Przegląd rynku

Przegląd ofert: wpisałem w wyszukiwarkę „Nie widział gazu”

Przegląd rynku 05.08.2019 516 interakcji
Tymon Grabowski
Tymon Grabowski 05.08.2019

Przegląd ofert: wpisałem w wyszukiwarkę „Nie widział gazu”

Tymon Grabowski
Tymon Grabowski05.08.2019
516 interakcji Dołącz do dyskusji

Są na świecie przeciwnicy LPG. Należą do nich: ja, unijni urzędnicy i ci, którzy kupili sobie naklejkę „Strefa wolna od LPG”. A co słychać wśród ofert?

Szczerze mówiąc nie wiem, czy gaz niszczy silnik. Nigdy się nad tym nie zastanawiałem, ponieważ nigdy nie odczuwałem potrzeby montażu LPG. Pewnie jak jest źle zamontowany to niszczy, a jak dobrze, to nie niszczy. Najgorsze, że zajmuje przestrzeń w aucie, którą wolę wykorzystać w inny sposób, oraz cuchnie. Najbardziej mnie bawi, jak ludzie piszą, że „dobrze zamontowany gaz nie cuchnie” – to podobnie jak szambiarze też nie czują już charakterystycznego fetorku, bo się do niego przyzwyczaili. Wam może nie cuchnie, ale mnie tak, więc przekonywanie kogoś że coś obiektywnie nie śmierdzi, jest co najmniej śmieszne. Jedyny samochód, w którym gaz nie cuchnął, to był Peugeot 301 1.6 z fabrycznym LPG. Wszelkie instalacje „nakładkowe” walą po nosie jak Mike Tyson.

Jak już więc ustaliliśmy, są ludzie, którym LPG nie odpowiada, bo nie. Powody nie są aż tak istotne. Nawet ta mała grupa odbiorców może znaleźć coś dla siebie na OLX – samochody, w których sprzedawcy zapewniają, że instalacja LPG nigdy nie była założona. W tym momencie takich pojazdów jest na tym portalu ogłoszeniowym prawie 200, jest więc z czego wybierać. Popatrzmy, zaczynając od tych najtańszych, a kończąc na najdroższych.

Najtańsze auta, które nie widziały gazu

Już za 2,5 tysiąca zł można sobie kupić Lanosa 1.6 – to ten wzmocniony – który nie widział gazu. Auto ma klimatyzację, która niestety nie działa, czyli ma, ale nie ma, tzn. mógłby mieć, gdyby ktoś ją naprawił, ale nikt tego nie robi. Widocznie jazda na benzynie jest tak droga, że nie starcza już kasy na naprawę klimatyzacji. Zaledwie 3000 zł pozwala na zakup Peugeota 406 2.0 na czarnych blachach, bardzo fajny wóz, szkoda tylko że „progi do roboty” i na żadnym zdjęciu nie widać nic poza maską albo klapą bagażnika. Klasyka patoogłoszeń, czyli nie pokaż nic na zdjęciach, opis składa się z 3 słów, dawać pieniądze. To może już bym wolał tę Temprę z cyfrowymi wskaźnikami, której w trakcie oglądania ogłoszenia zmieniają się felgi. Ciekawe czy koła są w zestawie?

co kupić pod lpg
Ale fajne wnętrze. No i nie widziało gazu!

Przekonujący opis ma też to Audi A3: uszkodziłem to, tamto, ósme i dziewiętnaste. Auto w dobrej kondycji. Plus za szczerość. Jest też, jakżeby inaczej, BMW E36 sedan i to całkiem niedrogo. Chyba ostatni moment, więc jak ktoś lubi BMW E36 – niech idzie i kupuje.

Ten Mitsubishi Galant przeszedł remont blacharski polegający na wstawieniu tego i tamtego, np. reparaturek tylnych błotników i podłużnic przednich. Podobno ten silnik 2.5 V6 aż prosi, żeby go zagazować; możliwe, nie jeździłem takim wozem. Jeździłem trzylitrową Sigmą i była wspaniała. Trudno się zdecydować, skoro za te same pieniądze możemy mieć piękne (kaszlę nerwowo) BMW E39 ze świetnym silnikiem 2.2 R6, które też oczywiście nie widziało gazu. To najmniejsza, oszczędnościowa wersja jednostki M54, którą ogólnie ludzie polecają. Myślę że jeśli przebieg jest prawdziwy, to mechanika pojeździ jeszcze długo, a rdza będzie sobie powolutku chrupała to, co rdza lubi chrupać w E39.

co kupić pod lpg

Niektórzy są prawdziwymi żartownisiami

Na przykład sprzedający Mitsubishi Space Wagona z silnikiem 2.4 GDI z bezpośrednim wtryskiem paliwa. „Nigdy nie widział gazu” – trudno się dziwić, gazownicy nie chcą się babrać ze starymi silnikami z wtryskiem bezpośrednim. Instalacja V generacji do tego albo nie istnieje, albo jest droższa niż całe auto, a dotrysk jest bez sensu, bo nie daje spodziewanych oszczędności.

Powyżej 5000 zł możemy już rozejrzeć się za jakimś youngtimerem, który nie widział gazu. Może Passat B3? Jest radykalnie obniżony i ma silnik 2.0 115 KM. Niektórzy twierdzą, że niezagazowanie tego silnika to przestępstwo. Mnie bardziej podoba się ten Chevrolet Celebrity. Uwielbiam takie malaise-krążowniki. Jeśli sprzedający otwarcie mówi, że samochód jest źle polakierowany, to mu wierzę. Aż mam ochotę podlecieć i zobaczyć, jak bardzo źle jest naprawdę.

co kupić pod lpg
Zdjęcie z OLX.pl. Autor: Łukasz

Youngtimerem łatwiejszym w utrzymaniu niż takie Celebrity będzie z pewnością okular. Silnik 3.2 to bardzo dobra koncepcja do okulara, ale trzeba pamiętać że były dwa rodzaje: R6 i V6. Lepszy będzie ten drugi. Można też zaryzykować względnie taniego W201, który nie widział gazu głównie dlatego, że to kłopotliwy K-Jetronic. Wiem, że się da, i że są klapki przeciwwybuchowe, ale to może miało sens 15 lat temu. A tu mamy wybitną patologię: W210 sedan 2.0 z automatem, ale bez klimatyzacji. I co z tego, że „nie widział gazu”, skoro taka konfiguracja to koszmar do jazdy? Oczywiście wciąż lepsza niż V8 w poprzek i napęd na przód. AAAA!!!

Popatrzmy na oferty powyżej 10 tys. zł

Przy droższych wozach to raczej norma że nie mają gazu, znam sporo zamożnych osób, które po prostu jeżdżą dużymi autami bo lubią i ani myślą zakładać gaz. Za 10 tys. zł można mieć „balerona w kupecie” z bardzo fajnym silnikiem 2.2 i klimą, wizualnie mało atrakcyjnego i ze skrzynią z łapy. Ale uważam, że to fajna propozycja. W przypadku tego Voyagera/Caravana mam taki problem, że sprzedający pisze w tytule „nigdy nie widział gazu”, potem w opisie rodzaj zasilania: benzyna + LPG, a na końcu że nie ma gazu, ale można go dołożyć za 3200 zł. Czyli gaz jest zły, i dlatego zachwalamy auto jako „nie widziało gazu” i dlatego proponujemy klientowi, żeby go sobie u nas założył. Nie no pancerna logika yy tak, idźmy dalej…

co kupić pod lpg
Zdjęcie z OLX.pl. Autor: Łukasz

Nie mogę się jakoś przekonać do Jaguara S-Type, chociaż one są śmiesznie tanie i ten egzemplarz wygląda nieźle. Pomijając felgi. Ale ten samochód ma jakiś problem z tożsamością, nie jest ani dystyngowany, ani sportowy. Gdyby postawiono przede mną taki S-Type i tego białego Balerona, który był przed chwilą, to bym brał Balerona, nie kryjąc zawstydzenia. Fani klimatów ruskiej mafii mogą popatrzeć na to BMW E32 – model ten występuje coraz rzadziej, zwłaszcza w postaci nieskatowanej. Mnie się nie podoba w nim nic, ale może ktoś lubi. Ja sto razy wolałbym to. Zwróćcie uwagę, jak zarówno W126, jak i W140 nie chcą już drożeć. Podaż jest nadal duża i konkurencja cenowa zbija wartość. Za 20 tys. zł odjeżdża się ponoć najlepszym Mercedesem wszech czasów.

Zostając na chwilę przy Mercedesach…

Tu jest fajna historyjka. Przy naprawie złośliwy pracownik ustawił przebieg na 700 000 km i dlatego obecnie stan licznika to 751 tys. km. Ale w tabeli sprzedający podaje 300 tys. km. Gdybym wziął balon, napompował i tarł nim po kafelkach, nie byłoby takiego zgrzytu jak w tym przypadku. Dobra, jest 750 tys. km w 18-letniej klasie S, rany boskie z czego robić problem? Jest to jest, a storytelling można zostawić Malcolmowi XD, bo jest w tym niezły.

No i na koniec tego krótkiego przeglądu – samochód, który nie widział gazu, a powinien, bo tylko do tego się nadaje. Zagazowałbym go szybciej niż… dobra, nieważne. Oto Jeep Commander. Duże, amerykańskie auto powinno mieć gaz, bo wiecie, są jakieś granice.

Zdjęcie z Otomoto.pl. Autor: Darek W

Natomiast zastanawia mnie zawsze jedna rzecz: „silnik nie widział gazu” – co to znaczy? A czy ktokolwiek z nas widział gaz? Przecież gaz ma to do siebie, że jest lotny i rozpływa się w powietrzu. Ale pewnie się czepiam. Jak zawsze. Idę oglądać benzynowe Eurovany w ogłoszeniach.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać

Autoblog na Instagramie

Autoblog na Instagramie