Akcyza na płyn do e-papierosów faworyzuje zagraniczne koncerny. I uderza w polskie firmy

Wprowadzone w październiku nowe stawki akcyzy faworyzują część graczy na rynku, całkowicie zmieniając branżę tytoniową i e-papierosową. Wśród wygranych nowych przepisów można wskazać międzynarodowe koncerny tytoniowe produkujące płyny do e-papierosów. Przegranymi zostały za to małe i średnie polskie firmy oraz producenci podgrzewaczy tytoniu, którzy zapłacą kilkukrotnie wyższą daninę od swoich konkurentów.

Od 1 października alternatywy do papierosów zostały objęte nowymi stawkami akcyzy. Dla e-papierosów  podatek wynosi 0,55 zł/ml. Oznacza to, że im mniej zużywanego płynu, tym niższa akcyza płacona przez producenta.

W praktyce poszkodowanymi będą więc producenci płynów do starszych generacji e-papierosów, które zużywają prawie 4 razy więcej płynu niż nowsze e-papierosy na wkłady z płynami. Płyny do mniej wydajnych e-papierosów produkuje u nas sektor polskich MŚP, a wkłady z płynami – międzynarodowe koncerny tytoniowe.

Modele e-papierosów w tzw. systemie otwartym posiadają zbiorniki na płyn i w ich wypadku dzienne zużycie jest szacowane na 4,2 ml. Z badań przeprowadzonych przez Kantar na zlecenie Krajowej Izby Gospodarczej wynika, że przekłada się to na 2,31 zł akcyzy dziennie w przeliczeniu na jednego konsumenta.

Bizblog.pl poleca

Równi i równiejsi

Dla polskich firm z branży e-papierosowej to fatalna wiadomość. Nadwiślański rynek zdominowany jest właśnie przez polskie przedsiębiorstwa z sektora małych i średnich przedsiębiorstw. Inaczej sytuacja wygląda w przypadku nowszej generacji e-papierosów na wkłady z płynem – tu wśród producentów wyraźnie dominują koncerny tytoniowe.

Jak wynika z badania zleconego przez Krajową Izbę Gospodarczą, dzienne zużycie płynu w e-papierosie na wkład szacowane jest na 1,1 ml, co przekłada się na akcyzę w wysokości 60 groszy płaconej przez producenta takiego wkładu. W praktyce wysokość daniny jest jednak związana z wielkością wkładu i wynosi 38 groszy dla wkładów 0,7 ml, 93 grosze dla 1,7 ml i 1,10 zł dla 2 ml.

Na tej sytuacji zyskują przede wszystkim międzynarodowe koncerny tytoniowe, bo w rezultacie e-papierosy na wkłady z płynem (tzw. „zamknięte systemy e-papierosowe”) są najbardziej preferencyjnie opodatkowaną kategorią spośród wszystkich na rynku.

Produkujące takie wkłady koncerny tytoniowe płacą nawet 6-krotnie niższy podatek niż ich mali i średni polscy konkurenci, które też produkują te płyny, ale do starszych generacji e-papierosów. Co więcej, akcyza płacona przez producentów wkładów do e-papierosów jest nawet 25-krotnie niższa niż ta płacona przez producentów zwykłych papierosów.

Źródło: Krajowa Izba Gospodarcza, 2020. Dane: Kantar 2020.

Gdzieś między tymi dwoma grupami znajduje się jeszcze druga alternatywa do papierosów na polskim rynku, również dotknięta przez podwyżki podatków. To producenci podgrzewaczy tytoniu, takich jak IQOS czy GLO. Produktów stosunkowo niszowych, mających najniższe udziały w rynku ze wszystkich produktów

Od początku października wkłady do podgrzewaczy są opodatkowane stawką 305,39 zł/kg tytoniu. W jednej paczce takich wkładów tytoniu jest około 6,4 grama, więc – według wyliczeń Kantar – od każdej paczki wkładów ich producent musi odprowadzić 1,95 zł akcyzy. Czyli nawet 5-krotnie więcej niż w przypadku producentów wkładów z płynami do e-papierosów.

Rząd zaprojektował więc dość skomplikowany system podatkowy, który dzieli firmy działające w branży tytoniowej na równych i równiejszych. Eksperci alarmują, że dla polskich małych i średnich firm produkujących płyny może się to fatalnie skończyć.

A co z konsumentami e-papierosów?

Z ubiegłorocznego badania CBOS wynika, że ponad 46 proc. użytkowników alternatyw do papierosów przywiązało się do nich ze względu na to, że są „stosunkowo tanie”. Lepszy smak czy mniejsza szkodliwość dla zdrowia względem zwykłych papierosów były wskazywane przez respondentów dopiero na kolejnych miejscach.

To pokazuje, że przeciętny konsument e-papierosów czy podgrzewaczy tytoniu może być bardzo wrażliwy na podwyżki cen. Co za tym idzie, duże różnice w wysokości akcyzy zapewne mocno namieszają w branży tytoniowej.

W tym kontekście pocieszające jest przynajmniej to, że akcyza na tradycyjne papierosy pozostaje zdecydowanie najwyższa, sięgając 9 zł za paczkę. A to wciąż będzie zniechęcać Polaków do puszczania klasycznego dymka, zawierającego ogrom rakotwórczych substancji. Choć patrząc na rekordowe wyniki sprzedaży papierosów w Polsce (ponad 45 mld sztuk w ubiegłym roku), które rosną nawet pomimo pandemii i 10 proc. podwyżki akcyzy na papierosy z początku roku, trudno zachować w tej kwestii pełny optymizm.