Wiadomości

Łamiąca wiadomość: Tesla też nie lubi się z gazem

Wiadomości 05.08.2019 90 interakcji
Piotr Szary
Piotr Szary 05.08.2019

Łamiąca wiadomość: Tesla też nie lubi się z gazem

Piotr Szary
Piotr Szary05.08.2019
90 interakcji Dołącz do dyskusji

Lubisz auta elektryczne. Lubisz też szybko jeździć. Kupujesz więc jakąś mocną Teslę, po czym stajesz awaryjnie na poboczu i dowiadujesz się, że pedał gazu powinieneś był traktować łagodniej. Kontynuujemy temat gazu z dzisiejszego poranka.

„Aha!” – zakrzykniecie. „Znowu okazuje się, że napęd elektryczny nie nadaje się do jazdy sportowej”. Tak się jednak składa, że problem jest zupełnie innego rodzaju. Usterka jest znacznie prostsza… i znacznie mniej oczywista.

W Tesli może się złamać pedał gazu.

Forbes opisał przypadek niejakiego Bryana Yaninka. Posiadacz Tesli Model X P100D wracał nocą do swojego domu w Colorado Springs. Gdy był ok. 5 mil od domu, musiał zatrzymać się na skrzyżowaniu z sygnalizacją świetlną. Zapaliło się światło zielone, Yaninek dynamicznie ruszył z miejsca… ale chwilę potem auto przestało przyspieszać. Pedał gazu złamał się i leżał na podłodze.

Kierowca twierdzi, że nie „kopał” w pedał, nie używał też Launch Mode służącego do błyskawicznego sprintu. Choć jak by nie patrzeć, nawet przy brutalnym traktowaniu gazu taki przypadek nie powinien mieć miejsca.

Tesla złamany pedał gazu
fot. Bryan Yaninek

Podobne sytuacje miały już miejsce wcześniej.

Jak można przeczytać na forum Tesla Motors Club, pan Bryan jest już kolejną osobą, u której wydarzyło się coś podobnego. Nikt jednak do końca nie wie, co jest powodem takiej usterki.

Warto w tym miejscu wspomnieć, że amerykański producent samochodów elektrycznych nie korzysta z samodzielnie zaprojektowanego elementu. Najprawdopodobniej jest on „pożyczony” z Forda Fusion z lat 2010-2012, tak jak w Tesli Model S (której dotyczy link). Rzecz w tym, że w Fordzie Fusion tego rodzaju usterki się nie zdarzają, wyszukiwarki internetowe nie zwracają żadnych wyników. W Tesli natomiast poszkodowani są niektórzy użytkownicy obu wspomnianych modeli.

Tesla złamany pedał gazu
Jedzie, czyli pedał gazu się jeszcze nie złamał.

Co zatem może stanowić problem?

Uroczy jest argument, że „Tesla stosowała nieprawidłowy element dla tych modeli”. No jasne – łamiące się pedały gazu przeznaczone są przecież dla ludzi kupujących tańsze auta, w ramach kary za zapewnienie producentowi zbyt niskich wpływów na konto. Jak chcesz jakości, to kup coś z klasy premium (HE HE HE).

Niektórzy podejrzewają, że winny może być nieprawidłowy montaż lub uszkodzenia powstałe w jego trakcie. Nie trafia do mnie takie tłumaczenie – no bo na ile różnych sposobów można zamontować pedał gazu? Co innego, gdyby odpadał cały, ale nie – on się łamie, i to podobno zawsze w tym samym miejscu.

Tesla złamany pedał gazu
fot. Benjiejr

To prowadzi do kolejnej opcji: być może stosowane w Teslach elementy mają jakieś wady materiałowe, których we wspomnianych kilkuletnich Fusionach nie było. To mogłoby oznaczać, że – teoretycznie – gdyby ktoś był zmuszony z jakiegoś względu do wymiany pedału gazu w swoim Fordzie, to że też byłby narażony na podobne kłopoty.

Za taką opcją przemawia fakt, że nie byłaby to w motoryzacji żadna nowość – co jakiś czas słychać o wadach samochodów związanych z niewłaściwą jakością materiałów użytych do produkcji. Ba – niemal identyczny problem miał chociażby Aston Martin. Do serwisów wezwano ponad 17,5 tys. aut tej marki, by wymienić wadliwe elementy.

Póki co Tesla nie ogłosiła żadnej akcji serwisowej związanej z tym problemem. Ford też nie.

Pozostaje więc prowadzenie z nieco większą uwagą… lub korzystanie z Autopilota. A dla majsterkowiczów – wzmocnienie podejrzanego miejsca w jakiś sposób. I tak dobrze, że problem nie dotyczy pedału hamulca…

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać

Autoblog na Instagramie

Autoblog na Instagramie