Samochody używane

Kupiłem Pontiaca Azteka dla kolegi mojego kolegi i pojechałem nim z Warszawy na Śląsk. Na drugim biegu

Samochody używane 20.07.2018 426 interakcji
Mikołaj Adamczuk
Mikołaj Adamczuk 20.07.2018

Kupiłem Pontiaca Azteka dla kolegi mojego kolegi i pojechałem nim z Warszawy na Śląsk. Na drugim biegu

Mikołaj Adamczuk
Mikołaj Adamczuk20.07.2018
426 interakcji Dołącz do dyskusji

Gdy usłyszałem w słuchawce telefonu propozycję pojechania Pontiakiem Aztekiem na Śląsk, poczułem się, jakbym wygrał na loterii. Jak się jeździ samochodem z „Breaking Bad”?

Jak często zdarza wam się, że dzwoni do was kolega i prosi o przysługę? Pewnie od czasu do czasu tak bywa. Jeżeli macie na co dzień coś wspólnego z motoryzacją, zapewne te przysługi czasami dotyczą samochodów: trzeba doradzić przy zakupie, pomóc w oględzinach używanego wozu, odebrać coś z serwisu. Zdarza się. Ale czegoś takiego się nie spodziewałem…

To był czwartek. Wracałem akurat z prezentacji Volkswagena Touarega.

Gdy jechałem bocznymi drogami gdzieś między Brzeskiem a Kielcami, zadzwonił do mnie mój kolega z Bytomia, który na co dzień zajmuje się między innymi handlem samochodami amerykańskimi. Spytał, czy nie miałbym może czasu, by przewieźć pewien egzemplarz spod Warszawy na Śląsk. Zacząłem dopytywać o szczegóły. Chodziło o auto dla jego wspólnika, tym razem nie na handel – ale ani on, ani mój znajomy ze względu na nawał obowiązków nie mieli czasu, by jechać pod Warszawę. Miałem też przekazać gotówkę sprzedającemu, bo to starszy człowiek i nie uznaje przelewów bankowych.

Wreszcie spytałem – co to za samochód?

pontiac-aztek-36

Po usłyszeniu odpowiedzi nie zastanawiałem się już ani przez chwilę. Był to Pontiac Aztek z 2002 roku. Dotychczas znałem ten samochód głównie z różnych zestawień typu „Najbrzydsze samochody w historii”, gdzie walczył o podium z Fiatem Multiplą i SsangYongiem Rodiusem. Stał się też znany dzięki serialowi Breaking Bad, gdzie służył za samochód głównego bohatera. Byłem bardzo ciekawy, jak taki wóz jeździ.

Aztek trafił na rynek latem 2000 roku.

Pierwsze egzemplarze były już sprzedawane jako samochody z roku modelowego 2001. To jeszcze nie były czasy mody na SUV-y i crossovery, ale Aztek powstał według tych samych założeń, co dzisiejsze auta tego typu: był kierowany do „młodych i aktywnych”.

pontiac-aztek-34

Najbardziej charakterystyczną cechą tego Pontiaca była oczywiście jego stylistyka. O ile tył wygląda jeszcze w miarę normalnie i echa tej stylistyki można zobaczyć też np. w Mitsubishi Eclipse Cross albo w… BMW X4, to z przodu styliści już całkiem odlecieli. Podwójne reflektory, dodatkowe wloty powietrza i „rozdwojona” maska – to głównie dlatego Aztek trafia dziś na listy najbrzydszych samochodów świata. I to stylistyka była głównym powodem, dla którego ten model nie zrobił kariery. Planowano sprzedawać 50-75 tysięcy sztuk rocznie, a w rekordowym, pierwszym roku produkcji znalazło się tylko 27 tysięcy chętnych. Później było już tylko gorzej. Kariera rynkowa tego modelu zakończyła się w 2005 roku.

Myślicie, że główny stylista Azteka stracił pracę? Wręcz przeciwnie: kilka lat temu zaprojektował najnowszą generację Chevroleta Corvette.

pontiac-aztek-42

Tom Peters, bo o nim mowa, powiedział w jednym z wywiadów, że jego celem było zaprojektowanie samochodu „nie dla każdego”. Określił też stylistykę tego Pontiaca jako „in-your-face”. Wyjątkowo celnie.

Oprócz dziwnego wyglądu, był to jednak normalny produkt koncernu GM z tamtych lat. Można było wybrać napęd na przód lub na cztery koła. Seryjny był czterobiegowy automat, a silnik to 3.4 V6 o mocy 185 KM.

pontiac-aztek-07

Człowiek, dla którego wiozłem Azteka, marzył o nim odkąd tylko go zobaczył.

Na jego podwórku stoi wiele różnych, ciekawych samochodów: Fordy F150, Ford Crown Victoria, a także techniczny bliźniak Azteka, czyli Buick Rendezvous. To jednak ten Pontiac był od dawna jego największym marzeniem. Kilka lat temu nawet kupił jednego w Holandii, ale ze względu na problemy formalne nie mógł go sprowadzić. Od tamtej pory szukał kolejnego. W końcu trafił na właściwy egzemplarz.

pontiac-aztek-03

Jest sobota rano. Stoję przed domem sprzedającego z gotówką w torbie, a z garażu wystaje On…

Ciekawe, jak długo zajęło sąsiadom oswojenie się z tym widokiem. Aztek jest czerwony, co sprawia, że jeszcze mocniej rzuca się w oczy. Po chwili witam się z właścicielem i poznaję historię tego egzemplarza. Co ciekawe, nie został sprowadzony z USA. Jest to wersja na rynek szwajcarski, ma więc licznik w kilometrach, radio przystosowane do europejskich częstotliwości i naklejki na szybach po francusku. Ma też napęd tylko na przód.

pontiac-aztek-31

Gdy kilka lat temu właściciel wsiadł do tego samochodu na placu u znajomego handlarza, od razu podjął decyzję o zakupie. Na nic zdały się ostrzeżenia syna, który przekonywał, że to najbrzydszy samochód świata – liczyły się przede wszystkim wygoda i unikatowość Azteka. Decyzja okazała się dobra. Pontiac został w rodzinie na 6 lat i nikt z domowników nie szczędził pochwał pod jego adresem. Nawet syn w końcu się do niego przekonał i nawet polubił jego wygląd.

pontiac-aztek-28

Oględziny pod garażem potwierdziły to, co usłyszałem przez telefon – samochód był w bardzo dobrym stanie. Bez rdzy, bez śladów napraw blacharskich, z działającą instalacją LPG. Jedynym problemem była automatyczna skrzynia biegów. Wchodziła w tryb awaryjny i dość często zdarzało się, że do dyspozycji pozostawały jedynie dwa z czterech biegów. Podobno miało na to pomóc wyłączenie i ponowne włączenie silnika. Cóż, to była średnio optymistyczna wiadomość przed czekającą mnie długą podróżą. Ale… niech żyje przygoda!

pontiac-aztek-23

Przed odjazdem zwierzyłem się jeszcze sprzedającemu, że raz w życiu widziałem Azteka na żywo.

pontiac-aztek-39

Był czerwony. W Polsce jest najwyżej kilka takich aut, a w Warszawie prawdopodobnie nie ma żadnego innego, zwłaszcza w tym kolorze. A więc to musiał być ten egzemplarz. Kto by pomyślał, że kilka lat później będę za niego płacił…

Pożegnałem się i obiecałem, że będę jechał bezpiecznie.

pontiac-aztek-06

Odjeżdżając czułem, że zabieram członka tej rodziny. Najpierw zrobiliśmy kilka zdjęć, a później zadzwoniłem do redakcyjnego kolegi, Tomka, że będę po niego za pół godziny. On też lubi dziwne przygody, dziwne samochody i dziwne podróże…

Po drodze odebrałem jeszcze jedną ważną rzecz.

Kupujący prosił mnie też, bym odebrał od jego znajomego… namiot do Azteka. Tak – klienci mogli dokupić do tego samochodu namiot nakładany na tył i mieć mały wóz kempingowy. Niestety, nie miałem czasu, by go rozkładać.

pontiac-aztek-25

Już podczas jazdy przez miasto zrozumiałem, za co starszy pan tak pokochał Azteka. Ten samochód jest niesamowicie wygodny. Świetnie się do niego wsiada i ma rewelacyjne, miękkie fotele. Jest też całkiem zrywny i bardzo, ale to bardzo przyjemnie brzmi.

W końcu – w drogę.

pontiac-aztek-5

Przez ponad 300 kilometrów, które pokonaliśmy, trafiliśmy na ulewę i na upał. Staliśmy też ponad godzinę w potwornym korku spowodowanym przez samochód, który się zapalił. Mieliśmy więc sporo czasu, by popatrzeć na kokpit Azteka. Jest typowo amerykański: wykonano go z przeciętnej jakości materiałów, ale przynajmniej nic nie trzeszczy. Wygląda o wiele bardziej zwyczajnie, niż nadwozie tego samochodu, ale i tak ukryto tu kilka ciekawych rozwiązań.

pontiac-aztek-22

Skrzynka między przednimi fotelami może być pojemnikiem na płyty CD, ale może być także w pełni funkcjonalną lodówką, którą można wyjąć. W bagażniku jest wyjmowana podłoga z przegródkami na drobiazgi, a tylne fotele się składają do przodu. Dzięki temu można położyć za nimi materac, rozłożyć namiot i pójść spać. Stojąc w korku zacząłem o tym marzyć.

pontiac-aztek-11

Niestety, całą drogę przejechaliśmy na drugim biegu.

pontiac-aztek-16

Podpowiedzi sprzedającego co do gaszenia i ponownego odpalania silnika zdały się na nic – Aztek ruszał na jedynce, po chwili szybko wrzucał dwójkę i… to by było na tyle. Na szczęście nie było tak źle, jak mogłoby się wydawać – dało się spokojnie jechać 80-100 km/h bez wrażenia, że silnik zaraz wyskoczy przez maskę. Obroty oscylowały wtedy w okolicach 3,5-4 tysięcy na minutę, więc obyło się bez tragedii. Można by jechać nawet jeszcze szybciej, ale nie chcieliśmy ryzykować.

Zwłaszcza że Aztek jest bardzo relaksujący.

pontiac-aztek-14

Wspomniane, wygodne fotele i ogólny charakter samochodu sprawiają, że aż chce się nim połykać kolejne kilometry… ale niespiesznie. Można było sobie wyobrazić, że stara, poczciwa Gierkówka to Route 66 lub inny międzystanowy „highway”. Tam też jest zwykle ograniczenie do 55 mil na godzinę. Co jakiś czas robiliśmy sobie przystanek na puszkę coli i tankowanie z dystrybutora z napisem „Gas” (przepraszam, „Gaz”) i jechaliśmy dalej. W pewnym momencie stwierdziliśmy, że właściwie to ta skrzynia mogłaby zawsze mieć tylko dwa biegi.

Kto lubi szaleć, trafił pod zły adres.

pontiac-aztek-1

Fani agresywnej jazdy (szybko między pasami lub na zderzaku poprzedzającego auta) w Azteku mogą się zabić. Nie chcę przez to powiedzieć, że ten samochód jest w jakiś sposób niebezpieczny, ale jego zawieszenie i hamulce zupełnie nie nadają się do takiego stylu prowadzenia. Jest miękko, przechyły na zakrętach są duże, a kierownica chodzi bardzo lekko – tak, jakby cały układ był zanurzony w budyniu. Hamulce też nie grzeszą skutecznością. Do tego stylu trzeba się przyzwyczaić i albo go polubić i się uspokoić, albo z oburzeniem trzasnąć drzwiami i wrzasnąć, że „tym nie da się jeździć!”, a później wrócić do swojego BMW X6.

Aztek nie budzi aż takiego zainteresowania innych, jak myślałem.

pontiac-aztek-7

Szczerze mówiąc wyobrażałem sobie, że inni kierowcy będą na widok Azteka powodować stłuczki, a dzieci będą pokazywać ten samochód palcami. Oprócz uśmiechów posłanych nam przez ekipę z Kii Cee’d wiozącej rowery downhillowe (pozdrawiamy) i drwiącego uśmiechu, który przez kilka długich minut nie schodził z twarzy pana tankującego nam gaz przed Częstochową, nie zanotowaliśmy innych reakcji. Dla większości osób Aztek to pewnie po prostu stary, dziwny samochód – i tylko tyle.

Po kilku długich godzinach jazdy w końcu wjechaliśmy do Bytomia.

pontiac-aztek-10

W drodze nic się nie popsuło ani nie przestało działać. Kupujący na widok swojego wymarzonego samochodu nie mógł przestać się uśmiechać. Ja też, widząc, że ten człowiek jest autentycznie szczęśliwy. Szanuję jego motoryzacyjny wybór. Gdyby wszyscy kupowali takie same samochody, świat byłby potwornie nudny. Można się śmiać z Azteka, ale trzeba przyznać, że jest oryginalny. Moim zdaniem, w dobrym tego słowa znaczeniu. Ma coś w sobie, a z biegiem lat zaczyna wyglądać coraz bardziej… klasycznie. Aztek na zlocie youngtimerów? Ja jestem na tak.

Ze względu na korki, spóźniliśmy się na ostatni pociąg ze Śląska.

pontiac-aztek-14

Nie było już też autobusów ani innych sposobów powrotu do Warszawy. Musieliśmy więc zostać na Śląsku aż do 5 rano. Udało nam się na szczęście miło spożytkować czas, a gdy w końcu wróciłem do domu i odespałem ten długi dzień, po obudzeniu się zobaczyłem wiadomość od kupującego Azteka. Napisał, że od rana skrzynia działa normalnie i wszystko wskazuje na to, że „sama się naprawiła”…

Nie mogło tak być od razu? Choć wtedy ten tekst miałby mniej chwytliwy tytuł.

Na koniec jeszcze kilka słów od Tomka, któremu bardzo dziękuję za towarzystwo:

„Możecie się śmiać, że Aztek to taka amerykańska Multipla, ale to nawet dobrze. Ten samochód sam prowokuje przygody. Chcesz pojechać nim na Śląsk w trybie awaryjnym na dwóch pierwszych biegach? Nie ma najmniejszego problemu. Samochód zepsuje się i stanie pośrodku niczego? Zamiast od razu wzywać lawetę, zawsze możesz rozłożyć dołączany do tego modelu namiot i udawać, że miałeś taki plan od początku. Odstawiając na chwilę żarty na bok – mało który samochód oferuje tak wygodną pozycję za kierownicą, jak Aztek. Duży, wygodny fotel w połączeniu z fajną kierownicą i precyzyjnym układem sterowania sprawiły, że bardzo miło będę wspominał ten samochód. Czar trochę pryska, kiedy człowiek wciska pedał hamulca i okazuje się, że niewiele to zmienia, ale to szczegół, który nie przeszkadza w przygodach. Gdybym musiał kupić sobie SUV-a, to poważnie zastanawiałbym się nad Aztekiem. Jak na razie mam z nim same miłe wspomnienia.”

pontiac-aztek-45

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać

Autoblog na Instagramie

Autoblog na Instagramie