Felietony

Przez testowanie nowych aut moja lista wymagań rośnie. Nie wyobrażam sobie już samochodu bez tych elementów

Felietony 03.08.2019 228 interakcji
Mikołaj Adamczuk
Mikołaj Adamczuk 03.08.2019

Przez testowanie nowych aut moja lista wymagań rośnie. Nie wyobrażam sobie już samochodu bez tych elementów

Mikołaj Adamczuk
Mikołaj Adamczuk03.08.2019
228 interakcji Dołącz do dyskusji

Samochody, które są udostępniane przez importerów do testów dziennikarskich, są zwykle doposażone po dach. To sprawia, że gdybym miał kupić sobie auto, musiałbym sięgnąć głęboko do kieszeni.

Miejski samochód za 180 tysięcy złotych? A może limuzyna za 800 tysięcy? Proszę bardzo: w tak zwanych parkach prasowych importerów można znaleźć prawie wszystkie modele… i właściwie wszystkie są w niesamowicie bogatych konfiguracjach. Czasami ich wyposażenie bywa wręcz absurdalne. Takie wersje nie wyjeżdżają z salonów.

Cel jest oczywisty: po pierwsze, trzeba pokazać możliwości technologiczne producenta i sprawić, by dziennikarz zapoznał się z nowinkami. Musi poznać, jak działają dane systemy. Po drugie (a może po pierwsze?), lepiej wyposażonym samochodem przyjemniej się jeździ. A to zwiększa szanse na pozytywną recenzję wozu. Czasami mam wrażenie, że gadżety w testówce mają po prostu przykryć niedostatki samochodu.

Do dobrego łatwo przywyknąć.

Takie testy potrafią podnieść oczekiwania względem auta. Niestety, teraz nie wyobrażam sobie już kupna nowego wozu bez kilku elementów, do których zdążyłem przywyknąć podczas pracy. Napiszecie, że jestem rozpieszczony? Śmiało. Jestem!

1. Aktywny tempomat

Tesla Model 3 Polska
Jeśli jedziesz Teslą, przesuń tę dźwigienkę dwa razy w dół.

Kiedyś nie znosiłem aktywnego tempomatu. Przeszkadzało mi, że hamuje przed poprzedzającymi samochodami z ogromnym zapasem miejsca. Pewnie znacie taką sytuację: jedziemy dwupasmówką na prawym pasie i zbliżamy się do ciężarówki. Chcemy zmienić pas na lewy i ją wyprzedzić, ale tam akurat jedzie ktoś szybszy. Normalnie nie musielibyśmy zwalniać, tylko podjechalibyśmy bliżej ciężarówki, w tym czasie auto na lewym by nas minęło, a my wjechalibyśmy płynnie za nim. Ale przy aktywnym tempomacie system wykrywa, że zbliżamy się do wolniej jadącego pojazdu i zaczyna hamować. Przez to tracimy prędkość i musimy przepuścić nie jeden, ale całą kawalkadę wozów na lewym pasie.

Irytujące. Właśnie z tego powodu unikałem aktywnych tempomatów. Ale gdy zacząłem więcej jeździć w trasy, bardzo je doceniłem. Nauczyłem się już ich używać na tyle, by nie dopuszczać do takich sytuacji, jak ta opisana wyżej. No i mam wrażenie, że same systemy też są coraz lepsze.

Zwłaszcza w połączeniu z asystentem utrzymania pasa ruchu, taki tempomat bardzo uprzyjemnia podróż przez Polskę. Za granicą zresztą też – może nawet bardziej, bo tam ruch jest zwykle spokojniejszy i nikt nie wjeżdża nam przed maskę, gdy nasz samochód utrzymuje spory odstęp od poprzedzającego.

Ogólnie – jeśli już tempomat, to aktywny!

2. Reflektory LED

Mazda 3 wyposażenie

Mogą być laserowe (jak na zdjęciu), nie pogardzę też porządnym ksenonem. Najlepiej z automatycznymi „długimi”. Dlaczego dobre światła są ważne? Do tego chyba nie trzeba nikogo przekonywać. Wystarczy raz przejechać się nocą samochodem, który takie ma. Powrót do egzemplarza z gorszymi światłami jest niczym zdjęcie okularów, gdy jest się krótkowidzem. Dobrze, że noszę soczewki kontaktowe.

3. Jak najlepszy zestaw audio

Audi Q8 50 TDI

Dopiero co pożegnałem Porsche Panamerę GTS z zestawem firmy Burmester za 34 707 zł. Zdziwiłem się, ale naprawdę te pieniądze było tam… słychać. Obawiam się, że teraz żadne audio już mnie nie zadowoli (łącznie z tym porównywalnym cenowo z Audi – było gorsze). Tak czy inaczej, zrobiłem się wybredny. Do audiofila mi daleko i raczej nie będę teraz zwracał uwagi na to, z jakiego materiału wykonane są śrubki w głośnikach. Ale… dobre audio w aucie to dla mnie podstawa. W korku stoi się przyjemniej, gdy słuchamy czegoś dobrego (na przykład Dosskozy Stachursky’ego).

4. Kamera cofania

„Naucz się jeździć, a nie polegasz na kamerze!”, ewentualnie „Kiedyś nie było kamer i kierowcy umieli cofać!”. Tak, znam to. Oczywiście, macie rację.

Ale kamera cofania to cudowny wynalazek. Po pierwsze dlatego, że po prostu strasznie ułatwia parkowanie. Po drugie dlatego, że w nowych autach robi się niezbędna. Mają zwykle na tyle małe szyby i grube słupki, że do tyłu na skos nic nie widać. Sytuację ratuje kamera z szerokim kątem. W Stanach Zjednoczonych taki gadżet jest już wymagany prawem. Dla mnie… też jest obowiązkowy w nowym aucie.

5. Podgrzewanie kierownicy

BMW 745Le test 2019

Wiem, że jest lato, więc raczej nikt nie myśli o mrozach. Ale gdy nadejdzie już zima, mogę wcale nie mieć podgrzewanych foteli. Najważniejsza jest podgrzewana kierownica, bo to ręce najbardziej mi marzną. I nie znoszę jeździć w rękawiczkach, zwłaszcza że nie w każdych da się obsługiwać ekran dotykowy. A co do ekranów… to ich akurat mogłoby nie być.

6. Automatyczna skrzynia biegów

Czasami lubię mieć „kontrolę nad pojazdem”, jak głosi znany mem. Ale dzieje się tak w samochodach zabytkowych i w niektórych roadsterach i hot hatchach. W wozie na co dzień – dopuszczam wyłącznie automat. Ręczna zmiana biegów w zwykłym samochodzie nie ma żadnego sensu i nie daje żadnej przyjemności. Ostatnio zacząłem nawet tolerować skrzynię CVT. Chyba się starzeję. Albo zmądrzałem. Albo wręcz przeciwnie…

Są też takie elementy, które uważam za zupełnie zbędne. Nie mogę przyzwyczaić się do systemów bezkluczykowych, bo zwykle i tak wyciągam kluczyk z kieszeni. Nie używam Android Auto, nie otwieram szklanego dachu (po co, skoro szumi?) i nie widzę sensu w gigantycznych felgach i oponach o niskim profilu. Ale o tym może kiedyś napiszę oddzielny tekst.

A wy bez czego nie kupilibyście samochodu?

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać

Autoblog na Instagramie

Autoblog na Instagramie