Sztandarowy projekt rządu przestał działać. Miliardowe długi upychane są gdzie się da

Wyliczenia premiera Morawieckiego idą zupełnie inną drogą niż unijne rachunki długu publicznego. Rząd upycha wydatki, gdzie się da. Efekt? Rozbieżności między wyliczeniami jeszcze nigdy nie były tak duże.

Fot. KPRM

Ministerstwo Finansów podało, że liczony według polskiej metodologii państwowy dług publiczny wzrósł o 5 proc. w ujęciu kwartalnym i ponad 10 proc., licząc od końca ubiegłego roku. Teraz sięga już 1.097,3 mld zł. Biorąc pod uwagę ciężar, jaki państwo polskie ponosi w związku z walką ze skutkami epidemii, wydaje się to niewiele. I tak jest, bo prawdziwe wydatki znajdują się gdzie indziej.

Unijna metoda naliczania zadłużenia, która wykorzystuje bierze pod uwagę zobowiązania sektora rządowego i samorządowego, pokazuje, że sytuacja wcale nie wygląda tak różowo. Dług rośnie bowiem w dużo szybszym tempie. Na koniec czerwca wyniósł 1 262,02 mld zł, co oznacza wzrost o 14,4 proc. kwartał do kwartału oraz o 20,7 proc., licząc od końca 2019 r.

Bizblog.pl poleca

Gdzie jest polski dług?

W Polsce organem odpowiedzialnym za sektor general goverment jest GUS. Urząd przez pewien czas regularnie publikował listę jednostek sektora instytucji rządowych i samorządowych. Ostatnia dostępna publikacja uwzględnia stan na 31 grudnia 2017 r. Trudno więc powiedzieć, jakie instytucje znajdują się na niej obecnie.

Wiemy za to, że duża część niepoliczonego przez Morawieckiego długu znajduje się w Krajowym Funduszu Drogowym, poszła na obsługę Tarczy Finansowej PFR oraz na Fundusz Przeciwdziałania Covid-19.

W obrazowy sposób pokazał to analityk Arkadiusz Balcerowski. Różnica między wyliczeniami PL i UE sięgnęła 165 mld zł, co odpowiada 7 proc. polskiego PKB.

Różnice pojawiają się również rzecz jasna na poziomie prognozowanej relacji długu do PKB. Według polskiego rządu w przyszłym roku sięgnie on 52,9 proc. Zdaniem unijnych urzędników będzie to 64,7 proc. Gdyby wziąć pod uwagę tę drugą wartość, to wychodzi, że limit długu publicznego zapisanego w konstytucji (60 proc.) został przekroczony.

Spadają wpływy z VAT

Prób częściowego przynajmniej zbilansowania przychodów z wydatkami nie ułatwi rosnąca luka VAT-owska. Sztandarowy projekt rządu PiS przestał działać. Nowy raport UE pokazuje, że w tym roku luka wzrośnie do 14,6 proc. wpływów. To wciąż zdecydowanie mniej niż przed objęciem władzy przez Prawo i Sprawiedliwość, ale jednocześnie najwięcej od 2017 r.

Minister Kościński przekonuje, że zmniejszenie dochodów z VAT nie jest jednak efektem rozszerzania się szarej strefy, a wynika z wcześniejszego zamrożenia gospodarki.

– Szacunki luki VAT za 2020 r. poznamy w połowie przyszłego roku

– zapowiada.