Zdalni pracownicy CD Projektu na przymusowym urlopie. Inwestorzy wpadli w popłoch

Według nieoficjalnych informacji Bloomberga programiści CD Projektu, którzy pracują z domów, od dwóch tygodni są odcięci od prac nad „Cyberpunkiem”. To bardzo zła wiadomość w kontekście szykowanej łatki. Od rana kurs polskiego gamedeva leci w dół. Ostatni raz tak niską wycenę widzieliśmy na początku stycznia.

Po fali krytyki, jaka spłynęła na „Cyberpunka” po premierze, wyrzuceniu gry ze sklepu Sony i pozwach od inwestorów wydawało się, że CD Projekt czeka nieco spokoju.

Bizblog.pl poleca

Programiści mieli ruszyć z kopyta i w ekspresowym tempie przygotować dwie duże łatki, które miały sprawić, że najnowsza produkcja RED-ów będzie grywalna na konsole starszej generacji. W dalszych planach było odzyskanie zaufania graczy, uruchomienie trybu multiplayer i prace nad nową odsłoną Wiedźmina.

Nic z tego. Najpierw media z prędkością błyskawicy obiegła wieść o włamie dokonanym przez hakerów. Cyberprzestępcy mieli uzyskać dostęp do kodu źródłowego gry, ale również do danych osobowych pracowników takich jak numery PESEL. Spółka poleciła programistom zgłoszenie się do odpowiednich urzędów i zamrożenie swoich kont bankowych.

CD Projekt stracił kły

Sprawa włamu nie zdążyła jeszcze ucichnąć, a już okazało się, że jego reperkusje sięgają zdecydowanie głębiej. Według informatorów Bloomberga programiści CD Projektu od dwóch tygodni nie mogą zalogować się do wirtualnych stacji roboczych. Firma odcięła im zdalny dostęp tuż po ataku.

Problem w tym, że w trakcie pandemii duża część osób pracujących nad „Cyberpunkiem” pracuje poza biurami w Warszawie. Niedawno CD Projekt informował o przesunięciu premiery łatki 1.2 na marzec. Po najnowszych doniesieniach wszystko zaczyna składać się w jedną całość. I jednocześnie każe zastanowić się, czy nowy termin jest możliwy do dowiezienia.

Twórca „Cyberpunka” szuka dna

Inwestorzy wpadli w popłoch. O ile sam news o przesunięciu wydania patcha wywołał umiarkowane spadki, to rewelacje brytyjskiego medium mocno nastraszyły posiadaczy akcji gamedeva. Po godzinie 10.00 wycena waloru spadała już o 3 proc.

Tak nisko CD Projekt nie był wyceniany od 8 stycznia, gdy UOKiK zapowiedział, że odezwie się do twórcy „Cyberpunka” prosząc „o wyjaśnienia problemów z grą” i podjętych przez nią działań.

Piątek nie jest zresztą dobrym dniem dla warszawskiej giełdy. Po rozpoczęciu sesji WIG20 poleciał w dół. Nura dały praktycznie wszystkie duże spółki notowane na GPW.