Testy aut nowych

W nowym BMW 745Le miło udaje się prezesa. I można udawać, że oszczędzamy paliwo

Testy aut nowych 01.08.2019 116 interakcji
Mikołaj Adamczuk
Mikołaj Adamczuk 01.08.2019

W nowym BMW 745Le miło udaje się prezesa. I można udawać, że oszczędzamy paliwo

Mikołaj Adamczuk
Mikołaj Adamczuk01.08.2019
116 interakcji Dołącz do dyskusji

Nareszcie: po liftingu hybrydowe BMW 7 „dostało” silnik o sześciu cylindrach, zamiast wcześniejszej dwulitrówki. Ale właściciela auta to i tak niewiele obchodzi. On siedzi z tyłu. To najlepsze miejsce w całym wozie.

„Panie kierowco, proszę jechać łagodniej. Strasznie pan szarpie…” – powiedziałem, po czym poprawiłem się na wielkim, rozłożonym fotelu. Wyciągnąłem nogi, ustawiłem masaż i podgłośniłem telewizor. Akurat leciał jakiś koncert z Opola. Rany, to Maryla Rodowicz jeszcze występuje?!

Chwilę później jej repertuar trochę mnie znużył. Wcisnąłem głowę w zagłówek mięciutki jak chmurka i zacząłem bujać w obłokach. Zapach wysokiej jakości skóry, cichutki szum i lekkie kołysanie szybko mnie uśpiły. Śniłem o jeździe Porsche 911 po torze, gdy nagle obudził mnie wrzask.

„Mikołaj, do cholery, mam już dosyć tego jeżdżenia. Zamieniamy się, teraz ty wsiadasz za kierownicę!”. Zanim zdołałem powiedzieć coś w stylu „Takim tonem do prezesa?! Jesteś zwolniony!”, zdążyłem wybudzić się na tyle, by wrócić do rzeczywistości. Nie jestem żadnym prezesem, nawet w osiedlowym kółku wędkarskim. A mój redakcyjny kolega już długo siedział za kółkiem. Miał prawo się zmęczyć.

W tym BMW 7 lepiej siedzieć z tyłu.

BMW 745Le test 2019

O serii 7 wiele osób pisze, że jest „najbardziej sportową z limuzyn” i taką, w której to właściciel prowadzi. Cóż, być może są i tacy pechowcy. Ale w testowanym egzemplarzu najlepsze jest miejsce z tyłu po prawej stronie.

Po części za sprawą tego, że mówimy tu o wersji Long: z przedłużonym rozstawem osi. Zamiast 3070 mm, jak w „plebejskiej” krótkiej wersji, mówimy o rozstawie 3210 mm. Długość też rośnie: z 5120 mm do 5260 mm. Jeszcze trochę więcej i przydałby się przegub.

BMW 745Le test 2019

Takie wymiary przekładają się na wprost niesamowitą ilość miejsca na nogi z tyłu. Żeby w „siódemce” nie móc rozprostować nóg, trzeba by chyba nazywać się Dennis Rodman. Ale wtedy jeździ się raczej Mercedesem Kim Dzong Una.

Z tyłu siedzi się dobrze również za sprawą pakietu „Executive Lounge”.

Kosztuje 61 792 zł, więc jego cena zbliża się do ceny np. nowej Skody Scali. Obejmuje m.in. rozkładane fotele z wysuwanym podnóżkiem (szkoda że gdy się złoży przedni, zasłania kierowcy widok w prawym lusterku), funkcje masażu i wentylacji i system rozrywki z tyłu z dotykowymi ekranami. Są też stoliczki, a nawet lusterka do makijażu. Żeby zawsze móc sprawdzić, jak wygląda człowiek sukcesu.

BMW 745Le test 2019

Poza tym, z tyłu… nie widać przedniego grilla poliftowej serii 7. Ktoś mógłby powiedzieć, że przecież gdy jedziemy z przodu, to też go nie widać. Ale czasami można np. manewrować przy szklanej ścianie i zobaczyć odbicie wozu. Takie rzeczy się zdarzają!

Choć, co do grilla: muszę coś powiedzieć.

BMW 745Le test 2019
Ewolucja zaszła za daleko.

Gdy zobaczyłem odświeżoną serię 7 na zdjęciach, pomyślałem sobie „styliści powariowali”. Gdy później oglądałem ten samochód na żywo, podczas targów w Poznaniu, pomyślałem, że „chyba nie jest aż tak źle”. A gdy teraz jeździłem nim przez kilka dni, uznałem, że po prostu jest tylko trochę za duży. I że wolałem poprzedni, z odmiany przed modernizacją. I tyle. Nie jest tak tragicznie. Mimo że na zdjęciach wygląda gorzej.

BMW 745Le test 2019
ZJEM CIĘ.

Poza tym, tak wielki grill pasuje do wielkiego samochodu. Cała seria 7 nie jest dyskretna. Wręcz przeciwnie. Oszczędza właścicielowi gardło. Nie musi on bowiem bez przerwy krzyczeć „JESTEM BOGATY!”. Wystarczy, że przejedzie się serią 7. Wszyscy i tak będą wiedzieć.

Ale nie będą nic słyszeć.

BMW 745Le test 2019

Mało tego – jeśli nie będą uważać, mogą władować się prosto pod koła BMW. Wtedy grill ich pożre, a rura wydechowa z tyłu wypluje. Wszystko dlatego, że testowany egzemplarz to odmiana hybrydowa o nazwie 745Le. „E” jak „ekologiczny”, „ekonomiczny” albo „elektryczny”, przynajmniej chwilowo. To sprawia, że może jechać bezszelestnie.

To nie jest pierwsza hybrydowa odmiana serii 7. Mało tego: nawet w tej generacji można już było kupić taką wersję. Ale wtedy konstruktorzy BMW popełnili taki sam błąd, jaki ostatnio zrobili ich koledzy z Range Rovera: zestawili w tak dużym aucie silnik elektryczny z motorem benzynowym, który miał zaledwie dwa litry pojemności i cztery cylindry. To sprawiało, że po włączeniu się napędu spalinowego, do uszu kierowcy i pasażerów dochodziły odgłosy, które nie pasują do pachnącego skórą wnętrza „siódemki”.

BMW 745Le test 2019

Teraz naprawili swój błąd.

W nowej wersji, „elektryk” współpracuje z trzylitrowym silnikiem benzynowym. Ma sześć cylindrów i przyzwoicie brzmi. Oczywiście słychać go na tyle, na ile pozwolili na to twórcy wozu. Czyli nie za mocno, ale… pomruk silnika R6 dodaje tu trochę klimatu. A na pewno go nie odejmuje, jak poprzednio robiła to dwulitrówka.

BMW 745Le test 2019

Moc całego samochodu to całkiem imponujące i zupełnie wystarczające 394 KM (sam silnik spalinowy ma 286 KM). Moment obrotowy wynosi jeszcze lepsze 600 Nm, dostępne już od 1500 obrotów. Za przeniesienie tego na asfalt odpowiada skrzynia automatyczna o ośmiu przełożeniach.

Jest to hybryda plug-in.

Jej akumulatory zostały o 20 proc. powiększone względem poprzednika. Teraz zasięg „na prądzie” wynosi około 50 kilometrów, ale to oczywiście zależy od stylu jazdy czy np. ustawień klimatyzacji. Jeśli ktoś będzie cisnął 140 km/h (czyli z maksymalną „elektryczną” prędkością), zasięg skończy mu się szybciej i włączy się silnik spalinowy.

BMW 745Le test 2019

Nie jestem wielkim fanem hybryd plug-in. Uważam, że powstały głównie po to, by spełniać wyśrubowane normy emisji spalin, a ich przydatność na co dzień jest średnia. Owszem, gdy akumulatory są pełne, da się zużyć w korkach zaledwie 2,9 litra benzyny na 100 km (taki wynik zanotowałem). Ale co z tego, skoro zasięg zaraz się kończy i trzeba jeździć na „spaliniaku”? Wtedy spalanie wynosi adekwatne do wymiarów i osiągów auta okolice 13 litrów w mieście i ok. 11-12 na autostradzie. Żeby było mniej, trzeba stać BMW przy ładowarce przez kilka godzin. Albo doładować akumulator z silnika spalinowego. Wtedy działa zasada znana każdemu biznesmenowi, którego stać na serię 7: „żeby wyjąć trzeba włożyć”. Czyli żeby „elektryk” się naładował, najpierw trzeba zużyć dużo więcej benzyny niż normalnie. Ile w tym sensu? Niewiele.

Zresztą tu nie chodzi o oszczędzanie.

BMW 745Le test 2019

Koszt samochodu widocznego na zdjęciach to grubo ponad 700 tysięcy złotych. Ma prawie wszystko, co da się zamówić do serii 7: od wspomnianego pakietu „król siedzi z tyłu”, przez przepiękną, pikowaną skórzaną tapicerkę, panoramiczny szklany dach (również – a może przede wszystkim – z tyłu), aż po zestaw audio, który pozwala usłyszeć, że perkusiście upadły pałeczki w przerwie między utworami.

Czy naprawdę ludzie, których stać na takie auto, oszczędzają na paliwie? Oczywiście, wszyscy słyszeliśmy historie typu „dorobił się milionów, bo odmawiał sobie drożdżówki w szkole”, ale… nie wszyscy w nie wierzymy. Przynajmniej ja nie wierzę.

BMW 745Le test 2019BMW 745Le test 2019

Taka hybryda plug-in może mieć sens jako wizerunkowy manifest „patrzcie, nie truję aż tak, mimo że mam wielką limuzynę”. Ewentualnie jako środek transportu w krajach, w których wjazd do centrum miast jest ograniczony. Wiecie – Skoda Citigo nie wjedzie, bo jest trucicielem. Mierzące tyle, co karawan Polonez Bella BMW 7? Zapraszamy.

Chyba lepiej jednak kupić zwykłą wersję benzynową.
BMW 745Le test 2019

Mimo że 745Le jeździ sensownie. Gdy w końcu kolega kazał mi usiąść za kierownicą, nie było tak źle. Ten samochód jest szybki (5,3 s do 100 km/h), jeśli nie boimy się obelg dobiegających z tylnej kanapy. Przełączanie między źródłami napędu przebiega płynnie, podobnie jak zmiana biegów. „Siódemka” ma tylko dziwny, bardzo mocno wspomagany układ kierowniczy. Czucia jest tu tyle, co podczas gry na Xboxie. Ale za to cudownie resoruje. Każda droga wydaje się równa jak stół. Albo przynajmniej jak stolik z tyłu, na którym można oprzeć laptopa i napisać ten artykuł. A niech to, sami widzicie – znowu ciągnie mnie jednak na tylne siedzenie. Tomek, proszę, poprowadź znowu…

BMW 745Le test 2019

A na koniec: jeszcze kilka słów od redaktora prowadzącego. Jako że – w przeciwieństwie do mnie – pełni on jakąś funkcję kierowniczą, z tyłu jechał jeszcze dłużej. Spisał więc swoje spostrzeżenia. Sam jestem ich ciekawy, bo [redaktor prowadzący wyrywa klawiaturę]

Tu redaktor prowadzący Autobloga, dzień dobry państwu. Pojechałem BMW 745 Le do Bielska-Białej i z powrotem jednego dnia, przy czym w jedną stronę prowadziłem, w drugą byłem wieziony z tyłu. Moje absolutnie ulubione akcesorium tego wozu to stolik dla pasażera z tyłu z prawej strony. Jest tylko jeden na cały samochód, bo wiadomo że prezes siedzi z tyłu z prawej, odwrotnie niż w przypadku wożenia dyplomatów – w autach dyplomatycznych najbardziej prestiżowe jest miejsce za kierowcą. Stolik ten wprawdzie nie pasuje kolorystycznie do wykończeń z tyłu, bo jest z matowego aluminium, ale wykonano go niezwykle solidnie.

Najpierw o prowadzeniu

Zacznę jednak od wrażeń z prowadzenia. Przede wszystkim potwierdzam to, co Mikołaj napisał o komforcie jazdy. Samochód płynie po drodze lepiej niż Citroen CX. W trybie Comfort, a w takim oczywiście jechałem, jest nawet nieco zbyt bujający. Można sobie go oczywiście usztywnić, zmieniając nastawy zawieszenia. Niezwykła jest lekkość, z jaką nabiera prędkości. Wyprzedzając tiry na ekspresówce można z łatwością przekroczyć dozwolone 120 km/h. Nie jest to oczywiście żadne wytłumaczenie, ale nawet lekko dociskając gaz natychmiast uzyskujemy 150-160 km/h, czego kompletnie nie czuć. Czuć to natomiast doskonale, gdy chodzi o zużycie paliwa. Może i to jest plug-in hybrid, ale jechałem za własne, prywatne pieniądze i to bardzo skutecznie powstrzymywało mnie przed osiąganiem nieprzepisowych prędkości. Jadąc 120 km/h można zużyć ok. 8,5-8,8 l/100 km w trasie. Podniesienie prędkości na odcinku autostradowym A1 do 140 km/h oznacza wzrost spalania do ok. 10 l/100 km.

BMW 745Le test 2019

Przy okazji grill potwora sprawia, że przed tym samochodem wszyscy uciekają. Choć nie jechałem szybko, auta jedno po drugim zjeżdżały na prawy pas. Często zupełnie zbytecznie, bo i ja na ten prawy pas zjeżdżałem, i jechałem sobie za nimi oszczędzając paliwo. Śmieszny widok. Mniej śmieszny widok to zasięg tego wozu po zatankowaniu wynoszący 400 km. Rozumiem, że akumulatory musiały się jeszcze gdzieś zmieścić, ale konieczność tankowania siódemy co 400 km uważam za obraźliwą.

Dosyć dziwnie działa tempomat. Jeśli dobrze zauważyłem, to nie da się ustawić tempomatu powyżej dozwolonej prędkości. Tzn. jeśli jedziemy ekspresówką, ale system rozpoznawania znaków z jakiegoś powodu pokazuje nam 100, to nie ustawimy na 120. Może jakoś się da, ale mnie się nie udało – przycisk SET po prostu nie reagował. To też zachęca do przepisowej jazdy. Natomiast nisko oceniam system utrzymania pasa ruchu. Kilka razy musiałem lekko zjechać z pasa, np. żeby nie uderzyć w samochód, który wjeżdżał na jezdnię z lewej strony. Wtedy system rozpoznawał, że opuszczam pas ruchu i szarpał kierownicą z powrotem zamiast po prostu dzwonić dzwonkiem lub wibrować. Sprzeciwiam się tak gwałtownej ingerencji w tor jazdy, jest to rzecz niebezpieczna.

Teraz o siedzeniu z tyłu

Mam taką teorię, że BMW budując „siódemkę” serii G11 nie musiało już walczyć o tytuł „najlepiej prowadzącej się dużej limuzyny”, ponieważ większość produkcji tego auta kupują Chińczycy, a im zasadniczo na tym mało zależy. Jest to już po prostu limuzyna. Z przodu dość ciasna, z tyłu wspaniała. Miękkie zagłówki pozwalają się zdrzemnąć, na ekranie można oglądać telewizję, a możliwości regulacji klimatyzacji i ustawień fotela zdają się nie mieć końca. Na prawym miejscu z tyłu czułem się jednak dziwnie, nie przywykłem do funkcji prezesa. Dlatego krótko podsumuję ten samochód: siódemka w longu nie jest autem, które kupisz dla siebie – jeśli odniosłeś życiowy sukces i chcesz mieć mocne BMW, będziesz chciał prowadzić je sam, więc pewnie wybierzesz X6 albo M5. A długie siedem jest furą, w której zdecydowanie należy być wożonym, i tym się przede wszystkim różni od E32, E38, a nawet od E65/E66.

 

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać

Autoblog na Instagramie

Autoblog na Instagramie