Dziewięć najczęściej popełnianych błędów przy otwieraniu sklepu internetowego

Historia zatoczyła koło. 20 lat temu po szalejącej na Dalekim Wschodzie epidemii SARS doszło do pierwszego boomu na e-commerce. Sprzedaż przez internet wystrzeliła, a na tej fali wypłynął Alibaba. Może teraz nadszedł czas na polskiego giganta?

Fot. StockSnap z Pixabay

E-commerce w naszym kraju jeszcze nigdy tak nie kusił jak teraz. Pandemia spowodowała niespotykane dotąd wzrosty. Jeszcze przed pandemią COVID-19 e-handel parł mocno do przodu, przez 10 lat z rzędu, notując systematyczne wzrosty rzędu 20 proc. rocznie. 

Ale to podczas lockdownu doszło do prawdziwej eksplozji. Z badania Digital Economy Index firmy Adobe wynika, że tylko w przypadku urządzeń elektronicznych sprzedaż online wzrosła w ostatnich miesiącach aż o 58 proc. Nie dość na tym, z innego badania wynika, że do 2025 r. połowa globalnej konsumpcji może przenieść się do sieci. 

Jeśli myślisz wciąż o tym, żeby spróbować swoich sił w necie, nie możesz powielać tych błędów popełnianych przez innych. Ponieważ teraz wszyscy rzucili się do internetu, efekt jest taki, że konkurencja w onlinie stała się o wiele ostrzejsza niż w offlinie. Nie stać cie po prostu na potknięcie. 

Mam towar, ale sami sobie go znajdźcie

Debiutanci bardzo często przywiązują za dużą uwagę do oferty sprzedażowej, a za małą do ekspozycji na stronie WWW. Tak jakby towar miał zacząć sprzedawać się sam. Tymczasem odpowiednia nawigacja na stronie oraz szybka i wygodna obsługa serwisu to w e-commerce podstawa. Bez tego ani rusz. To znaczy można tak funkcjonować, ale efekty takiej działalności będą mizerne.

Wiąże się z tym kolejny błąd: kiepska wyszukiwarka. Klient na stronie e-sklepu czuć jak ryba w wodzie, niczym między półkami osiedlowego sklepu, odwiedzanego od lat i który zna jak własną kieszeń. Dlatego już na starcie najlepiej zadbać o to wraz z efektywnym systemem filtrowania produktów przy okazji wyszukiwania.

Niech klienci cię chwalą, a kupowanie będzie przyjemne

Pozwól klientom powiedzieć, co myślą o twoim sklepie, towarach lub usługach i obsłudze. Trzeci błąd to chowanie opinii klientów w zakamarkach strony WWW albo wręcz uniemożliwianie jej wyrażania. A przecież chcąc skorzystać z jakiegoś nowego sklepu offline’owego też zasięgasz opinii rodziny, znajomych albo sąsiadów. W e-commerce jest tak samo. 

A to wcale nie koniec podobieństw. Jeżeli kupowanie w twoim osiedlowym sklepie wymagałoby spełnienia jakichś osobliwych warunków i wypełniania skomplikowanych formularzy, to pewnie taka placówka długo by się nie utrzymała. W e-sklepie też kupowanie powinno być proste i sprawiać klientom przyjemność. Czwarty błąd to w tym wypadku niepotrzebne komplikowanie procesu sprzedaży, który może zmienić się w internetowy tor przeszkód między kolejnymi formularzami. 

Dlatego stawiając pierwsze kroki w e-commerce warto zastanowić się nad tym, w jaki sposób klienci będą składać zamówienia. I czy przypadkiem wymóg rejestracji, w dobie kiedy zakupy mają być jak najszybsze, nie jest strzałem w kolano.

Zadbaj o dużo form płatności i o tanią (darmową?) dostawę

Płacenie za zakupy też powinno być szybkie, łatwe i przyjemne. Jeśli będzie powolne, skomplikowane i męczyć klientów, to zanim dokończą płatność, zdążą kilka razy się rozmyślić. Zadbaj więc o wszystkie „paye” dostępne na rynku, Blika, szybkie przelewy i nie zapomnij o płatności za pobraniem. Spora grupa klientów wciąż woli uiszczać opłaty, odbierając towar. Daj im tę możliwość. 

Bizblog.pl poleca

Weź też przykład z dużych sklepów internetowych, gdzie za dostawę zakupów powyżej określonej wartości nie płaci się wcale albo jakąś symboliczną stawkę. Podpisanie umowy z firmą kurierską albo pocztą pozwoli ci znacznie obniżyć koszty. A ustalenie nawet wysokiego limitu zakupów, których dostarczenie będzie darmowe, da szansę klientom, którzy przywiązują do tego dużą wagę. 

Mailowa baza kontaktów to podstawa

Anna Borawska, jedna z bohaterek e-transformacji i „Cyfrowych rewolucji” mBanku, wskazuje na jeszcze inne często popełniane błędy. Pani Anna prowadziła przed epidemią stacjonarne zajęcia z jogi. Pod koniec drugiego tygodnia marca uczestnicy zaczęli odwoływać lekcje, obawiając się zagrożenia.

Moja reakcja była odruchowa i błyskawiczna. Chciałam za wszelką cenę wspierać dalej swoich uczniów – zdradza w rozmowie z Bizblog.pl.

Pani Anna postanowiła, że będzie uczyć jogi w internecie. Zajęcia testowe zorganizowała tuż przed ogłoszeniem lockdownu. Obecnie jakość pracy ze względu na brak fizycznej obecności uczestników jej zajęć jest zdecydowanie inna niż wcześniej. Okazało się, że zajęcia online wymagają większej koncentracji od ćwiczących. Ogromnym komfortem okazuje się za to oszczędzony czas. A bez czego joga online nie miałaby szans ruszyć?

Mailowa baza kontaktów klientów to podstawa. Bez dobrze zorganizowanej komunikacji nie udałoby mi się tak szybko wystartować – odpowiada bez wahania Anna Borawska.

Obecność w internecie to dopiero początek

Maciej Cebertowicz ze Sky-Shop.pl zwraca uwagę na to, że początkujący cały czas na starcie popełniają bardzo podobne błędy. Głównie przez to, że myślą, że sama obecność w e-commerce zapewni im murowany sukces i nie trzeba ani trochę się samemu wysilać. Tymczasem w wirtualnym świecie nie ma takiej chwili, żeby konkurencja nie deptała po piętach. 

Jednym z najczęściej popełnianych błędów jest brak własnego, unikalnego oprogramowania. Już tutaj debiutanci zaczynają niepotrzebne oszczędzać – wskazuje w rozmowie z Bizblog.pl.

Kolejny często popełniany błąd: brak pozycjonowania w wyszukiwarce, a przecież w handlu internetowym kluczowe. Maciej Cebertowicz wytyka debiutantom, że produkty prezentują sztampowo z jednym kiepskim zdjęciem od producenta i równie nieciekawym opisem. 

Wielu wychodzi z założenia, że do sukcesu wystarczy obecność w internecie. Marketing oraz pozycjonowanie leżą, a towar sprzeda się za pomocą czarodziejskiej różdżki. Niestety tak to nie działa – twierdzi Maciej Cebertowicz.

Cyfrowe rewolucje: ruszają webinaria mBanku

A jak powinno działać? Maciej Cebertowicz ze Sky-Shop.pl opowie o tym podczas pierwszego z cyklu webinarów organizowanych przez mBank w ramach akcji „Cyfrowe rewolucje”. Pierwsze spotkanie odbędzie się 29 lipca o 18.30, a jego tematem będzie „Zakładanie e-sklepu i funkcje potrzebne do tego, żeby rozpocząć sprzedaż online”. Kolejne wirtualne warsztaty dotyczyć będą dropshippingu – „Jak w kilka dni rozpocząć sprzedaż w internecie nie mając własnych produktów?” oraz płatności online.

Webinaria to element szeroko zakrojonej akcji akcji mBanku „Cyfrowe rewolucje” popularyzującej e-commerce. Jeśli też zamierzasz ruszyć na podbój internetu, do 22 lipca możesz zgłosić się do konkursu i wygrać pakiet usług o wartości 100 tys. zł, który pozwoli przeprowadzić ci twoją własną „cyfrową rewolucję”.

  • Partnerem materiału jest mBank.
Advertisement