Wiadomości

Volkswagena I.D. jeszcze nie ma w sprzedaży, a już wiadomo, że producent będzie na nim tracił

Wiadomości 30.04.2019 67 interakcji
Piotr Szary
Piotr Szary 30.04.2019

Volkswagena I.D. jeszcze nie ma w sprzedaży, a już wiadomo, że producent będzie na nim tracił

Piotr Szary
Piotr Szary30.04.2019
67 interakcji Dołącz do dyskusji

3000 euro – tyle może tracić Volkswagen na każdym egzemplarzu bazowej wersji nowego elektrycznego hatchbacka, I.D. I trochę Niemcom zajmie, by ten stan rzeczy uległ zmianie.

Do rozpoczęcia produkcji w pełni elektrycznego Volkswagena I.D. pozostało już niewiele czasu – linia produkcyjna ma ruszyć pod koniec tego roku. Trudno powiedzieć, na ile sam Volkswagen się z tego cieszy, ponieważ okazuje się, że mniej więcej do 2025 r. Niemcy raczej nie mają co liczyć na zyski ze sprzedaży nowego modelu.

Straty będzie przynosić przede wszystkim wariant bazowy.

Jeśli wierzyć wstępnym doniesieniom, takie auto ma kosztować niespełna 130 tys. zł (bez uwzględnienia ewentualnych dopłat i innych zachęt finansowych). Przelewając taką kwotę na konto Volkswagena, wyjedziemy z salonu elektrycznym hatchbackiem wyposażonym w akumulator trakcyjny o pojemności 48 kWh, który ma pozwolić na przejechanie ok. 321 km (według cyklu WLTP). Według analityków Niemcy mogą tracić na każdym egzemplarzu nawet  13 tys. zł.

Volkswagen ID hatchback

Być może to jeden z powodów, dla którego bazowy I.D. nie trafi do sprzedaży od razu.

Najpierw w salonach pojawi się wariant Launch Edition, który będzie dysponował akumulatorem o większej pojemności (62 kWh). Dzięki temu zasięg powinien zwiększyć się do 450 km. Dla producenta ważne jest też to, że z dużym prawdopodobieństwem straty związane ze sprzedażą lepiej wyposażonych I.D. będą nieco mniejsze – choć na chwilę obecną nie są znane żadne szczegóły. Wydaje się to jednak dość prawdopodobne, zważywszy na fakt, że – pomijając pojemniejszy akumulator – dodatkowe wyposażenie nie kosztuje kroci w produkcji, a wersja Launch Edition miałaby według doniesień kosztować co najmniej 150 tys. zł.

Docelowo akumulatory o pojemności 62 kWh trafią też do zwykłych, nielimitowanych wersji Volkswagena I.D. – będzie to zapewne jedna z opcji dostępnych podczas zamawiania auta. Oprócz nich pojawią się też wersje o zasięgu sięgającym 600 km. W tym przypadku do dyspozycji dostaniemy w sumie 80 kWh, ale nie wiadomo, jak będą kształtowały się ceny takich samochodów.

Oprócz wspomnianego hatchbacka, w ofercie sukcesywnie będą się też oczywiście pojawiać inne modele – to jednak model wielkości Golfa będzie mieć przywilej najwcześniejszego pojawienia się w cennikach i – jak ma nadzieję producent – w naszych garażach i na parkingach.

Volkswagen ID hatchback
Choć auto ze zdjęć to prototyp, to kształt nadwozia wyraźnie przypomina Golfa.

Strata teraz – zysk w przyszłości.

Choć nieraz przekonywaliśmy się, że akcjonariusze oczekują natychmiastowych zysków niezależnie od tego, jak odbije się to na przyszłej kondycji firmy, w tej sytuacji mamy do czynienia z sytuacją zgoła odwrotną. Volkswagen ma na uwadze, że jeśli nie wprowadzi do sprzedaży aut elektrycznych na szeroką skalę już teraz, to wyprzedzą go inni wielcy gracze motoryzacyjnego świata – a to mogłoby mieć bardzo niekorzystny wpływ na przyszłe wyniki. Dlatego lepiej przez kilka lat stracić trochę pieniędzy, jeśli w perspektywie są daleko większe zyski. Do tego wprowadzanie kolejnych elektryków zdaje się być jednym z najważniejszych sposobów na sprostanie emisyjnym wymogom Unii.

Na pocieszenie można tylko dodać, że 3 tys. euro to i tak wynik znacznie lepszy, niż w przypadku Bugatti Veyrona – według Business Insidera VW tracił na każdym egzemplarzu ok. 5,5 miliona euro. O tym, że trudno zarobić na elektrykach przekonało się już FCA. Sergio Marchionne mówił wprost, że na każdym elektrycznym Fiacie 500e firma traci 14 tys. dolarów. I dlatego nie naciskał na szybkie poszerzenie gamy o kolejne modele elektryczne. Ba, również Tesla jest wciąż pod kreską i nie widać perspektyw na szybką poprawę sytuacji.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać