Coś dziwnego dzieje się z cenami. Stopy na dnie, a inflacja bazowa podskakuje

Z szybkiego szacunku GUS wynika, że wzrost cen w kwietniu rzeczywiście przystopował, ale nie było to wcale ostre hamowanie.

Ceny towarów i usług konsumpcyjnych według szybkiego szacunku w kwietniu 2020 r. w porównaniu z analogicznym miesiącem ub. roku wzrosły o 3,4 proc. (wskaźnik cen 103,4), a w stosunku do poprzedniego miesiąca utrzymały się na tym samym poziomie (wskaźnik cen 100,0)

– podał w czwartek Główny Urząd Statystyczny.

Bizblog.pl poleca

Inflacja bez niespodzianek. Na pewno?

Dokładnie takiego odczytu spodziewał się rynek. Czwartkowy odczyt CPI był zgodny ze średnią prognoz analityków ankietowanych przez PAP (3,4 proc. rok do roku i 0,0 miesiąc do miesiąca).

W marcu, pierwszym miesiącu, w którym można było spodziewać się wpływu epidemii na dane rynkowe, ceny towarów i usług konsumpcyjnych wzrosły o 4,6 proc. rok do roku (przy wzroście cen usług o 6,5 proc. i towarów o 3,8 proc.).

Generalnie ekonomiści obawiają się, że w kolejnych miesiącach dojdzie do hamowania wzrostu cen, ba, NBP i niektórzy eksperci wspominają o nastaniu deflacji. Tymczasem analitycy mBanku zwracają uwagę na ciekawe zachowanie inflacji bazowej…

Przed nami ciekawe tygodnie. Co z inflacją bazową?

Gdy w grudniu po raz pierwszy od wielu miesięcy CPI osiągnął poziom 3,4 proc. (najwyższy wtedy od siedmiu lat). Przy tej okazji też zwracałem uwagę na zachowanie inflacji bazowej, która wyniosła 3,1 proc.

Narodowy Bank Polski oblicza inflację bazową (IB), żeby sprawdzić, czy powinien podnieść stopy procentowe, czy nie. Nie bierze pod uwagę grup towarów i usług, których ceny są najbardziej wrażliwe na czynniki zewnętrzne, na przykład żywność czy paliwa. Wzrost IB tudzież spadek oznacza zwykle trwalszy trend niż wzrost sezonowy wywołany na przykład przez drożejące warzywa i owoce. Po grudniowym skoku IB ekonomiści zapowiadali w styczniu, że w I kw. 2020 r. CPI wzrośnie powyżej 4 proc., spodziewając się też reakcji w postaci podwyższenia stóp procentowych.

Właśnie, żeby spowolnić (a raczej dostosować do odpowiedniego poziomu) wzrost cen Rada Polityki Pieniężnej może podnieść stopy procentowe i wtedy będziemy płacić wyższe raty w banku, ale jeśli oszczędzamy, dostaniemy wyższy procent. Epidemia wszystko wywróciła do góry nogami. RPP w reakcji na epidemię COVID-19 obniżyła stopy już dwukrotnie do najniższego poziomu w historii. Wszystko po to, by obniżyć koszt pieniądza i zwiększyć jego płynność.

A tu inflacja bazowa idzie w górę… Na pewno wrócimy do tego po opublikowaniu pełnych danych CPI w kwietniu.