Ciekawostki

W 2030 r. co trzecie auto w Europie będzie współdzielone, zestandaryzowane i przez to nijakie

Ciekawostki 16.11.2018 15 interakcji
Adam Majcherek
Adam Majcherek 16.11.2018

W 2030 r. co trzecie auto w Europie będzie współdzielone, zestandaryzowane i przez to nijakie

Adam Majcherek
Adam Majcherek16.11.2018
15 interakcji Dołącz do dyskusji

Według raportu PwC koncerny motoryzacyjne muszą się przygotować do ogromnej rewolucji. A fabryki samochodów – szykować na masowe zwolnienia.

W raporcie „Transformacja produkcji pojazdów: jak współdzielenie pojazdów i automatyzacja zrewolucjonizują przemysł motoryzacyjny do 2030 r.” poddano analizie trendy zachodzące w sektorze motoryzacyjnym, których skutki będą odczuwalne zarówno dla producentów jak i konsumentów.

Autorzy tego opracowania zapowiadają, że w ciągu kilkunastu najbliższych lat produkcja samochodów podzieli się na dwa główne sektory. Pierwszy będzie obejmował pojazdy współdzielone, kupowane przez firmy świadczące usługi carsharingowe. Drugi obejmie pojazdy dostosowywane do indywidualnych potrzeb konsumentów, którzy będą chcieli kupować auta na własność. Według raportu zmusi to producentów do budowy kompletnie różnych fabryk. Jedne będą się koncentrować na zestandaryzowanych pojazdach, a drugie – będą gotowe do produkcji zaawansowanych aut, szykowanych pod konkretne zamówienie klienta. 

Za 12 lat większość z nas będzie jeździć nudnymi autami na minuty.

Współdzielenie samochodów to jeden z najszybciej rozwijających się trendów w motoryzacji. Producenci samochodów mają tego świadomość, niektórzy sami chcą uszczknąć kawałek tego tortu, np. Mercedes ma w swoim portfolio firmę Car2go zajmującą się wynajmem Mercedesów i Smartów w USA i wybranych miastach w Europie. 

Zapotrzebowanie na współdzielone auta rośnie szczególnie wśród młodych ludzi mieszkających w mieście, którzy nie czują potrzeby posiadania własnego auta. Chcą po prostu mieć możliwość korzystania z samochodu wtedy, gdy będą go potrzebowali. Nie dbają o kolor nadwozia, markę ani moc silnika. Skorzystają z tego, który będzie stał najbliżej, albo będzie najtańszy, albo najlepiej spełni ich aktualną potrzebę (miejski maluch na dojazd na imprezę, dostawczak do przywiezienia mebli w paczkach, czy VAN do zabrania znajomych na wycieczkę). Ważne, by można było łatwo podłączyć do niego smartfon z ulubioną muzyką i dostępem do mediów społecznościowych. I żeby było tanio.

Dlatego producenci będą musieli być gotowi na budowanie zestandaryzowanych, prostych w formie i wytrzymałych samochodów, które będą kupowane hurtowo przez dostawców usług sharingowych. To uprości proces produkcji i sprawi, że większą jego część będzie można powierzyć maszynom, kosztem pracowników linii produkcyjnych. Według założeń autorów raportu producenci samochodów przerzucą większą odpowiedzialność na dostawców części. Producent będzie zamawiał gotowy zestaw w postaci silnika, skrzyni biegów i półosi napędowych i montował go na zestandaryzowaną platformę. I podobnie z pozostałymi elementami pojazdu – będą zestandaryzowane, zamawiane na zewnątrz i tylko montowane w całość, podobnie jak buduje się zabawki z klocków Lego. 

Według autorów PwC oznacza to konieczność redukcji zatrudnienia. 

Pracownicy linii montażowych zostaną zastąpieni maszynami. Skoro proces produkcji będzie prostszy i zestandaryzowany, to roboty łatwo sobie z tym poradzą. Póki co ludzie wciąż są potrzebni, o czym przekonał się na pewnym etapie nawet Elon Musk. Jednak nawet zestandaryzowane klocki ktoś będzie musiał złożyć. Może to oznaczać dodatkowe miejsca pracy w firmach zajmujących się budową takich podzespołów. Ale na ten temat w raporcie nie ma żadnych informacji.

Od pracowników, którzy pozostaną w zakładach, będą wymagane nowe, bardzo specjalistyczne kwalifikacje. Producenci, którzy będą się zajmować tylko montażem pojazdów, będą musieli stać się także administratorami danych i dostawcami usług w zakresie mobilności. Dlatego też zapotrzebowanie na inżynierów danych i inżynierów oprogramowania może wzrosnąć nawet o 90%. Wzrośnie też zapotrzebowanie na specjalistów w dziedzinie badań i rozwoju – postęp technologiczny będzie wymagał skrócenia cyklu życia produktu, by klienci mieli dostęp do najbardziej aktualnych rozwiązań.

W 2030 r. kupować auta dla siebie będą tylko bogaci.

Indywidualizacja i dopasowanie do potrzeb klienta już dziś odgrywa istotną rolę. Widać to szczególnie w przypadku marek premium, w których można dobrać szereg elementów, a nierzadko zaprojektować wyposażenie samochodu ściśle wedle swojego uznania. Według autorów raportu nie da się zorganizować produkcji zestandaryzowanych i zindywidualizowanych pojazdów w jednej fabryce. Te pierwsze będą składane szybko i w jak najprostszy sposób. W przypadku drugich, czas trwania produkcji każdego egzemplarza może się znacząco różnić, o będzie miało wpływ na zorganizowanie procesu produkcji. Różne elementy wyposażenia, różne rodzaje układów napędowych (spalinowe, hybrydowe, elektryczne)  będą wymagały indywidualnego podejścia.

Czy tak faktycznie będzie wyglądała przyszłość motoryzacji – przekonamy się za kilkanaście lat. Odkąd Ford zaczął ponad 100 lat temu produkować samochody, technologia produkcji i technika zmieniała się wielokrotnie, ale cel pozostawał ten sam – chodziło o sprzedanie produktu ostatecznemu klientowi. Dziś sytuacja wygląda inaczej – klient nie potrzebuje produktu, a usługi. I to będzie wymagało kompletnej reorganizacji podejścia do produkcji samochodów.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać