalnym poziomie. Ale nie jest to problem wyłącznie Jeronimo Martins, bo według ekspertów główni gracze na rynku mają coraz mniej miejsca na rozwój. Powoli zbliżamy się do momentu, w którym otwieranie nowych placówek będzie dla nich oznaczało zmniejszanie dochodów w starych.

Jeszcze kilka lat temu Biedronka potrafiła otwierać ponad 200 nowych marketów rocznie. Teraz nowe placówki można liczyć na palcach rąk. Czy sieć doszła już do ściany?

Aż tak daleko idących wniosków nie należy jeszcze wysnuwać. Pod koniec zeszłego roku Pedro Soares Dos Santos, prezes zarządu i CEO Grupy Jeronimo Martins, zapowiadał, że Biedronka w najbliższych latach powinna otwierać od 100 do 150 nowych sklepów rocznie. I choć wykręcenie takiego wyniku w tym roku wydaje się mało prawdopodobne, to liczby pokazują, że nad Wisłą wciąż zostało jeszcze trochę przestrzeni do zagospodarowania.

Biedronka ma bowiem w Polsce niespełna 3 tys. sklepów.

Główny konkurent – Lidl – 670. Kolejnych kilkaset placówek ma też Netto, Aldi dokłada do tej puli przeszło 130 obiektów.

A przecież w tym segmencie mamy jeszcze jednego dużego gracza. Między dyskontami rozpycha się od pewnego czasu supermarket Dino. Polska grupa otworzyła w 2016 r. 123 sklepy, w 2017 r. – 147, a w ubiegłym roku aż 202 nowe placówki. W tej chwili sieć liczy łącznie ok. 1 tys. sklepów.

Dlaczego te liczby są jednak istotne? Ano dlatego, że eksperci szacują, że dochodzimy powoli do maksymalnej liczby dyskontów, jakie jest w stanie pomieścić polski rynek. O ile więc zderzenia ze ścianą jeszcze nie zaobserwowaliśmy, o tyle widać, że jest ona już naprawdę blisko.

Firma badawcza Market Side określiła tę granicę na 5 tys. sklepów.  

A to oznaczałoby, że wszystkie sieci działające nad Wisłą mogłyby sobie pozwolić na postawienie ok . 900 nowych placówek – szacuje serwis wiadomoscihandlowe.pl

Łatwo sobie teraz policzyć, że oznacza to kłopoty przede wszystkim dla Biedronki, która samodzielnie wykorzystuje już 60 proc. tej przepustowości. Zbyt intensywne rozrastanie się portugalskiego dyskontu może oznaczać, że poszczególne sklepy zaczną odbierać sobie nawzajem klientów.

Dla samych konsumentów nie są to jednak szczególnie złe informacje. Biedronka skupia się dzisiaj na modernizacji wnętrz obecnie istniejących sklepów. W 2018 r. lifting przeszły 24 sklepy. Dzisiaj dyskonty nie epatują już surowością wnętrz. Czasy, w których po alejkach walały się kartonowe pudła należą już do przeszłości. Zamiast tego dostajemy odświeżoną kolorystykę, oświetlenie LED i przeszklone witryny. Eksponowane są też marki własne (albo całej koncepcje jak ryneczek Lidla).

Ale i to mało powiedziane. W sklepach, które Biedronka przejęła od Piotra i Pawła powstają placówki premium, które wyglądem nie odbiegają w żaden sposób od swojego poprzednika. Zamiast więcej, będziemy więc dostawać lepiej.