Ceny prądu zamrożone. Za chwilę poznamy szczegóły energetycznych rekompensat

Wypłata rekompensat za zaniżone ceny prądu ma ruszyć po wakacjach. Za chwilę kończą się konsultacje społeczne w tej sprawie. Tymczasem odbiorcy końcowi, w tym samorządy, mają 28 dni na złożenie oświadczenia potwierdzającego status odbiorcy końcowego, z którego wynika uprawnienie do utrzymania ceny energii elektrycznej w II półroczu 2019 r.

Ustawa o zamrożeniu cen prądu jest podpisana, ale żeby przepisy nabrały mocy i faktycznie ratowały Polaków przed coraz droższą energią z węgla, trzeba dochować paru formalności.

Czytaj też:

Po pierwsze, regulacje wprowadzają obowiązek złożenia oświadczenia przez odbiorcę końcowego, o ile nie jest z grupy taryfowej G (m.in. domy akademickie, internaty, hotele robotnicze, klasztory, plebanie, wikariaty, rezydencje biskupie, domy opieki społecznej, czy domy dziecka). 

Ma to wyklarować sytuację dla spółek obrotu, które dzięki tym oświadczeniom poznają specyfikację odbiorców. Chociażby to, czy jest małym, czy średnim przedsiębiorcą. Tak muszą zrobić Jednostki Samorządu Terytorialnego, czy dyrektorzy szpitali. I lepiej, żeby o tym nie zapomnieli. Czas mają do 27 lipca. 

Zwracam uwagę, że niezłożenie oświadczenia w ww. terminie skutkować będzie brakiem możliwości utrzymania ceny energii elektrycznej z dnia 30 czerwca 2018 r. w II półroczu 2019 r. – przestrzega rzecznik Małych i Średnich Przedsiębiorstw.

Ceny prądu zamrożone dla aż ponad 17 mln odbiorców

Zamrożenie cen prądu w drugim półroczy dotyczy przeszło 61 tys. instytucji sektora finansów publicznych (w tym JST), prawie 2 tys. mikrofirm i blisko 57 tys. małych firm. Dotyczyć to będzie też jak najbardziej 15 mln gospodarstw domowych. W sumie do grudnia wyższych cen za energię elektryczną nie odczuje ok. 98 proc. odbiorców końcowych, czyli przeszło 17 mln podmiotów. 

To efekt porozumienia między rządem Mateusza Morawieckiego a Komisją Europejską. W trakcie negocjacji nie było innego wyjścia, jak poświęcić średnie i duże przedsiębiorstwa, których bezpośrednio zamrożenie cen prądu nie dotyczy. Dla nich przewidziane są dopłaty w ramach pomocy de minimis. Nie może być to jednak więcej niż 200 tys. euro w ciągu trzech lat podatkowych.

Ceny prądu z podziałem na podmioty.

Najpierw konsultacje, potem wypłaty

Na zamrożeniu cen prądu najbardziej zatem mogą stracić firmy sprzedające energię. By odczuły one to w najmniejszym stopniu lub w ogóle, Ministerstwo Energii przygotowało specjalny system rekompensat. Ich koszt za cały 2019 r. to od 4,2 do 4,3 mld zł. By do nich z kolei mogło w ogóle dojść, Ministerstwo Energii musiało rozpocząć ustalenia międzyresortowe i konsultacje społeczne. Te ostatnie za chwilę się kończą — potrwają jeszcze tylko do 10 lipca. Pierwsze wypłaty miałyby zaś nastąpić we wrześniu.

Wypłaty rekompensat rozpoczną się we wrześniu i zakładamy, że potrwają do końca października lub połowy listopada w zależności od sprawności składania wniosków przez zainteresowane podmioty. Wstępny szacunek wskazuje, że na te rekompensaty za pierwsze półrocze wydamy 2,1–2,3 mld zł — mówi minister energii Krzysztof Tchórzewski.

Na teraz sprawa załatwiona, a co za rok?

Wszystko wskazuje na to, że jesteśmy świadkami ostatniego odcinka serialu pt. “Podwyżki cen prądu w Polsce”. Ale zadowolonych z tego faktu informujemy, że niestety w przyszłym roku szykuje się kolejny sezon. Tym razem nikomu nie będzie do śmiechu. Ma być bardzo poważnie, przynajmniej dla naszych kieszeni. 

Bo główny reżyser: Unia Europejska węgla już nie kocha i raczej na zmianę uczuć nie ma już co liczyć. Odwrotnie: w najbliższych latach należy spodziewać się coraz więcej mechanizmów, które będą nakłaniać gospodarki uzależnione w dużej mierze od węgla do zmiany torów. Stąd podwyżka cen emisji CO2, stąd ogłoszenie przez UE neutralności klimatycznej

Najlepszą receptą dla polskiej gospodarki – z dominującą pozycją węgla i nadającą się tylko do pilnej wymiany infrastrukturą – jest rynek lokalizacyjny. W takim rozwiązaniu cena w systemie nie jest wyznaczania jedynie kosztem produkcji, ale także kosztem dostarczenia jej do odbiorcy. Tak przynajmniej uważają autorzy raportu Forum Energii pt. “Rynek lokalizacyjny w Polsce. Bezpieczeństwo dostaw, koszty i wpływ na transformację energetyczną”.

Ciekawie kształtuje się dyskusja o rynku energii w Polsce. Chcemy racjonalnych cen, chcemy zwiększyć konkurencję, chcemy bezpieczeństwa dostaw energii elektrycznej. Celem rynku powinno być dawanie możliwości odtwarzania infrastruktury technicznej. W obecnym modelu funkcjonowania rynku towarem jest energia, przesył i moc. My uważamy, żeby towarem było też dostarczenie energii w konkretne miejsce w systemie. Naszym zdaniem, rynek przestał wysyłać poprawne sygnały. Rynek lokalizacyjny to rynek hurtowy, który działa nie tylko w oparciu o koszt produkcji, przesyłu, ale w cenie oprócz kosztu wyprodukowania energii jest też dostarczenie jej w konkretne miejsce systemu. Funkcjonuje w oparciu o koszt krańcowy, czyli wygrywa najtańsza usługa według merit order, nie musi to być jednostka wytwórcza. Jest to bardzo dużo małych rynków, gdzie ceny wyznaczane są lokalnie — przekonuje współautorka raportu i prezes Forum Energii Joanna Maćkowiak-Pandera.

Ceny prądu a inflacja.

Przed zmianami nie uciekniemy. Tak jak przed podwyżkami.

Dyskusja o polskim rynku energii dopiero tak naprawdę się rozpoczyna. Dla ekspertów jest jasne, że będziemy musieli znacząco zmieniać układ sił w naszym miksie energetycznym, gdzie do tej pory panuje i rządzi niepodzielnie węgiel (ok. 77 proc. udziału). Tak UE, jak i cały świat starają się od węgla uciekać. Jak Polska też w końcu też tego nie zacznie, to będzie oznaczało kłopoty dla naszej gospodarki. Ale wcześniej odczujemy je w swoich kieszeniach.

Z ostatnich prognoz wynika, że w przyszłym roku podwyżkom cen prądu w Polsce nie powinno być jakoś szczególnie samotnie. Już teraz miasta jak oszalałe podwyższają opłaty za odbiór śmieci. Z kolei czerwiec był kolejnym miesiącem tego roku, w którym rosły odczuwalnie ceny żywności i artykułów spożywczych. Zostawiają przy okazji w tyle prognozy w tym względzie prognozy NBP. Ostatnio eksperci wskazują, że inflacja może osiągnąć poziom nawet 4 proc.

Naszym zdaniem tendencja wzrostowa utrzyma się w nadchodzących kwartałach, powodując wzrost do prawie 3 proc. na koniec roku i prawie 4 proc. na początku 2020 roku. Z ryzykiem dotknięcia tego poziomu, jeśli skok cen żywności i energii przekroczy nasze założenia – mówi dla money.pl Piotr Bielski, dyrektor departamentu analiz w Santanderze.