Samochody używane

To najpiękniejszy Mercedes W124 w ogłoszeniach. Jeśli lubisz auta z historią

Samochody używane 03.02.2019 409 interakcji
Tymon Grabowski
Tymon Grabowski 03.02.2019

To najpiękniejszy Mercedes W124 w ogłoszeniach. Jeśli lubisz auta z historią

Tymon Grabowski
Tymon Grabowski03.02.2019
409 interakcji Dołącz do dyskusji

Uwielbiam samochody z historią. Nie warto kupować klasyka, o którym niczego nie wiemy. Od idealnie odrestaurowanej blacharki bardziej cenię sobie patynę i oryginalność. Dlatego do gustu przypadł mi ten Mercedes W124.

Pewnie niejeden z komentatorów napisze: cóż to za paskudztwo? Rzeczywiście – wizualnie nie jest to ideał, ale też cena nie sugeruje że mamy do czynienia z ideałem. Jednak ciekawa historia zaczyna się już na nadwoziu auta. Wystarczy popatrzeć na jeden i drugi bok. Zapewne korozja zaczęła się od prawego boku w jego tylnej części. Tam były właściciel (pewnie starszy pan) rozpoczął z góry skazaną na niepowodzenie walkę, polegającą na zamalowywaniu śladów rdzy farbą w kolorze pi razy oko podobnym do koloru nadwozia.

Jednak potem rdza rozprzestrzeniła się też na przednie błotniki, zwłaszcza z lewej strony. Tu już najwyraźniej uznano, że nie ma sensu malować na podobny kolor – rdzę wystarczy oszpachlować i też będzie dobrze. Wyszło całkiem fajnie, z daleka wygląda trochę jak sportowe poszerzenie. Zastanawiają mnie też te czarne pasy powyżej tzw. szerokiej listwy. Być może jest to Bardzo Szeroka Listwa, specjalna wersja na Polskę? Klimatu dopełnia zalepienie miejsca po antenie na krzyż tym samym czarnym plastrem. Taki trochę Shadowline!

Mercedes W124 na sprzedaż
Autor: autokomis Green Light. Źródło: Otomoto.pl

Również wnętrze zwraca uwagę

Przede wszystkim mamy tu najgładszą kierownicę, jaką widziałem w starym Mercedesie. Musiał nim jeździć ktoś o delikatnych dłoniach, może jakiś skrzypek? To nie jest kierownica, którą trzymano chropowatymi łapami robotnika. Ale w takim razie dlaczego gałka dźwigni biegów została aż tak zgryziona? Oto wielka tajemnica Balerona. Wzruszające jest też, że sprzedający podał przebieg: 500 tys. km. Pięćset w tę czy wewtę nie robi przecież w tym przypadku żadnej różnicy, a gdyby wpisać np. milion, to historia byłaby jeszcze ciekawsza.

Autor: autokomis Green Light. Źródło: Otomoto.pl

Z wnętrzem świetnie komponują się pokrowce na fotele nawiązujące do niegdysiejszej barwy nadwozia. Trochę szkoda, że niektóre elementy są powyrywane (np. oprawa klamki drzwi kierowcy), ale to też można uznać za element historii. Może skrzypek zatrzasnął się w samochodzie tuż przed ważnym koncertem i rwał za klamkę tak mocno, że aż wyrwał obudowę?

Najważniejsze jednak kryje się w dokumentach

Sprzedający sfotografował wspaniały wręcz dokument: pozwolenie na wjazd samochodem do poświęcenia na Jasnej Górze w 1991 r. z pieczęcią Kancelarii Bazyliki Jasnogórskiej. Zwykle samochody z województwa mazowieckiego (w 1991 r. – warszawskiego) święciło się w Podkowie Leśnej, ale tu ktoś wybrał się swoim Baleronem aż do miasta medalików, żeby poświęcić go w zapewne najważniejszym dla ludzi wierzących miejscu w Polsce – na Jasnej Górze.

Autor: autokomis Green Light. Źródło: Otomoto.pl

Odtwarzając historię od początku: być może nasz skrzypek kupił sobie Balerona już w 1991 r. (ależ to musiał być wtedy lans!) za pieniądze z koncertów za granicą i potem przez wiele lat jeździł nim po całej Polsce, okazjonalnie się na niego denerwując. Samochód, jako poświęcony na Jasnej Górze, nigdy się nie zepsuł – anioł stróż czuwał. Gdy zaczął korodować, nasz muzyk próbował z tym walczyć, ale wychodziło to słabo, a darzył swój wóz zbyt wielkim uczuciem, żeby go zezłomować. W końcu rzeczy poświęconych nie wywala się po prostu na śmietnik. W pewnym momencie jednak uznał, że musi go sprzedać (pewnie za 500 zł), a teraz auto cieszy nasz wzrok w ofercie komisowej.

A może ta zmyślona historia to same bzdury, a auto jest po prostu rzęchem niewartym nawet pisiont groszy

Każdy może wyrobić sobie własne zdanie. Mnie tam się podoba…

Auto wystawia autokomis Green Light w Warszawie. Widzę, że autokomisy z tanimi samochodami mają się świetnie, a w ich ofercie można znaleźć prawdziwe perły. Czasem są ukryte pod grubą warstwą szpachli.

Zdjęcia pobrane z ogłoszenia w ramach prawa cytatu. Prawa autorskie należą do ich wykonawcy. 

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać

Autoblog na Instagramie

Autoblog na Instagramie