Ban na e-papierosy? Polacy się zapłaczą, gdy po wyborach zmienią się przepisy

Inspekcja Handlowa wykryła nieprawidłowości na rynku e-papierosów, związane z promocją i dystrybucją tych produktów wśród nieletnich. Na dodatek według szefa Głównego Inspektoratu Sanitarnego Jarosława Pinkasa e-papierosy mogą być wykorzystywane do wapowania substancji odurzających, dlatego należy ograniczyć do nich dostęp.

Wapowanie lub vaping polega na wdychaniu pary wodnej z zawartością substancji tytoniowych za pomocą urządzenia inhalacyjnego zasilanego akumulatorem. E-papierosy coraz częściej zastępują ich tradycyjne odpowiedniki. Istotną różnicą jest to, że podczas wapowania nie zachodzi proces palenia tytoniu.

O pomyśle zmian w prawie poinformował Jarosław Pinkas w rozmowie z „Dziennikiem Gazetą Prawną”. Szef GIS stwierdził, że przepisy dotyczące rynku e-papierosów wymagają uregulowania, a jednym z priorytetów jest ograniczenie ich dostępności wśród młodzieży.

„Nie znaczy to, że nie interesują nas dorośli konsumenci. Z myślą o nich też będziemy wprowadzać zmiany.”

Jego zdaniem zmiany w prawie powinny wejść w życie po wyborach.

Nikt w Europie nie lubi tak e-dymka jak Polacy. Według danych e-Smoking Institute w Polsce już w 2016 r. było 1,7 mln użytkowników e-papierosów. 

Obecne przepisy wymagają od producentów m.in.: informacji na opakowaniu, dotyczącej zawartości nikotyny i innych składników, a także określenia przeciwwskazań i możliwych niekorzystnych skutków inhalacji. Konsument ma mieć świadomość właściwości uzależniających produktu oraz jego toksyczności.

Producenci e-papierosów nie mogą publikować materiałów reklamowych z wyłączeniem wydawnictw, które są przeznaczone jedynie dla osób, prowadzących handel elektronicznymi inhalatorami nikotyny. Zakazane jest również sponsorowanie imprez przez producentów tego typu produktów.